JAK ROZPOZNAĆ SZAMANA W SAMYM SOBIE

Przez blisko 2 tys. lat władze - tak świeckie jak duchowe - czyniły wszystko, by zmieść nas z powierzchni planety. Prawie im się udało!
To, z czym nie mogła poradzić sobie Św. Inkwizycja, dokonał w końcu materializm i powszechna komercjalizacja. Tempo życia, niezachwiana wiara w potęgę nauki, psychoterapie, ogrom chemicznych cud-leków i MAGIA telewizyjnych reklam ostatecznie oderwały nas od korzeni.

00 ayaTymczasem profesja szamańska nie należy do zawodów modnych czy sezonowych.
Ludzkość jest tak skonstruowana, że niezależnie od miłościwie nam panujących przywódców, niezależnie od szerokości geograficznej i powszechnych aktów wiary, co któryś przedstawiciel gatunku ludzkiego po prostu rodzi się... szamanem.

W kulturze plemiennej sprawa jest prosta - czarownik stanowi postać centralną, darzony jest wielkim szacunkiem i respektem, z reguły wysoko ceniony przez swoją społeczność i hojnie nagradzany za wykonywaną dla niej pracę.
Z zasady on też zapewnia młodym adeptom sprawdzone przez pokolenia szkolenie i obdarzone misją dzieci mogą liczyć na wsparcie.
Znajdują też duże oparcie w tradycji. 

Świat cywilizacji, niestety, mocno skomplikował proste sprawy.
U nas powołany do zawodu szaman z reguły nawet nie wie, kim jest. Na drodze poszukiwań zaś jedyną jego podporą może być religia lub psychiatria, przy czym obie traktują go raczej jak dziwadło. Na każdym kroku spotykamy się z brakiem zrozumienia, a o jakimkolwiek wsparciu bądź szacunku społecznym lepiej od razu zapomnieć.
Dlatego to właśnie od dzieciństwa czujemy się wyobcowani, wydaje nam się, że nikt nas nie rozumie i nie potrzebuje, mamy ogromny problem z wyborem życiowej drogi, a najgorsze jest to, że nie rozumiemy samych siebie i nękani melancholią pędzimy marny żywot poniżej swoich potencjałów.
Niektórzy sięgają po narkotyki, mądrzejsi - wyłącznie po rośliny psychoaktywne, ale...

inicjacjaBez przewodnictwa i nauk starszyzny wszyscy znajdujemy się na drodze do nikąd.

Jedną z reguł ziemskiej inkarnacji jest, że 
żaden człowiek nie pamięta, po co się tu narodził. Każdy z nas musi to dopiero odkryć. - Drogą dedukcji, przez intuicję, sny, podszepty i badanie własnych skłonności.
O powołaniu przypominają nam tzw. przypadki, różne zdarzenia, informacje z prasy, radia, tv... czy zwyczajnie - ludzie. Wewnętrzny podszept nieomylnie pcha nas ku urzeczywistnieniu.
Cyber-szamani Zachodu bezwiednie uczą się od różnej maści nauczycieli samorozwoju; od mistrzów jogi lub reiki, tybetańskich mnichów, kapłanów zen, najdziwniejszych trenerów, hipnotyzerów i terapeutów, nierzadko od zwykłych oszołomów bądź clownów, którzy sami poruszają się jeszcze po omacku.
_ Jak dzieci we mgle musimy wykazać się olbrzymią mocą i hartem ducha, by w owej niebezpiecznej strefie - na Ziemi - jakoś się ZREALIZOWAĆ. 

Oczywiście wszystko ma też swoje dobre strony...., np. nie musimy podążać "jedynie słuszną" drogą po śladach naszych rodów. Przeciwnie! Możemy śmiało miksować różne prądy duchowe, znajdować wspólny mianownik i tworzyć całkiem nowe kierunki.
Nic nas nie ogranicza! Ale... Jest to, niestety, jedyny pozytyw takiego obrotu sprawy, bo piętrzące się przed nami przeszkody są o wiele, wiele trudniejsze. 

Ponad to.... Korzystanie z roślin nauczycieli (wśród których królową jest Ayahuasca) miesza się dziś z intratnym biznesem, stajemy zatem w obliczu potężnej konkurencji, złożonej z cwaniaków, szurniętych ekscentryków, przebierańców,  showmanów, chorych psychicznie i ćpunów.
Na pierwszy rzut oka trudno nas od nich odróżnić.
Musimy więc wszyscy nauczyć się na nowo czytać i rozumieć ZNAKI.

 

yantra linia1

 

Wśród ludów natury wystarczy czarownikowi spojrzenie i - jak zawsze i wszędzie - swój rozpozna swego.
Niejednokrotnie szamanem zostaje się na drodze z ojca na syna albo przez wskazanie utalentowanego kandydata;
Charakterystyczne cechy szamanów, obserwowane u wszystkich na całej planecie, to niezwykła inteligencja bądź zręczność umysłu i zauważalna nerwowość.

dusia2Dziecko, naznaczone szamańskim powołaniem jest zazwyczaj szczególnie bystre i wrażliwe.
Od wczesnych lat chętnie obcuje ze swoim światem wewnętrznym i objawia bogatą wyobraźnię.
Lubi samotne wyprawy (najchętniej na łono natury) i łatwiej tworzy związki ze zwierzętami niż z innymi dziećmi. We snach sięga do innych wymiarów czasoprzestrzeni i nawet na jawie dostrzega istoty z zaświatów, które próbują nawiązać z nim kontakt. Objawia też silny lęk, kiedy chcą mu zaszkodzić.
Zanim się zorientuje, mówi, co wie, przez co uważane jest za fantastę z bujną wyobraźnią i taktowane  jak "błazen", a w skrajnym przypadku spotyka się z ogólną dezaprobatą.

Problem pogłębia się w chwili, gdy prowadzi się utalentowane dziecko do psychologów i psychiatrów, którzy o szamanizmie nie uczą się na żadnej uczelni.
Nic zatem dziwnego w tym, że większość rodziców ubolewa z powodu, że ich pociecha wyraźnie odstaje od reszty.

maly- Na tym rozpoznanie cywilizowanych ekspertów się kończy, a przyszły szaman w roli dziecka, zmuszony przystosować się do głęboko chorego społeczeństwa, przeżywa psychiczny "holokaust".

U Eskimosów warunkiem, jakie stawia się przyszłemu szamanowi, jest śmierć kliniczna i przynajmniej trzydniowy pobyt w zaświatach.
Wśród ludów Amazonii może to być
rażenie piorunem, a że przodkowie Indian wywodzą się z azjatyckich obszarów Słowian,  źródła tej wiedzy należy szukać właśnie u naszych przodków!
U nich wszystko, czego dotknął boskim palcem sam Perun, stawało się uświęcone czyli... docenione przez Gromowładnego!
Otaczaliśmy świętością każde miejsce, uderzone gromem, a spożycie powstałego w ten sposób popiołu miało obdarzać nas długowiecznością (nawiasem: warto by spróbować!). 

W wielu kulturach jednym ze znaków, po których rozpoznaje się przyszłego szamana, jest talent bajarza, niezwykle bogate słownictwo i dar narracji. 

czarownica dysneyWe współczesnym świecie rozciąga się on zapewne na pisanie książek lub produkcję widowisk i filmów. Tak czy inaczej umiejętność tworzenia i opowiadania "bajek" często wiąże się z głębokim cierpieniem - dość wspomnieć cierpienia zakochanych poetów, którzy stawali się wieszczami narodów. 
W głosie naznaczonego przez bogów "bajarza" słychać zazwyczaj drgania różnych emocji, co umożliwia publiczności rodzaj transu i wyłącza ją z rzeczywistości. 
Po wysłuchaniu morału słuchacze nie będą już tymi samymi ludźmi, co dawniej - stają się odrobinę odmienieni, jakby cały porządek świata urodził się dla nich na nowo.
Każdy artysta jest po trosze szamanem - ulega POSZEPTOM i NATCHNIENIU -  ktoś do niego coś szpece i coś w nego tchnie czyli kontaktuje się z innym światem. W tym sensie każdy szaman musi być w pewnym stopniu artystą. Opisany w literaturze szaman i nauczyciel  boga medycyny, Chiron, był jednocześnie muzykiem i pierwszym muzykoterapeutą - kilkoma dźwiękami potrafił przywrócić człowiekowi zdrowie i równowagę.

Pierwotny szamanizm z czasów Hiperborei był domeną.... kobiet!!!
Stąd stroje szamanów do dziś zawierają elementy kobiece. Czukoni (Syberia Płn - Wsch) dodatkowo upodobniają się do kobiecych duchów i mówią językiem kobiet, odtwarzając też kobiece zachowania.
- Podobnie jest w szamanizmie amerykańskim od rejonów arktycznych po Amazonię.
Trudno bowiem powiedzieć, że ktoś jest szamanem, gdy brak mu niezbędnych cech, uważanych powszechnie za kobiece; intuicja, tkliwość, umiejętność współczucia i wielkie serce...
Szamani płci męskie muszą być (po części)...  kobietami.  

palce szescTypowym przejawem szamańskiego powołania jest także urodzenie "w czepku" lub z jakimś upośledzeniem, kalectwem albo dziwactwem jak np. dodatkowy palec u ręki lub nogi.
Posiadała go Anna Bolleyn, druga żona Henryka VIII, która zapewne z racji wenętrznych mocy miała odwagę sięgnąć po coś, co teoretycznie było dla niej niemożliwe.
Ona to spowodowała wyzwolenie Anglii spod władzy Watykanu, jednak.... anomalie anatomiczne były w jej czasach traktowane jak "znak diabła", co w niesprzyjających okolicznościach dodatkowo jej zaszkodziło.

Na Syberii "zbędne" części szkieletu noszą miano "kości szamańskiej".
Podobnym znakiem może być garb, źrenica pokrywająca tęczówkę, odwrócone widzenie... 
W każdym jednym przypadku szaman posiada stygmat czyli znak inności.
Często jest to ułomność, z którą niekiedy trzeba borykać się przez całe życie. Ja np. przy ogólnie wątłym zdrowiu i słabym ciele posiadam pewien rodzaj głuchoty "fonetycznej", tzn. że normalnie słysząc dźwięki, nie zawsze rozumiem znaczenie słów.
Potrafiło mi to nieźle dokuczyć!!! Zdarzało się, że nie rozumiałam NIC z telewizyjnych czy radiowych wiadomości, a prawdziwa tragedia objawiła się przy nauce języków obcych.
Dopiero z wiekiem pojęłam, że ta specyficzna głuchota dotyczy jedynie wyrazów, które nie płyną z wnętrza człowieka, gdy za wypowiedzianym zdaniem nie podąża żaden duchowy obraz, najczęściej, gdy pozbawiony pewności siebie rozmówca mówi pod nosem i z obawą lub gdy zwyczajnie ściemnia - choćby przed samym sobą. "Głuchnę" też, gdy prawowity właściciel głosu jest "przejęty", opętany.. 
Osoby stabilne, wyrażające się otwarcie i prosto z serca nie dostrzegają mojego upośledzenia, nawet gdy cichuteńko szepczą.
Zbadałam się i - niestety - mój słuch nie kwalifikuje się do aparatowania, choć z wiekiem - rzeczywiście -  trochę słabnie.

PROBLEM zawsze wytycza szamanowi kierunek i obszar jego działań, jest wkazówką przyszłej "specjalizacji".
W moim interesie jest pomóc człowiekowi odzyskać szacunek do siebie i wysoką samoocenę - silne i pełne mocy JA. - Inaczej się zwyczajnie nie dogadam.

Wielu szamanów ciężko choruje od dzieciństwa i każdy, niezależnie od profilu swej działalności, z reguły "nie lubi" lekarzy.
Przed laty, gdy lekarze byli jeszcze lekarzami - nie pieskami wielkiej farmy, psychologia kwalifikowała taką postawę jako zaburzenie osobowości, tymczasem my intuicyjnie potrafimy leczyć się sami. A gdy "grasuje" w okolicy śmiertelna bakteria, wirus czy "epidemia raka", często zmagamy się z tym jako pierwsi. Musimy gruntownie poznać każdy problem i wypracować metody jego pokonania, zanim rzucimy się w wir szeroko pojętej pomocy bliźniemu.
Długa praktyka w chorowaniu oraz liczne, bolesne inicjacje sprawiają, że potrafimy przetrwać dolegliwości i cierpienia, które zwykłego człowieka dawno by już zabiły.

Stemplem, pieczętującym potencjalny talent i powołanie jest tzw. "szamańska choroba" - poważna dolegliwość natury psychicznej bądź fizycznej jak np. epilepsja czy schizofrenia. Joan Halifax określiła szamanów wprost jako "zranionych uzdrowicieli", gdyż dotknięci ostrzem tak poważnej choroby, muszą sami siebie uzdrowić.
Jeśli im się uda (bo różnie być może), zyskują wyższy stopień Współczucia, Poznania i Zrozumienia. Osiągają dostęp do mocy i umiejętności.

yantra linia1

 

Herb Lubicz nr1RODOWÓD
 


Ok. 10 lat po rozpoczęciu działalności szamańskiej,  nagle (!!!) HERBO-GLIFY do mnie przemówiły.
Rozszyfrowałam wówczas znaczenie herbu, jaki przypada mi po dziadku ze strony matki i... Doznałam małego szoku.
Herb ten oznacza bowiem "posługę kapłańską" na rzecz bogini Łady  - matki wszystkich matek (zwanej dziś ayahuaską) i samego Stwórcy (czyli Centrum Galaktyki).
Dokładne wyjaśnienie glifów znajduje się w zakładce o Ayahuasce, tu uzupełnię tylko, że moi pra- pra- pra - przodkowie prawdopodobnie urządzali rytuały, dzięki którym ludzie nawiązywali konakt z bogami, poszerzali Wiedzę i uruchamiali twórcze moce.

yantra linia1

 

nemeryOprócz oczywistych znaków na ciele bądź duszy, osobowość szamana zapisana jest w gwiazdach i kalendarzach.

Wstępną, prymitywną jeszcze identyfikację ułatwia nam NUMEROLOGIA, gdyż wibracje urodzeniowe mają na człowieka wielki wpływ.

Po zsumowaniu cyfr daty urodzenia i sprowadzeniu sumy do pojedynczej cyfry, szamanowi wyjdzie 7, 8 lub 9. - Ja urodziłam się 21.05.1962 r. czyli 2+1 +0+5 +1+9+6+2 = 26, a dalej 2+6 = 8.

maat"8" to ewidentny szaman lub kapłan.
Posiada specyficzną energię, niezwykłą moc i z reguły ma "zawsze rację" - jego mantrą bywa "a nie mówiłem"!

Foto: "8" Wielkich Arkanów z Tarota Thota. Przedstawia boginię sprawiedliwości i równowagi, Maat.
  
Musi dbać o równowagę i materializację - sprowadzanie wartości duchowych na Ziemię, tak, by było jak na górze, tak na dole
Zagubione (iupadłe) 8-ki skupiają się wyłącznie na sprowadzaniu dóbr materialnych i jest dobrze, jeśli tym samym budują dla swego ludu imperium dobrobytu. 
Dodatkowym zadaniem jest tu przerabianie (nie tylko własnej) karmy i uświadamianie ludziom, że żyją w wielu czasach i ciałach.
Nie jest zapewne przypadkiem, że w języku hebrajskim "shaman" znaczy i "osiem" i "uzdrowiciel" jednocześnie. 

rydwanMój partner jest  "7"-ką, a to z kolei cyfra rozwoju duchowego - tak własnego jak i wszystkich wokół. Ma nieść światło wiedzy, które wyprzedza społeczne rozumienie epoki. 

Foto: "7" Wielkich Arkanów z Tarota Thota. Przedstawia rydwan: wojownik tworzący w umyśle CEL, jaki zamierza osiągnąć.

Natomiast "9" to obdarzony wielką siłą "pustelnik" - człowiek, który chętnie obcuje z absolutem i przez wzgląd na duże rezerwy energetyczne bywa pomocny w rozwiązywaniu trudnych, zawiłych problemów.

Pozostałe cyfry zdarzają się u szamanów rzadziej, ale się zdarzają, szczególnie gdy 7-ki, 8-ki i 9-ki powtarzają się w dacie urodzenia. W każdym jednak przypadku przebije się cyfra ostateczna, np. "4" -ki mogą być uzdrowicielami. Pracują na poziomie materii jako bioenergoterapeuci lub masażyści. "5"-tki to z kolei posłańcy bogów, operują informacją i doskonale komunikują się z każdym człowiekiem. Bywają wśród nich np. dziennikarze na tropie dziwnych zjawisk, konsultanci ayurwedy, znawcy feng-shui...itd. "3"- ki to ludzie od wszelkiego typu show, także uzdrowicielskiego. "1" -ki to gwiazdy (np. estrady), muszą "świecić" i skupiać na sobie uwagę. Na marginesie: za wielkiego "guru" psychodelicznych szamanów zachodu uważam amerykańskiego komika, Georga Carlina (był "jedynką"), jednak tego typu osobowość wodza nie nadaje się do prowadzenia indywidualnej duszy. Prędzej staną się przywódcami sekt.
Najrzadziej wśród szamanów spotyka się 2-ki i 6-tki - typowo kobiece wibracje, a jeśli już się przytrafią, to są to najczęściej posiadacze liczby mistrzowskiej 11 (1+1=2) lub 33 (3+3=6).

Ludzie, którym wychodzi z daty urodzenia liczba mistrzowska (11, 22, 33, 44 ), mają do osiągnięcia ideału tak samo daleką drogę, jak każdy. Różnica polega na tym, że oni w trakcie obecnej inkarnacji muszą przypomnieć sobie WIEDZĘ duchową, jaka drzemie we wnętrzu każdego z nas. Często zmuszeni są sięgać pamięcią do starożytnych inkarnacji i szkół, w których posiedli niegdyś wiedzę tajemną.
Jeśli tego nie uczynią, życie im dokopie (!) i będzie ich dręczyć, aż sięgną do źródeł, doznają olśnienia i zastosują kosmiczne prawa w praktyce. A gdy już im się to uda, powinni raczej zaprząc swój geniusz w służbę ludzkości. Szamanizm jest jedną z dróg, którą mogą podążyć, jeśli ją czują.

Oczywiście stały kontakt z zaświatami może przytrafić się każdemu i pomocny jest w każdym zawodzie. Jak  wspominałam, wielcy artyści także nie mogą się bez niego obejść. Wybitni aktorzy operują wachlarzem wibracji dokładnie tak samo, jak szamani, którzy jednocząc się ze zwierzęciem mocy też mogliby odnieść sukces na scenie.
W przedstawionej tu, powierzchownej klasyfikacji numerologicznej chodzi wyłącznie o człowieka, który - jeśli spełni jeszcze wiele innych warunków - ma prawo czuć wewnętrzny przymus służenia ludzkości  jako szaman. I to są zazwyczaj 7, 8 i 9.

yantra linia1

 

Kalendarz  MajwCudownym drogowskazem kierunku rozwoju szamana jest kapłański KALENDARZ MAJÓW (wg.  José Argüelles'a). Zaczerpnięty stamtąd opis energii dnia mojego urodzenia stanowi niemal instrukcję z zakresu mojej działalności.
Urodziłam się (kin 203) podczas Niebieskiej Galaktycznej Nocy, która symbolizuje kosmiczną pustkę i sprzyja kontemplacji gwiezdnej przestrzeni. Nic tam nie istnieje, prócz potencjału nieograniczonej kreacji. To tam rodzą się inspiracje i nowe rozwiązania, tam znajduję się pod silnym wpływem snów i wizji.
Z głębi wymiarów spływa na mnie siła, pomocna w odkryciu nieograniczonych możliwości, nowych perspektyw i dotąd nieosiągalnych sposobów radzenia sobie z problemami.
Poddana tej energii łatwo mogę zarządzić przemianę marzeń w rzeczywiste doświadczenie. W każdym przypadku rezultatem jest zwycięstwo nad lękiem.

niebieskaNOCMistrzostwem tej drogi jest połączenie twórczej siły Wszechświata z rzeczywistością materialną.
Nie przypadkiem pokrywa się to z wibracją ósemki, której celem jest materializacja marzeń. - Gdy mam to opanowane, mogę uczyć ludzi, jak to się robi. A że opanowane mam już dawno temu (patrz: Obrazy duszy),  od lat robię to, co robię. 
Ponadto mam akceptować drogę nieustannych transformacji, kierować się intuicją i odrzucać rozum, by świat iluzji nie nadwyrężał mojej siły. Dokuczliwe braki i lęki to zawsze znak przerwania kontaktu z boskim Źródłem, podczas gdy moim zadaniem jest nieść harmonię.
Ponieważ niebieska galaktyczna noc figuruje na tzw. portalu, wszystko to działa na mnie szczególnie mocno i obdarza wrodzoną łatwością kontaktowania się z Logosem.

Według alternatywnych wyliczeń moim  KINEM ma być Niebieska Kosmiczna Noc (143).  Też  NOC - ta sama  kosmiczna pustka i potencjał kreacji, tyle że to już inny poziom duszy. Ta niesie ze sobą przenikliwy wgląd intuicyjny, siłę przeogromnej empatii i czułości. - Też się zgadza!

W Kalendarzu Majów każdy (nie tylko szaman) znajdzie instrukcję swojej drogi i tego, co ma do przekazania innym. 

 

yantra linia1

 

Najdoskonalszym przewodnikiem zadań życiowych pozostanie jednak królowa nauk - ASTROLOGIA.
Leszek Szuman, mawiał, że "w astrologię się nie wierzy, trzeba się na niej znać" oraz że "człowiek, pozbawiony wiedzy o swoim horoskopie, jest jak kapitan okrętu, który wyrzuca mapy za burtę i woła: Boże prowadź!"
Jestem dokładnie tego samego zdania!  Astrologia od lat pozwala mi zrozumieć zagadnienia, których w żaden inny sposób nie mogłabym rozwikłać. Tą drogą odnalazłam też nić, łączącą mnie z wiedzą naszych przodków - Czcicieli Niebios Gwiaździstych.

Horoskopy urodzeniowe szamanów wskazują na ogromne siły psychiczne i niełatwe życie, naznaczone oryginalnością, duchowością i intensywnością przeżyć.
Niemal zawsze można u nich wyodrębnić mocno obsadzony ósmy dom (najpotężniejsi uzdrowiciel mają tam Plutona), gdyż w tym układzie doskonale czuje się innych ludzi.
Charakterystyczny jest treż niezwykle mocny Księżyc (często jako dominujący element horoskopu) i aspekty łączące Księżyc lub Słońce z Uranem, Plutonem (rzadziej tylko z Marsem).
- Każde takie połączenie wzbogaca właściciela horoskopu niezbędne w szamańskiej pracy, niezwykłe wręcz rezerwy energetyczne.


RADIX szamanski
Rys. z lewej:  radix Aldony

Oczywiście posiadam silny aspekt Plutona ze Słońcem i  przesycony elementem ognia trygon Księżyca z Marsem i Uranem.
- Panowanie nad elementem ognia wewnątrz swojej istoty to szamańska szkoła podstawowa, zaś połączenie tych planet w tzw. "pierścień" dodaje całości mocy szczególnej.

Każde połączenie Plutona ze Słońcem wyzwala wielką MOC do pokonywania przeciwności. Z jednej strony ciągnie człowieka do penetracji własnego wnętrza, a z drugiej do podporządkowania sobie świata zewnętrznego, co jest właściwie rolą szamanów. Obdarza silną wolą, niespożytą energią i odwagą,  dążeniem do celu...
Połączenie lunarno-uraniczne natomiast to coś, czego - zdaniem wielu astrologów - zdecydowanie lepiej nie mieć niż mieć. Oznacza bowiem ludzi, objawiających trudną do zrozumienia "inność" i kłopotliwą samodzielność intelektualną. Osoby te potrafią być zdumiewająco wolne od przywiązań i nie ma dla nich żadnych "świętości". Są wolne i niezależne! Z niezwykłą łatwością porzucają wieloletnich przyjaciół bądź przedsięwzięcia, lekką ręką palą za sobą mosty. Nierzadko zdradzają negatywny stosunek do tradycji, nauczycieli, rodziny... - W każdej sytuacji MUSZĄ dać wyraz swoim uczuciom (na pewno nie zdołają ich ukryć) i cały świat zmuszony jest również je poczuć. 
Ciągnie ich teżdo ludzi "pokręconych". Głęboko rozumieją (czują) cudze problemy. Okresowo zaś nęka ich niepokój duszy, brak poczucia sensu i zakorzenienia w świecie realnym. Posiadają za to ogromne rezerwy energetyczne, obejmujące zarówno życie fizyczne jak emocjonalne.
- Trudno o lepsze sportretowanie prawdziwego szamana. Bo na pewno nie może to być  przywiązana do rodziców pensjonarka, która przyklaśnie wypaczonej tradycji i poprze fałszywą władzę. - Krótko mówiąc syndrom Księżyc-Uran (i/lub Mars czy Pluton) to jeden z oczywistych znaków szamana tam, gdzie nie można poszczyć się szamańskim rodowodem.

hunab kuZodiak to inaczej mówiąc  - matrix - cykl za cyklem w rozwoju...
Droga, która wskazuje wyjście, prowadzi do Centrum Galaktyki  (jednocześnie BRAMY do innych galaktyk) w gromadzie gwiezdnej Plejad. 
Dla Majów był to od zawsze Pan Wszechświata,  Stwórca - jedyny Bóg bytu, Praźródło  i ŚWIADOMOŚĆ, która z wirującego dysku organizuje gwiazdy, planety i układy słoneczne.
Ponieważ działa poprzez okresowe, potężne eksplozje Energii (rozbłyski), określili go mianem Galaktycznego Motyla. Wierzyli, że jesteśmy ściśle z nim połączeni i od niego zależy nasza przyszłość. 
Przypisali mu hieroglif Hunab-Ku (Hunab - energia boska, Ku - piramida).

galaktyka aaPrzełomem w zrozumieniu tej wiedzy stało się współczesne odkrycie istnienia w centrum naszej galaktyki   "wirującego dysku" z Czarną Dziurą - odpowiedzialnych za dawanie i odbieranie życia gwiazdom.
Zjawisko to astronomowie nazwali Strzelcem A (Sagittarius A).

Wybitny polski astrolog, Światosław Florian Nowicki, uważa, że najwyższy czas włączyć do warsztatu astrologa Centrum Galaktyki czyli - mówiąc naszym językiem - symbol BOGA, który - jak opisałam wyżej - obecny jest też na moim herbie. 
Jest to  bardzo silna energia, sygnatura naszej METAJAŹNI, instancja, w której JA przestaje się liczyć, ważne stają się praktyki duchowe i oświecenie. To stamtąd dokonuje się projekcja fundamentalnego prawa galaktycznego.

centrum horoskop- I tak się właśnie złożyło, że mój, najsilniejszy w horoskopie, aspektowany przez prawie wszystkie planety i przepełniony ogniem Księżyc znalazł się w ścisłej koniunkcji z Hunab-Ku (ze Stwórcą).

Księżyc ten leży na ASCENDENCIE, uważanym przez astrologów za równie ważny (o ile nie ważniejszy) element horoskopu, co Słońce. Przedstawia bowiem tę część naszej osobowości, która uaktywnia się w relacji ze światem zewnętrznym, np. urodzony śpiewak w towarzystwie ludzi zapragnie dla nich śpiewać, a uzdrowiciel będzie chciał ich uzdrawiać...

Mój ASCENCENT znalazł się w znaku Wężownika, 13-tym znaku zodiaku, który przecina on ekliptykę od roku 1930. Jego istnienie uwzględniał już Ptolemeusz (IIw.) i Nostradamus (XVIw.), a obecnie uznała go już astronomia. Astrologowie zaś z pewnych powodów trzymają się dawnych ustaleń.  

wezownik stopnieWężownik to inaczej ASKLEPIOS (w Rzymie Eskulap) - zapożyczony od Prasłowian szaman wszech czasów. Opisałam go w zakładce MIT ESKULAPA i MOJA MISJA. <
Żywy kontakt z tą energią możliwy jest do dziś - na ceremoniach.

Do samodzielnego sprawdzianu:

Wężownik znajduje się między 7o a 26o stopniem znaku Strzelca. 
Centrum Galaktyki - ca. 26o znaku Strzelca. (Stopnie liczy w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara)

Człowiek z silnym wpływem Wężownika określony już został jako dobrze zorganizowany, wrażliwy samotnik, artystyczna dusza o ogromnym potencjale twórczym i mocy transformacji.

asklepios nieboOdczuwa silną potrzebę poszerzania horyzontów i pogłębiania wiedzy. Potrafi też zmobilizować się do działania i osiągać sukcesy. Wszystko zawsze musi przemienić na lepsze.
Nowicki twierdzi, że bierze on "węża kundalini" w swoje ręce i ujarzmiając wszystkie te niebezpieczne energie, wykorzystuje je do transformacji duchowej.
Moje bezpośrenie doświadczenie z Eskulapem (patrz: Moja misja) pokazało, że wszystkie te "niebezpieczne energie"  same mu się grzecznie poddają, oczarowane zniewalającą łagodnością i potęgą serca wielkiego lekarza. 

Po  odkryciu znaczenia wężownika i Centrum Galaktyki sprawdziłam męża, uczniów, nauczycieli.... -  wszystkich znanych mi szamanów i... EUREKA! -  ważne punkty ich horoskopów: osie, światła, planety dominujące (czasem wszystko na raz) znajdowało się w Wężowniku, nierzadko w koniunkcji z Centrum Galaktyki.
Jest to z całą pewnością  trop, za który osobiście przyznałabym Nowickiemu astrologicznego Nobla! - Człowiek, którego serce (czytaj: ważne punkty horoskopu) rezonują ze Źródłem i energią Wężownika, są urodzonymi szamanami, wyraźnie wskazanymi "palcem" przez Stwórcę.  

"Gwiezdnych" znaków jest naturalnie więcej,  będę je jeszcze obserwować i z przyjemnością  przyjmę spostrzeżenia doświadczonych astrologów.  
 

yantra linia1

 

 Tam, gdzie nie znają pisma i dat..., gdzie szamani nie stosują ani astrologii ani nawet kalendarza Majów, starszyzna obserwuje ZNAKI. W każdym przypadku i we wszystkich plemionach na Ziemi najwyżej ceni się szamanów, naznaczonych przez bogów, bóstwa lub wskazanych przez "duchy".

istoty2 Pod hasłem "duchy" rozumiemy  t bezcielesne ISTOTY  z innych wymiarów albo też wcielone na Ziemi -  w rośliny, zwierzęta, drzewa lub kamienie.
Ziemia jest unikatem w skali Kosmosu. Należy do nielicznych miejsc, w których życie występuje w formie zmaterializowanej, lecz każde zjawisko przyrody, miejsce, jama wodna... posiada swojego ducha. Mogą to być anioły, elfy, skrzaty lub krasnoludki..., które 
od zarania dziejów zwracały uwagę naszych przodków na leczniczą moc ziół i uczyły, jak na tej planecie osiągnąć szczęście. 

Powszechnie się sądzi, że osoba, którą te istoty "wybiorą", bezwzględnie zobowiązana jest przyjąć przygotowaną dla niej misję! W przeciwnym wypadku potrafią zesłać na "wybrańca" choroby, a w skrajnych przypadkach - zabić!
Sądzę, że to niezupełnie jest tak!

duchyBóstwa, biorące udział w uzdrawianiu świata, stworzone są ze światła i znajdują się na o wiele wyższym poziomie rozwoju od ludzi.
Znaczy to, że znają i respektują obowiązujące w Kosmosie prawo wolnej woli. Nie mogą nam niczego narzucać, ale... muszą spełnić swoje zadanie. Należy do nich przekazanie nam informacji (np. na temat uzdrawiania) i rzeczywiście szukają  sobie pośredników pośredników. Czasem robią to dość natarczywie, a niekiedy nawet brutalnie...
Nigdy jednak nie uwierzę, żeby urządzały sobie "łapanki" i żeby ich wybór mógł być w jakikolwiek sposób przypadkowy. 
Bo to nie one nadają człowiekowi charakterystyczny rys osobowości, horoskop, talenty i zadania życiowe, ukształtowane przez jego jaźń na długo przed wcieleniem.

Problem w tym, że homo sapiens, nawet ten niezwykle wysoko rozwinięty, bywa pogrążony w uroczym zapomnieniu i - ulegając urokom tego świata - zwyczajnie "lubi" uśpić swą świadomość.
Wtedy to dźwięk BUDZIKA, istotnie, może być dla niego bardzo, bardzo przykry. Natarczywość z zewnątrz, a nawet mgliste tylko przypomnienie jego misji, odbierane bywa jak atak na wolność osobistą.
Walka z własnym przeznaczeniem trwa tak długo, jak długo biedak nie pogodzi się sam ze sobą, natomiast śmierć możliwa jest  - moim zdaniem - tylko wtedy, gdy "wykolejony" z toru swego przeznaczenia nie ma już po co żyć. Jego rola skończona, kurtyna musi opaść! 
Bo urodzić się szamanem i nie wypełniać misji to tak, jak być rybą, która maniakalnie wyskakuje z głębin oceanu i miota się po plaży Nowego Yorku.

 

yantra linia1

 

PRZYKŁAD NAZNACZENIA PRZEZ BÓSTWA
Sama przez blisko pół wieku nie czytałam znaków i nie słyszałam sygnałów głośnych niczym trąby jerychońskie. Dlatego istoty ze światła zmuszone były wielokrotnie mi o sobie przypominać.
Pierwszy raz miało to miejsce, kiedy to w wieku trzech lat zostałam napadnięta przez "wściekłego" koguta.
Teraz wielu ludzi opowiada m i o zbliżonym przeżyciu. Koguta zastępuje czasem indor albo gęś, ale scenariusz zdarzeń wydaje się być "podręcznikowy".

kogutMnie dopadło to,  na wiejskich wakacjach, gdy miałam zaledwie 3 lata. 
Mama pochłonięta była zrywaniem czereśni, a ja z nadmiaru swobody otworzyłam furtkę do zakazanego ogrodu.
Stanęłam tam oko w oko z niezwykle dumnym PANEM swojego terytorium. 
Krążyły o nim niesamowite, abstrakcyjne dla mnie historie. Był ogromny, rasowy, niezwykle ubarwiony, a przy tym nad wyraz agresywny i z powodu zagrożenia, jakie stanowił nawet dla dorosłych, musiał być izolowany. 
Do dziś pamiętam wymianę naszych spojrzeń i na wpół świadoma tego, co za chwilę się zdarzy, uczyniłam krok do przodu.
Kogut zdawał się tylko na to czekać i wachlując potężnymi skrzydłami rzucił się na mnie z imponującą werwą. Wskoczył na mój kark, wbił ostre jak noże pazury w moje chudziutkie ramionka i - jakby wiedział, co czyni - szaleńczo dziobał czakrę korony.

Sparaliżowana ze strachu nie mogłam ani uciec ani się bronić, a gdy przerażenie sięgnęło zenitu, po prostu się „obudziłam". - Dokładnie tak samo, jak kiedy budzimy się z koszmarnego snu.
Okropna rzeczywistość zniknęła i przez krótką wieczność znalazłam się w oceanie światła, bezpieczeństwa i miłości – w prawdziwym domu, gdzie w jednej chwili przypomniałam sobie, kim jestem oraz jaki jest sens mojej egzystencji.
Pamiętam jeszcze moment, jak z nicości zaczęły wyłaniać się znajome twarze, groteskowo pełne poczucia winy i bólu, podczas gdy ja, cała zakrwawiona, znajdowałam się - dosłownie - "w siódmym niebie".

ZŁO, niezależnie jak wielkim okazało się dla mnie dobrem, zgodnie z prawem przyczyny i skutku przepadło nazajutrz w rosole. A ponieważ byłam niejadkiem (zwłaszcza, gdy dotyczyło to mięsa), zmuszono mnie  i bezwiednie postąpiłam tak, jak czynią to ludy naturalne; Z każdym kęsem asymilowałam waleczność i męstwo królewskiego koguta.  
W ten sposób 
na zawsze zakodowałam informację, jak niebezpiecznie jest być moim wrogiem.

Wiedza, z jaką wróciłam do świata żywych, spisana już została w tysiącach traktatów i pism, jakie zostawili po sobie wielcy mistycy, lecz... Miałam przecież tylko trzy lata!
Nie umiałam jej jeszcze nikomu przybliżyć, trudniej mi tylko było z nią żyć. Patrzyłam wszystko widzącymi oczami na nic nie rozumiejących dorosłych, bezbronna i zależna wobec ich „kalectwa", a przede wszystkim coraz bardziej samotna i nie rozumiana.
Każde cierpienie ludzi bądź zwierząt boleśnie mnie dotykało i z wiekiem ta wrażliwość zaczęła mi bardzo przeszkadzać. Za wszelką cenę starałam się być taka, jak inni: nieczuła, zajęta sobą, silna a nawet bezwzględna... Sądziłam, że gdy będę taką udawać, to taką się stanę, w konsekwencji oddalałam się coraz bardziej od siebie.
Z czasem nic nie było w stanie ugasić pogłębiającej się we mnie tęsknoty za czymś, czego już nawet nie umiałam sobie przypomnieć.

yantra linia1

 

Santa MariaWezwanie ze świata roślin psychoaktywnych, konkretnie od Ducha Santa Marii odbyło się, gdy miałam 16 lat.

Problem "narkomanii" oficjalnie wtedy nie istniał, a zatem święte rośliny także nikomu nie wadziły. Wtajemniczeni hodowali zioło, gdzie tylko to było możliwe - nawet na milicyjnych klombach. I w moim środowisku zawsze można je było od kogoś po prostu dostać.
Mimo tej obfitości paliliśmy rzadko i wyłącznie w sposób rytualny, z wielkim respektem i świadomością oczekiwanych przeżyć.
Umówiony wieczór poprzedzały szczególne starania; sprzątaliśmy dom, stawialiśmy na stole świece, przekąski, termos z herbatą... Rozrzucaliśmy poduszki jak na rzymską ucztę i skrupulatnie dobieraliśmy muzykę. A gdy przychodził zmierzch, zasiadaliśmy w magicznym kręgu, czekając aż duch rośliny poprowadzi nas ku objawieniu. I, Boże! Cóż to była za roślina!!!
Już za pierwszym razem światełko z magnetofonu urosło mi nagle do rozmiarów całego Wszechświata!
Ujrzałam siebie prawdziwą i mój żałosny świat realny w tak drastycznym kontraście, że nie mogłam przestać śmiać się z bezdennej głupoty mojego rozumu. Nie był to typowy dla nowicjuszy śmiech-głupawka, a potęga radości Stwórcy z wielkiego, kosmicznego żartu. Nie tyle się śmiałam, co stałam się śmiechem, ciało było tylko wyrazicielem irracjonalnego poczucia humoru Uniwersum.
Stało się oczywiste, że żyć znaczy kochać i cieszyć się ziemską egzystencją ze wszystkimi jej atrakcjami. Odkryłam na nowo to, o czym wiedziałam od dziecka, że wszystko w życiu zależy od odpowiedniego skupienia uwagi.

 

yantra linia1

 

Przeżyłam potem jeszcze wiele spotkań, które można by określić mianem wezwania od duchów Natury...
Na szczególną uwagę zasługuje WEZWANIE OSTATECZNE, które odbyło się krótko przed moją pierwszą w życiu ceremonią.
Byłam już chora na raka i rzeczywiście bliska śmierci. Żeby choć trochę zapomnieć o cierpieniu, dawałam się pochłonąć pracy w ogrodzie. Obsadzałam nowymi roślinami miejsce po zlikwidowanym właśnie oczku wodnym, gdy raptem.... Z chaszczów pod płotem wyskoczyła tłusta, przerażająco wielka ROPUCHA!
Najwyraźniej przeczekała masakrę swojego świata i teraz - odniosłam wrażenie - przyczaiła się, by wskoczyć wprost w moje ramiona.
Wrzasnęłam niemiłosiernie, bo gady i płazy napawały mnie wielką odrazą, ale... Ropucha grzmotnęła cielskiem w bezpiecznej odległości przede mną i zatapiając uporczywy wzrok w moich oczach, "przemówiła ludzkim głosem": 
Zrób ze mną, co zechcesz, nie mam już domu!

ropucha

Szczerze mówiąc niezupełnie "przemówiła". Spojrzała tylko i.... Nigdy w życiu nie przypuszczałam, że one mają tak sugestywne ślepia! Żaden z moich psów czy kotów nie powiedział nigdy tak wiele jednym tylko spojrzeniem! 
Byłam do tego stopnia zaskoczona, że osłupienie zajęło całą wewnętrzną przestrzeń! Nie było już miejsca na lęk czy wzdraganie się. Typowy, babski pisk byłby w tym momencie nie na miejscu. Stałam się jak dziecko i... tylko patrzyłam!
Nawiązałyśmy głębokie, duchowe porozumienie i zrozumiałam, że moim świętym obowiązkiem jest usunąć ze świata zaistniały problem...

Na problemy znam tylko jedno lekarstwo - Jarek!!!
Stał już za mną, postawiony na baczność nieludzkim wrzaskiem, jaki z siebie wydałam. Przyglądał się całej scenie z tym samym osłupieniem, po czym - zgodnie z naszą filozofią (nie zabijaj!) - chwycił wiadro, włożył wielką rękawicę i przeniósł ropuchę tam, dokąd eksmitował wszystkie złote rybki i żabki - do stawu na końcu osiedla....

Historia ta - jak wiele podobnych - odeszłaby pewnie w zapomnienie, gdyby nie fakt, że krótko potem rozpoczęłam nowy rozdział życia - z Ayą!
Gdy tylko wróciłam do zdrowia, stało się oczywiste, że resztę darowanego mi czasu poświęcę na pracę dla niej. Klamka zapadła! I nagle.... Na jednej z ceremonii zjawiła się "znajoma" ropucha i zaczęłam prowadzić pogawędkę ze stworem, który jeszcze niedawno budził we mnie stan najwyższego obrzydzenia. Z niedowierzaniem podnosiłam co jakiś czas głowę, oznajmiając : "Boże! Jarek! Ja gadam z żabą!" no i brnęłam w to dalej i dalej.

figura ZabyDziś już wiem, że żaby i ropuchy są niezwykle mistycznym elementem u boku wiedźm (wiedzących, mądrych kobiet). Nie bez powodu zaznaczane są na artefaktach kultury prekolumbijskiej, afrykańskiej czy azjatyckiej. 
Moja ŻABA okazała się kimś w rodzaju "królowej" naszej części wsi i dawno już wybrała nas - mnie i mojego męża - na strażników harmonii i równowagi.
Podczas naszej pogawędki pozwoliła mi pojąć działanie całego, otaczającego mnie ekosystemu i udzieliła małej lekcji historii.  
W miejscu, gdzie mieszkam, w świętym gaju druidów (wcześniej Prasłowian) wieki temu kobiety Wiedzy sporządzały ze skór ropuch maści na sabaty. Gruczoły, umieszczone na ich grzbiecie zawierały bowiem DMT (do dziś pewien gatunek ropuch wydziela substancję niemal identyczną z DMT). Niewiasta (nie-wiedząca), której ropucha sama pchała się wprost "na kolana", automatycznie stawała się wybraną przez duchy Natury wiedźmą (wiedzącą), białogłową (weise Frau, Wise Woman).

Niezależnie od wichrów zdarzeń, niezależnie od świadomości czy jej braku szamanki wciąż rodzą się wśród ludzi i zwyczajnie jestem jedną z nich! "Królowa" wdrożyła mnie w zakres obowiązków i nauczyła zasad, obowiązujących w świecie Natury, z prawem zabijania włącznie!!! Dała mi przecież przyzwolenie zabicia samej siebie, gdy byłam już bardzo chora, a ona straciła żerowisko.
Tylko przez cywilizowaną ciemnotę i fatalnie pojęty altruizm naraziłam ją na przykre przystosowywanie się do nowego miejsca i niedolę starości. Ropuchy tego nie lubią. Matka Natura nie ma problemu z zabijaniem (jedynie zabijanie  bez sensu są boli).

Pożałowałam swojej niewiedzy.  Jednak... Ropucha nie wyglądała na istotę zmartwioną ani pogrążoną w pretensjach. Ona to bowiem, nie chwaląc się sprawiła, że leżałam teraz na macie z głową zalaną DMT i że prowadziłyśmy ze sobą swobodną "pogawędkę".

yantra linia1

 

Cechy współczesnych szamanów Zachodu, patrz: Szamani indygo

 

yantra linia1

 

Powrót do strony głównej

Powitanie

dusiaaaaa 3

Witam gorąco miłośników Ayahuaski; szamanów z powołania, głodne duchy i tropicieli prawdy!

Aldona Mironski

Ceremonie w Holandii

cerhol

Newsletter

Imię:
Email:

Kontakt

mail

Piramida Nowej Ery

yantra

fragment z TVN

copyright Aldona Mironski
Our website is protected by DMC Firewall!