Talent, wezwanie duchów i narzucone z góry inicjacje to oczywiście tylko POWOŁANIE do pracy nad rozwojem umiejętności.
W przypadku cyberszamanów w kolorze indygo dotkliwy brak starszyzny i drogowskazów może nas sprowadzić na złą drogę. Trzeba być naprawdę silnym człowiekiem, by oprzeć się presji społecznej i słuchać wyłącznie wewnętrznego głosu. - Tylko on bezbłędnie popycha nas do przodu.

Najlepsze szkolenie zapewnia nam niewątpliwie twarda ścieżka losu, nieustające wyzwania i praktyki duchowe, jakie wybieramy, by jakoś uporać się z własnym życiem.  
Zdarza się, że pierwsze nauki otrzymujemy od zwierząt lub drzew, wiele przychodzi do nas we snach. Na koniec wybieramy sobie nauczycieli  i podążamy wybraną przez nas ścieżką. 

 
000

 

 

   WIELOLETNIE ODOSOBNIENIE

 

...wpisane jest w życie adepta. 
Kieruje nami wewnętrzny przymus oderwania się od korzeni, potrzebujemy "umrzeć" i przejść wielką transformację osobowości. - Nie ma innej drogi, trzeba pobyć samemu ze sobą.
Kto się opiera, może znaleźć się nagle w szpitalu psychiatrycznym lub więzieniu, korzystniej jest być w pełni pogodzonym z losem.
Ja  zatraciłam się w samotności w wieku 28 lat, praktycznie na początku mojej drogi. Własnoręcznie pozbawiłam się telewizji i odsunęłam się od świata.
Jedyną rozrywką stała się medytacja i ćwiczenia jogi, a bycie samej ze sobą zdawało mi się być przyjemniejsze od kontaktów ze "ślepymi" i "głuchymi". 
Niezwykle szybko dostrzegłam, że gdy wokół mnie kompletnie nic się nie dzieje, we mnie i tak dzieje się o wiele za dużo.

W kresie nauk kolejne zadania pozwalają wyćwiczyć odporność i uruchomić wewnętrzne rezerwy. Uczymy się wzbudzać stany kontrolowanego transu i świadomie posługiwać się siłą naszych emocji.

Szkół i technik, które umożliwiają doskonalenie warsztatu, jest wiele. Każdy ma swoją ścieżkę i musi wybrać coś dla siebie, kierując się wyłącznie wewnętrzną potrzebą. Najlepiej korzystać z wielu  nauczycieli, gdyż podążając za jednym, depczemy po cudzych śladach. Dopiero z kilku szkół i własnych osiągnięć możemy stworzyć własną drogę.


yantra linia1



NAUKA I LEKCJE OD WROGÓW

 

W czasie pierwszych, mniej lub bardziej kontrolowanych transów możliwa jest podróż do piekieł w celu pobrania nauk od nie żyjących już szamanów (przodków) i... złych duchów. -  Te ostatnie uczą człowieka najwięcej. Równie pomocni są realni wrogowie, bo to także nasze "złe duchy", tyle że wcielone.

Mój osobisty wróg zaatakował mnie na wszystkich poziomach bytu - mentalnym, psychicznym i materialnym. Jak kowal, który używa narzędzi, by się nie poparzyć, z jednej strony zatrudniał różnej maści czarnych magów voodoo, na poziomie fizycznym zaś posłużył się adwokatami z renomowanych kancelarii.  
W nieokiełznanej swej gorliwości bękarci Temitry  długo szukali u mnie grzechów, jak wspomniane już w zakładce "Mój pierwszy raz"  twierdzenie, że "piramida leczy". Atakując kilkunastoma sprawami sądowymi na raz doprowadzili do kilku wyroków i bez względu na to, jak są one kretyńskie, odbywały się w poważnych sądach. Ale... Nie mam zamiaru nikogo zanudzać. Istotą sprawy była walka o prawo do produkcji i sprzedaży piramid, a tę bitwę ostatecznie wygrałam. Nie dałam się też zepchnmąć z obranej drogi żadnym siłom spod ciemnej gwiazdy.
Najważniejsze w całej tej walce było poznanie wszystkich możliwych sztuczek ciemnej strony, a także WŁASNEJ MOCY i OCHRONY, jaka mi towarzyszy.
Nauka ta warta jest każdej ceny. - Także w tradycyjnym szamanizmie wysoko ceni się nauczycieli z innych, nawet wrogich plemion, gdyż odmienna szkoła może uczynić adepta silniejszym.
 

yantra linia1

 


SZAMAŃSKI "DYPLOM"



"Dyplom", uprawniający do wykonywania zawodu, "otrzymujemy" z dniem ukończenia 49-go roku życia!
- To nie jest żart!
Wszystkie umiejętności szamana zależą od jego doświadczeń i nabytej wiedzy - nie tylko duchowej.  A potrzebujemy dokładnie 49-ciu lat, by wyszkolić warsztat i opanować kolejne "narzędzia", bez których największy nawet TALENT może być na zawsze zmarnowany.  Wyjaśnię to w wielkim skrócie:

Rozwijamy się w cyklach siedmioletnich i jako istoty wielowymiarowe posiadamy siedem, coraz bardziej subtelnych ciał. Każde z nich związane jest ściśle z kolejną czakrą, światem (gęstością), funkcją psychiczną lub duchową. 
Każde kolejne "ciało" przenika to fizyczne tak, jak gąbkę przenika woda, powietrze, eter...
Potrzebujemy aż siedmiu lat na opanowanie każdego ciała, a że 7 x 7 = 49 , szamanem stajemy się dobiegając 50-tki.


1. W pierwszej siódemce życia rozwijamy
CIAŁO FIZYCZNE, które zakotwicza nas w świecie materii. Jest ono najbardziej ze wszystkich widoczne, najbardziej stabilne ale i najmniej trwałe.
Aż 7 lat uczymy się nad nim panować i przekształcamy z bezwładnej "galaretki" w miniaturkę dorosłego człowieka. Dlatego małe dzieci podejmują karkołomny wręcz wysiłek nauki chodzenia, a potem tak wiele skaczą, biegają, wspinają się na drzewa, starają się fruwać... - Testują, jak dalece mogą wykorzystać swą fizyczną powłokę i ćwiczą wszystkie możliwe warianty. Zbierają też informacje, jak utrzymać ciało przy życiu.

Oczywiście operuję tu wielkim uproszczeniem. W rzeczywistości w drugim roku życia pracujemy dodatkowo nad drugą czakrą i ciałem astralnym, w trzecim również nad trzecią i ciałem mentalnym.... - Tak samo jest w kolejnych latach następnych siódemek. Każda z nich ma jednak swój TEMAT nadrzędny i przez pierwsze siedem lat jest nim ciało fizyczne.
Pomysł, by 6-latki obarczać ciężkim tornistrem i przymusowym, wielogodzinnym siedzeniem w szkolnych ławkach, jest dowodem tak oczywistego oddalenia się od Wiedzy o nas samych, że fakt ten można uznać za początek upadku kolejnej cywilizacji.

 

2. W drugiej siódemce życia (7-14) tematem podstawowym  jest opanowanie CIAŁA ASTRALNEGO. Staramy się pojąć, co znaczy odczuwać, CZUĆ... i uczymy się posługiwać siłą naszych emocji. Dojrzewamy też seksualnie, a pod koniec tego etapu, ok. 14-tego roku życia w większości przypadków pojawia się pierwsza miłość lub marzenie na jej temat. Stajemy się gotowi do uczuć wyższych i zdajemy egzamin z dojrzałości emocjonalnej.
Najgorsze, co możemy uczynić dzieciom w drugiej siódemce życia, to surowo wymagać poczucia obowiązku i zmuszać je wyłącznie do ćwiczenia szarych komórek.

 

3. Trzecia siódemka (14-21) oznacza usilną pracę, by rozwinąć CIAŁO MENTALNE (myślowe). Tematem podstawowym jest tu określenie swojego terytorium i systemu wartości. Rodzi się tożsamość i kształtuje samoocena. EGO rozpoznaje, jak dalece może się posunąć i koduje, jakie są jego granice.
Jako 21-latek jesteśmy w miarę ukształtowanym dorosłym, który ma dość sprecyzowane poglądy i określone miejsce w świecie, konkretne plany lub marzenia związane z przyszłością.

 

4. Kolejną siódemkę (21-28) poświęcamy na rozwój CIAŁA INTUICYJNEGO, które łączy naszą naturę zwierzęcą z duchową. W tym czasie uczymy się korzystać z intuicji, odczuwać położenie innych ludzi, obficie czerpać ze snów i przeczuć. Lepiej postrzegamy i potrafimy czuć to, co wymyka się spod kontroli rozumu. 
Na tej podstawie określamy swoją pozycję w środowisku - często kończymy dziecięce przyjaźnie i umacniamy nowe związki, czasem na całe życie. Poznajemy znaczenie empatii i zbieramy doświadczenia: na studiach, w pracy, w partnerstwie i przy wychowywaniu dzieci. I tak - dopiero po ukończeniu 28-go roku życia możemy swobodnie poruszać się w czwartej gęstości.
Jeszcze w czasach głębokiej komuny studiowanie psychologii możliwe było tylko dla osób, które posiadały już tytuł magistra z jakiegoś innego kierunku. Najwyraźniej uwzględniano jeszcze opisane tu prawidła.

Ludzie, którzy między 21-szym a 28-mym rokiem życia ćwiczą jedynie mózg (np. lekarze i prawnicy), są z szamańskiego punktu widzenia kalekami. Przytłoczeni ogromem wiedzy książkowej, mają na pewno imponująco wyćwiczoną pamięć i do granic rozciągnięty intelekt, lecz serca i dusze bywają w opłakanym stanie.

28-e urodziny to często zapowiedź poważnego kryzysu. - Saturn, wielki surowy nauczyciel, obiega planetę przez ok. 29,5 roku, więc gdy do daty naszych urodzin dodamy okres prenatalny, to tuż po 28-ym roku znajdziemy się w punkcie wyjścia. - Saturn zaczyna właśnie swą wędrówkę "a piać od nowa" i coś w człowieku dokładnie o tym wie. Trzeba się będzie mierzyć z tymi samymi problemami jeszcze raz! Boże mój!!!

Dla szamanów odzywa się właśnie pierwszy szkolny dzwonek i rozpoczynają początek właściwej edukacji. Przechodzą pierwsze inicjacje i trwający niekiedy latami, niezwykle bolesny proces transformacji.
Czekają nas liczne PRÓBY, które uczą, wzmacniają i hartują.
W bardziej rozwiniętych kulturach tak rozpoczęta edukacja trwa  ok. 20 lat. - Druidzi, których tereny zamieszkuję i z którymi czuję ogromną więź, w każdym jednym przypadku szkolili się po 19 lat. "Przypadkiem" mój czas od rozpoczęcia nauki do samodzielnej działalności ceremonialnej wynosił dokładnie 19 lat.

 

5. W piątej siódemce (28-35) mamy umacniać ziemską pozycję i zdobyć umiejętność panowania nad wyższym JA. Odpowiada mu CIAŁO ATMICZNE.
W tym okresie intensywnie szukamy naszej prawdziwej tożsamości i podejmujemy ważne życiowo decyzje. Jeśli podążaliśmy śladami przodków; wykonywaliśmy akceptowany przez rodzinę zawód, spełnialiśmy marzenia ojca, matki lub prowadziliśmy rodzinne interesy.... - Teraz cudze ścieżki bywają dla nas za ciasne. To samo dotyczy związków i nieobce są nam w tym czasie rozwody. Obudzone JA domaga się swoich praw. Ci, którzy nie identyfikują się z dotychczas prowadzonym życiem, decydują się na nowy początek. Bardzo często 35 - latki odwiedzają mnie z palącym problemem w stylu "co dalej maturzysto?" i wchodzą w ayę z pytaniem, kim będą, gdy dorosną.

 

6. Między 35 a 42 rokiem opanowujemy trzecie oko i CIAŁO MONADYCZNE.
Obejmuje ono żeńskie i męskie aspekty świadomości. Symbolizuje je Adam przed wyjęciem z jego ciała Ewy.
W tym czasie ma miejsce hormonalne przestawienie, powodujące niekiedy psychiczne napięcia i kryzys wieku średniego. Rozluźniają się więzy z dziećmi, zmieniają się wymagania,  inne sprawy nabierają wartości i znaczenia.
W codziennym życiu dalej umacniamy pozycję zawodową lub rozwijamy hobby. 
Typowi ludzie zachodu zaczynają tracić energię na pogoń za utraconą młodością, choć lepiej by im wychodziło rozwijanie zdolności PSI. - Szóstego zmysłu. Gdy ciało traci atrakcyjność seksualną jest to cudowny sposób na wielkie wzbogacenie ziemskiej egzystencji i poznanie miłości w milionach innych odcieni. Rozszerzona świadomość nadaje jej wielki sens i niespotykaną dotąd głębię.
Nawet osoby ogromnie uduchowione dostrzegają różnicę w odbiorze prawdziwej rzeczywistości po ukończeniu 42 - go roku życia.
Szamani zaczynają właśnie przygotowywać się do ostatnich egzaminów, szukają wspólnego mianownika dla zgromadzonej już wiedzy i doświadczeń, niektórzy rozpoczynają działalność terapeutyczną lub wydają pierwsze książki.

 

7. Lata 42-49 to ogólnie rzecz biorąc dalszy rozwój: awanse, rozbudowa założonej firmy.... i możliwość kontaktu z CIAŁEM BOSKIM, którego wyrazem winno być oświecenie.
Oczywiście stan oświecenia może przytrafić się każdemu już w dzieciństwie, lecz dopiero teraz człowiek wie, co z tym należy zrobić.
W kolejnych latach tego etapu przerabiamy wszystkie sfery życia, kolejne czakry i ciała, nadając im element boskości. Zaniedbane dziedziny możemy poprawić i "załatać" siłami ducha. Zdecydowanie krystalizuje się nasza rola w społeczeństwie - najważniejsza misja.
Wielu szamanów, szczególnie jeśli rozpoczęli naukę w dzieciństwie, spokojnie zaczyna w tym okresie własną praktykę.

 

W wieku 49-ciu lat rozpoczyna się czas rozliczeń i okres, kiedy dojrzały już szaman może służyć bogatym doświadczeniem; zostać doradcą polityków czy włączyć się w działalność kapłańsko-terapeutyczną.
Uzdrowiciele, którzy nie wykraczają poza leczenie ciała fizycznego, mogą zacząć praktykę wcześniej, chociaż i w tym przypadku pacjenci oczekują raczej ogromnego doświadczenia i bardziej ufają uzdrowicielom z siwymi włosami.
Swego czasu z dużą przyjemnością obejrzałam rodzimy serial "Rancho". Jedną z barwnych bohaterek jest w nim mieszkająca w lesie "babka", podlaska szeptucha i uzdrowicielka. Dla twórców filmu, podobnie jak dla odbiorców jest oczywiste, że jest to osoba w sędziwym wieku. Gdyby obsadzono w tej roli ponętną bufetową, nikt by jej nie ufał!

Szamani, którzy przez blisko 50 lat pilnie szlifowali talent, z chwilą rozpoczęcia działalności ceremonialnej objawiają pełnię duchowego rozkwitu. Jeśli przez minione lata nie próżnowali, mają ogromną wiedzę, harmonijne stosunki z otoczeniem, miłość w rodzinie, zdrowie i porządek w finansach... Nie znaczy to,   że są wolni od problemów, lecz na pewno potrafią brawurowo je rozwiązywać i doskonale sobie  radzą. A ponieważ dostatecznie głęboko przeorali własną duszę, posiadają umiejętności i moralne prawo, by dotykać cudzej.

 

yantra linia1

 

W czasie tak długiej edukacji, każdy szaman stara się opanować potrzebne mu techniki; uzdrowiciel poznaje moce i znaczenie roślin, a przyszły doradca "królów" z pewnością wgłębia się w politykę...
Wszyscy jednakowo muszą znać mitologię, genealogię klanu i tajemny język. Podstawą jest bezzględna znajomość baśni, mitów i legend z własnego "plemienia" i - prócz archetypów, czytelnych dla całej ludzkości -  symboli o charakterze lokalnym.
Bo szaman oderwany od korzeni nie żyje w zgodzie ze sobą, bywa zagubiony w "teraz" i przegrywa walkę o jutro.

Poruszane w mitologii zagadnienia, jak życie, miłość, cierpienie, walka, wina, sumienie, honor, bohaterstwo, strach i śmierć... co innego znaczą dla japońskiego samuraja, a co innego dla zachodnich bankierów. Każdy szaman posiada jasno określonych adresatów i musi zbudować z nimi duchową więź. 

Co do genealogii klanu...
Moich własnych korzeni szukałam z dala od drzew genealogicznych rodu. Od początku tej inkarnacji czuję się  mocno związana ze starożytnym Egiptem i Grecją, mieszkam zaś na terenie dawnych wikingów i druidów... Jednak przez całe to wszystko przebiły się silne, słowiańskie geny; Mój dziadek ze strony matki wywodził się z polskiej szlachty, po mężu zaś noszę zacne, rosyjskie nazwisko jednego z prawosławnych świętych (MIR znaczy po rosyjsku świat i pokój). Efektem długich poszukiwań elementu, który spaja wszystkie te puzzle w jedną sensowną całość, jest MOJA AYAHUASCA.
-  

Co do mitologii...
Jeden z największych mitoznawców XX w.-
Joseph Cambell uważał, że błędem jest opieranie się na mitach z pierwszego tysiąclecia przed naszą erą, gdyż ówczesny światopogląd nie zgadza się z naszym dzisiejszym wyobrażeniem o wszechświecie, a teraz wszystko zmienia się zbyt szybko, by można było to zmitologizować.
Pogląd ten w obliczu ayahuaski okazuje się bardzo niedorzeczny. Bo "Prawa, rządzące ludzkim życiem i szczęściem na Ziemi" nie uległy zmianie ani pod wpływem czasu ani pod naporem wyścigu szczurów. W Kalendarzu Ceremonialnym dowodzę, że mistyczne doświadczenia z pierwszego tysiąclecia przed naszą erą żyją w nas do dziś! I po drugiej stronie lustra wciąż spotykamy tych samych, starożytnych bogów, którzy udzielają nam dokładnie tych samych nauk.
CZAS zatem odkurzyć stare mity, a żeby nie były płaskie i papierowe jak teksty ze szkolnych podręczników, systematycznie wzbogacajmy je o współczesne wątki. Dziś wtrąca się tu bardzo mocno Hollywood.    

Mitologia stanowi źródło specyficznego języka symboli, którym posługuje się cały Wszechświat, a w odmiennych stanach świadomości jest to często jedyny sposób komunikacji. Np. gdy po kolejnym oświeceniu osiągnęłam stan Buddy, weszłam pewnego dnia do piramidy ogrodowej i spytałam z nadzieją, czy tak już będzie zawsze?
Odpowiedź przyszła natychmiast! Przed oczyma duszy mignęła mi Aya, pokazując pionowo postawioną sprężynę. Sekundę później zobaczyłam scenę z filmu "Dzień świstaka", którego bohater codziennie wdeptywał w tę samą kałużę po kolano. - Film ten swego czasu wywarł na mnie ogromne wrażenie, doskonale więc pamiętałam, że za którymś razem facet z lekkim zastanowieniem i chytrym uśmieszkiem zwinnie i lekko tę kałużę przeskoczył. A potem.... Przestała dla niego istnieć.
Podczas tych dwóch stop-klatek, w okamgnieniu pojęłam cały przekaz;
Mój rozwój (rozwój każdego człowieka) toczy się  w górę, ale jak po sprężynie - zatacza koła. Chcę czy nie, cyklicznie będę wracać do tych samych, dawnych problemów i stanów ducha, lecz za każdym razem o piętro wyżej - starsza, mądrzejsza i bardziej doświadczona. Dotykając kłopotów, z którymi wciąż nie będę umiała sobie poradzić, każdorazowo przeżyję wpadkę i będzie się ona powtarzać tak długo, aż opanuję problem na zawsze. Bo gdyby stan idealnej harmonii ze światem trwał wiecznie, nie nauczyłabym się nic nowego.
W taki to właśnie sposób symbole i sceny z mitów (tu: filmu, który odcisnął piętno na świadomość zbiorową) zastępują setki słów.

Bez znajomości mitologii naszej kultury jesteśmy pod wpływem ayahuaski jak "Alicja w krainie czarów" , która trafia tam kompletnie nie przygotowana i popełnia same gafy - raz jest za wielka, by przecisnąć się przez malutkie drzwi, potem za mała, by dosięgnąć klucza, a potem znów robi się zbyt duża... itd.
Odtwarzanie szamanizmu naszych przodków jest już dostatecznie trudne, zatem nie stać nas na dodatkową stratę czasu. Mity są kluczem.

SYMBOLE
Serdecznie polecam wszystkim adeptom gruntowne studia nad Tarotem Thota.
Jego twórca, brytyjski mistyk i okultysta, Aleister Crowley, zawarł tam ok. 1200 archetypowych znaków świata antycznego ze świadomą intencją wyznaczenia współczesnemu światu spójnego języka symboli! 


ThotSam Thot to staroegipski bóg mądrości i mocy.
W starożytności przedstawiany był jako ibis, pawian lub człowiek z głowami tych stworzeń. Ponieważ w tej ostatniej, ptasio-głowej kreacji dość często ukazuje się ludziom pod wpływem napoju bogów, poświęćmy mu trochę uwagi.
Egipcjanie czcili go jako artystę, patrona astrologii i alchemii, twórcę mowy, wynalazcę hieroglifów, kalendarza, a także matematyki i geometrii, dzięki którym możliwe było wzniesienie piramid.
Na co dzień  pełnił funkcję sekretarza bogów i zapisywał ich decyzje. Uczył także magii - m.in. wyjaśniał Izydzie, jak wpływać na przebieg losu... Był też lekarzem i sędzią - leczył Seta i Horusa z ran, które sobie wzajemnie zadali, a na koniec mediował w ich konflikcie...
U boku żony, bogini sprawiedliwości Maat, brał udział w ważeniu ludzkich serc, gdy wybiła ich ostatnia godzina (szczególnie surowo sądził krzywdzicieli zwierząt). Najwyraźniej jednak kochał ludzi, gdyż całą swoją wiedzę i magię przekazał nam w słynnej, autentycznie istniejącej "Księdze zaklęć" (zwanej też księgą mądrości). - Archeolodzy  szukują jej do dziś.
Jej treść  ma dawać oświeconym niezwykłą moc, ułatwiać przenikanie do innych wymiarów, pomagać w zrozumieniu świata, odczytywać przyszłość i przejmować na nią wpływ.

swieto szaman 1W  V i IV w. p.n.e. miała miejsce wielka wymiana kulturalna Słowian z wędrującymi po Europie Celtami i ludźmi z basenu morza Śródziemnego.
W tym to właśnie czasie kupcy ze Wschodu ruszyli bursztynowym szlakiem na Północ i - gdy piramidy przeżywały jeszcze swoją świetność, Aleksander Wielki zajął Egipt.
W rezultacie kapłani z góry Ślęży swobodnie kontaktowali się  z kapłanami "greckiego" Apollina i egipskiego Amona, a wierzenia i szamańskie obrzędy uległy wzajemnemu przenikaniu od Afryki po Skandynawię.

Odpowiednikiem Thota w Grecji był Hermes - również przekaziciel woli bogów, twórca pisma, miar, wag i liczb, opiekun mądrości i tego, co zwiemy dziś nauką. -Grecy przetłumaczyli więc i skomponowali na nowo Księgę Thota jako Corpus Hermetikum.

hermes 1 lgHermes odprowadzał ludzi do Hadesu, gdy wybiła ich ostatnia godzina, a że do jego zadań na Olimpie należało przygotowywanie ambrozji (ayahuaski) - znaczy, że towarzyszył do zaświatów śmiałkom, którzy odważali się odwiedzić to miejsce za życia.
I - podobnie jak Thot - pomagał ludziom w pokonywaniu ich ograniczeń; Wskazywał drogę  ZAGUBIONYM - dosłownie i w przenośni, tak wędrowcom jak i nieszczęśnikom, którzy stracili orientację na zakrętach swojego życia.
Z biegiem czasu Hermes i Thot stopili się w jedną postać o imieniu Hermes Trismegistus czyli Hermes po trzykroć wielkiSymbolizował pełnię, wynikającą z jedności religii, nauki i sztuki.
Temu właśnie Hermesowi przypisuje się autorstwo 36 529 ksiąg, w tym słynnej Tablicy szmaragdowej oraz Corpus Hermetikum. Wszystkie te dzieła łącznie zawierały całą mądrość starożytnego świata i wiedzę, zwaną potem hermetyczną.

Księgę Thota w greckiej wersji wchłonęli  potem Rzymianie i cały ówczesna Europa. Korzystali z niej jeszcze Ojcowie Kościoła.. A pomimo, że późniejsze chrześcijaństwo bezwzględnie paliło na stosach zarówno zwolenników starych bogów jak i Corpus Hermetikum, dziwnym zrządzeniem losu w epoce renesansu dzieło to znalazło się w rękach Medyceuszy.

rytual aya h3Był to wówczas prawdziwy powiew świeżego wiatru!
Kościół - pełen widocznego zepsucia - konsekwentnie wmawiał nam wrodzoną ułomność i hurtowo handlował odpustami. Jednocześnie życie duchownych jaskrawo odbiegało od drogi Pana.
KSIĘGA była żywa. Przywróciła wiarę w potęgę ludzkiego umysłu i wyobraźni. Ponownie odkryto, że ludzka myśl posiada moc tworzenia rzeczywistości.
Człowiek przestał być wygnanym z raju grzesznikiem i stał się na powrót współtwórcą Boga, moralnie zobowiązany tworzyć wokół siebie lepszy świat.
Kluczowym rytuałem stała się symboliczna śmierć i odrodzenie, które pozwalało przyjąć Wiedzę i zagwarantować sobie "nieśmiertelność". -  RYTUAŁ,podczas którego kontemplacja prowadziła do osiągnięcia boskości,  to... renesansowe "ceremonie ayahuaski".
Wielcy myśliciele epoki, podobnie jak dzisiejsi zwolennicy ruchu New Age bardzo szybko przyjęli ideę zbawienia przez wiedzę i piękno Universum.
Jednak... Oryginalna Księga Thota zaginęła bez wieści.

Dopiero osiemnastowieczny pisarz i wolnomularz, Antoine Court de Gebelin, wydedukował, że królewska droga mądrości to Ta RA, a że egipska Księga, spisana była hieroglifami (bo jak inaczej?), stanowiła zatem zbiór obrazków. Jednym słowem musi chodzić o... TAROTA.
Tym tropem podążył Crowley, który ponoć widział oryginalną Księgę jak również miał kontaktować się z Thotem osobiście. Możliwe, że przy pomocy berberyjskiego napoju bogów. Tak czy inaczej jego Tarot Thota to istotnie skarbnica mądrości duchowej, jakiej użycza ludziom ayahuasca.

Z-KSIAZKA-tarotPierwszą talię crowleyowskiego tarota dostałam dokładnie w dniu 28 urodzin, gdy nie miałam jeszcze pojęcia, jak bezcenna okaże się ta wiedza dla mojej przyszłej pracy. Zachwyciłam się i oddałam jej z wielką pasją.
Po latach napisaliśmy z mężem "Tarot terapeutyczny" ( Studioastro) i gdy zjawiłam się na pierwszej w życiu ceremonii ayahuaski, mogłam poszczycić się przynajmniej znajomością języka symboli.

Dziś, po tylu ceremoniach, napisałabym ją inaczej, ale pod względem merytorycznym na pewno się nie zestarzała. Polecam ją każdemu młodemu szamanowi jako elementarz.

 

yantra linia1

 

Choć nie miałam pojęcia, że jestem szamanką, byłam w pełnym tego słowa znaczeniu prowadzona - przez "duchy", bóstwa, moje wyższe JA i nierzadko przez samą Ayahuaskę. Towarzyszące mi sny obfitowały w mistyczne przeżycia i drogowskazy. W większości przypadków były one o wiele ciekawsze niż realne życie (przynajmnie to za komuny). Koszmarem na tej ścieżce był obowiązek szkolny - nieubłagany dźwięk budzika i uczucie ogromnej straty, gdy nie mogłam sobie przypomnieć, co mi się śniło.
Gdy tylko poznałam WOLNOŚĆ, za nic nie dałam jej już sobie odebrać. Nie pozwoliłam przykuć swoich myśli do żadnej katedry, żadnej akademii i nie pozwoliłam wprząc się  w wyścigi szczurów. Przyszłam na Ziemię z konkretnym zadaniem i w jakiś sposób, wewnętrznoie byłam go świadoma.

Natychmiast po maturze dosłownie "rzuciłam się" na krążące w podziemnej Polsce ksero-odbitki książek o tematyce ezoterycznej. Krótko później, na emigracji w Niemczech, poznałam różnych guru i pseudo guru z pokolenia dzieci-kwiatów. Przez ponad 10 lat żyłam w odosobnieniu i po kilka godzin dziennie ćwiczyłam kundalini jogę. Praktykowałam też ścieżkę duchową yantra - system niezależny od jakiejkolwiek religii, który odpowiada za urzeczywistnienie, spełnione działanie (realizację marzeń).
Szukałam w sobie wiedzy o naturalnych prawach, rządzących ziemską egzystencją i zgłębiałam wszystko o wewnętrznych możliwościach Człowieka.
Najwięcej czasu zajęło mi badanie wpływu energii piramid na ciało, duszę i umysł. Tak odkryłam, jak naprawdę funkcjonujemy i zrozumiałam moc naszych myśli i uczuć. Pojęłam, jak wielka jest nasza władza nad życiem. A gdy pod wpływem piramid doznałam kolejnego oświecenia, całkowicie poświęciłam się badaniu tych konstrukcji i propagowaniu ich od Warszawy po Nowy York.

Z-ksiazka2-terO szamanizm zahaczyłam na dobre, studiując esencje dr Bacha.
Dzięki niemu zaczęłam postrzegać ludzkie uczucia w strukturach energetycznych. Opisałam to wszystko w książce Terapia trzeciego tysiąclecia (Studioastro ). Ponadto prowadziłam warsztaty rozwoju duchowego i pisałam liczne artykuły.
Jako terapeutka i regreser zdobyłam doświadczenie w prowadzeniu ludzi po bezdrożach ich własnej podświadomości. Stworzyłam nawet parę nowatorskich metod terapeutycznych. Mój tekst na temat "złotych zasad regresji" krąży po internecie do dziś, tłumaczony m.in. na j. niemiecki, a nawet serbsko-chorwacki.
Przez cały czas studiowałam wszystko na temat hipnozy i któregoś dnia dokonałam najważniejszego odkrycia! Podzieliłam się nim w artykule "Blaski i cienie hipnozy" (Czwarty Wymiar 12/2001):
"W Grecji i w Rzymie, praktycznie w całym świecie antycznym, w kultowych miejscach mocy budowano świątynne DOMY SNU, gdzie poddawano chorych najróżniejszym zabiegom jak kąpiele, posty, medytacje..., a na koniec SEN, podczas którego przeprowadzano tzw. rozmowę z bóstwem. Chory, będący w transie, sam wystawiał sobie receptę na swoje bolączki i odchodził albo kompletnie uzdrowiony albo z konkretnym sposobem na uleczenie. "
To było TO! Z rozpaloną wyobraźnią i gorącym pragnieniem przez wiele lat bezskutecznie szukałam "techniki hipnotycznej", zwanej w starożytności snem świątynnym. Na tamtym etapie nie kojarzyłam jeszcze, że działalność kapłanów starożytnej Grecji mogłaby mieć coś wspólnego z praktyką szamanów z Amazonii, natomiast jedni i drudzy czerpali z WIELKIEJ TRADYCJI PÓŁNOCY - bezpośrednio od naszych przodków. Teraz już wiem.

Gdy trafiłam do szamana, stwierdził, że niczego mnie już nie nauczy i kazał tylko pić ayę.

więcej, patrz: Przewodnik małego szamana

 

yantra linia1

 

Powrót do strony głównej

Powitanie

dusiaaaaa 3

Witam gorąco miłośników Ayahuaski; szamanów z powołania, głodne duchy i tropicieli prawdy!

Aldona Mironski

Ceremonie w Holandii

cerhol

Newsletter

Imię:
Email:

Kontakt

mail

Piramida Nowej Ery

yantra

fragment z TVN

copyright Aldona Mironski
DMC Firewall is a Joomla Security extension!