szamanka JAK PRZEMIENIĆ CEREMONIĘ

W SKUTECZNĄ TERAPIĘ

 

 

 

Każdy szaman
posiada głęboką WIEDZĘ i dość zgromadzonych doświadczeń, by wiedzieć (nie wierzyć), że wszystko, co egzystuje, ma swoją duchową matrycę.

 

Podczas ceremonii każdy może to spostrzec:
świat materialny (rzeczywiście) jest tylko odbiciem  niezmierzonej rzeczywistości duchowej. 
I tak, jak nie zmienimy fryzury, czesząc lustro, tak samo nie mamy szans odmienić losu aktywnością w świecie materii.
Czasem "przypadkiem" się udaje, ale efekty nigdy nie są trwałe. Niewiedzący zawsze - wcześniej czy później - zacznie obracać się w kręgu wciąż tych samych uczuć i przeżyć.

 

Cokolwiek więc złego dzieje się w naszym życiu,
prawdziwej i w pełni zadowalającej korekty dokonujemy wyłącznie na duchowej matrycy ( w centralnym komputerze). Wszystko, co TAM utrwalimy, będzie miało swoje konsekwencje w świecie fizycznym. - Najbardziej nawet błahy czyn na poziomie duchowym przyniesie określone efekty w realu.

Udajmy się zatem na poziom duchowy...

 

 


 

 

 

ayahuasca terapieKOŁO ŻYCIA
I ŚMIERCI

 

 

 

Nasze ciała są jak komputer,
w który wsunięto dyskietkę z programami na obecne życie. (Dziś już nie używamy dyskietek, pozostanę jednak przy tak obrazowym przykładzie).
Wśród naszych programów znajdują się zadania, wyznaczone przez DUCHA na daną inkarnację oraz cała nasza osobowość; typowe reakcje emocjonalne, sposób myślenia, decyzje, pragnienia... Wszystko! - Jesteśmy ZAPROGRAMOWANI!

 

czlowiek komputerPrzyszłość też jest zaprogramowana,
tylko że ona - podobnie jak gra komputerowa - na tysiące, a może nawet na miliony sposobów. 

Wygrana bądź przegrana, szczęście czy klęska... zależą wyłącznie od naszych kolejnych posunięć i wyborów.
I zawsze, ilekroć coś złego powtarza się w naszym życiu, jeśli nie czujemy się  spełnieni i szczęśliwi, odpowiedzialny za to jest wadliwy program.

 

Każdy z nas - nieświadomie
- sam zainstalował swoje programy!
Wystarczy dowiedzieć się, kiedy i w jaki sposób to się stało, by sprawnie dokonać korekty.

 

 


 

 

 

ayahuasca terapie1 ŚMIERĆ

POPRZEDNIEGO ŻYCIA

 

 

 

Niezwykle ważny zapis dokonał się
w godzinie śmierci poprzedniego życia. W momencie umierania przed oczyma duszy "przelatuje" człowiekowi "film" z całej inkarnacji  i  jest to BILANS dokonanych przez niego wyborów. Właśnie sumują się WYBRANE przez niego uczucia.
-  Bo w każdej jednej chwili życia sami decydujemy, czy oglądamy komedię, czy krytykujemy sąsiadów albo czy narzekamy na los.

 

W chwili śmierci jest już za późno na weryfikację przeszłości,
wszystko po prostu się "dzieje".
Uczucia, jakie towarzyszyły nam najczęściej, robią swego rodzaju "fuzję" i jako struktury energetyczne tworzą nam program
na nowe życie -  frustracje, wściekanie się, depresje, zazdrość, wieczna pogoń za czymś lub za kimś, walka,
syndrom ofiary lub kata, stres, poczucie odrzucenia, przekonanie typu "jestem najważniejszy" albo "nie jestem dość dobry"...

Oczywiście mogą się tam znaleźć również poszukiwania dobra i piękna, stany zachwytu, radość tworzenia, marzenia, fantazje, wielka miłość...

 

przejscieW chwili umierania
...gdy jesteśmy jedną nogą jeszcze w ciele, a drugą w świecie ducha - w momencie, gdy jesteśmy trochę TU, a trochę TAM, brama do centralnego komputera otwiera się niczym sezam i ... nasze programy na przyszłość  "instalują się"  tak, by być w zgodzie z WIELKIM PLANEM.

 

Do "centrali" płynie wtedy wszystko,
czemu poświęciliśmy najwięcej "czasu antenowego" i czemu z lubością oddawaliśmy się bez reszty. Wszystko, co wybraliśmy!

Bo to my w każdym jednym momencie wybieramy, czy pogrążamy się w rozpaczy lub w pretensjach czy może obejrzymy jakąś komedię. Teraz uczucia, którym poświęciliśmy najwięcej uwagi i energii, wypływają jak przysłowiowa oliwa.
Centralny komputer automatycznie, bez oceniania czy weryfikacji tworzy nam wizerunek (image) na następną inkarnację.

 

Nie bez powodu
wiele systemów religijnych zaleca codzienne rachunki sumienia i samodoskonalenie się. Mistycy zachęcają, by poprzez pracę duchową stawać się każdego dnia lepszym - nie od innych, a od samego siebie z dnia poprzedniego. Mistrzowie duchowi podkreślają, jak ważna jest nasza UWAGA - w każdej chwili życia!

 

smiercNiestety, większość z nas "budzi się"
dopiero w godzinie śmierci i zmierza na drugą stronę z potężnym bagażem nie przepracowanych doświadczeń. 

Dlatego wszystkie systemy religijne podkreślają, jak ważne jest, by śmierć była naturalna, dobrze przygotowana, spokojna - żebyśmy mieli czas na zakończenie wszelkich waśni i na otwarcie serca.
Czasem towarzyszące śmierci męki fizyczne bądź duchowe stanowią jedyny sposób, by oczyścić podświadomość z najcięższych energii i wypalić jakąś część złej karmy.

 

W trakcie agonii
rozluźnia się nasz związek ze światem materii, mocniej zaś manifestuje się świat duchowy.
Z każdą chwilą coraz bardziej zalewa nas swoim pięknem i Prawdą.

I gdy rodzina bierze nas już za szwankujących na umyśle, my w rzeczywistości zyskujemy szczególny wgląd; obcujemy z istotami z wyższych wymiarów albo odkrywamy, kim naprawdę jesteśmy, widzimy swoje życie i popełnione błędy w zupełnie innym świetle, wielu z nasprzeżywa wtedy oświecenie.

- Stąd wzięło się przywiązywanie
ogromnej wagi do ostatniej woli zmarłego! smierc programy
Podkreślę jedynie, że od zawsze chodziło o WOLĘ, wyrażoną dokładnie w momencie wglądu podczas agonii - niekoniecznie o spisany dużo wcześniej testament.

 

Niejednokrotnie w momencie
umierania jasne się staje, że "przebimbaliśmy" minione życie. Nie dokonaliśmy tego, co tak naprawdę było dla nas bardzo ważne i - być może -na przyszłość chcemy coś zmienić....

Budzą się potężne pragnienia, np. jeśli miniony czas upłynął nam na stagnacji (codziennie to samo), możemy zapragnąć teraz ruchu, podróży, wielkich czynów... Jeśli biegaliśmy tylko za pieniędzmi, teraz najważniejsza może stać się MIŁOŚĆ... Jeśli żyliśmy w biedzie i zaniedbaliśmy potrzeby bliskich, pragniemy teraz tworzyć dostatek i bezpieczeństwo... 

 

Na gruntowne przemyślenia nie ma czasu,
po prostu duch objawia swoje naturalne skłonności, potrzebuje wyrazić siebie, ciągnie go do ukrytych tęsknot i jasno wytycza kierunek dalszego rozwoju.

Każda emocjonalna decyzja - każdy WYBÓR, dokonany w szczególnej  chwili konania, staje się czymś w rodzaju ZADANIA, przeznaczonego do realizacji w przyszłym (czyli w obecnym) wcieleniu.

 


 

 

 

 "RAJ"KITwwc

 

 

Z chwilą
ostatecznej śmierci fizycznego ciała przenosimy się do "raju" (cokolwiek to znaczy).
Tu na naszą dyskietkę spływa PRAWDA. 
Oznacza to, że wewnętrzna mądrość i miłość dane są każdemu.

 

Jestem daleka od formułowania reguł
o ilości inkarnacji i czasie naszego pobytu w innych wymiarach.
Doświadcznie pokazuje, że w tej kwestii każda dyskietka ma indywidualny zapis.

 

ayahuasca terapie3Większą spójność widzę
w ponownym pragnieniu życia zmysłowego, które dla DUCHA wydaje się być tak fascynujące,
jak dla dziecka wycieczka do parku rozrywki. 

Pragnienie to (lub karma) ponownie sprowadza nas  pod rozgwieżdżone niebo.
Gdy tylko jesteśmy gotowi, "skanujemy" Wszechświat w poszukiwaniu pary ludzi, zdolnych pomóc nam w urzeczywistnieniu siebie.

 

para"Wybieramy" sobie rodziców,
ale... "wybór" nie ma nic wspólnego z kalkulacją rozumu.

- To działa na zasadzie magnesu i... choć często przyciągani jesteśmy do znanych nam kręgów kulturowych lub bezpośrednio do dawnych krewnych, przede wszystkim lądujemy u osób,
których "komputery" są w pełni kompatybilne z naszą "dyskietką";
były pedofil trafi zapewne do pedofilów, artysta do ludzi, pochłoniętych sztuką... A jeśli składaliśmy śluby ubóstwa w przekonaniu, że tylko ubóstwo podoba się Bogu,
to (zgodnie z naszym wyborem) niewidzialna "trąba powietrzna" wciągnie nas do rodziny,
która "brzydzi się" pieniędzmi i na pewno będzie nas trzymać od nich z daleka.

 

Każdy oświecony człowiek wie,
że pretensje, jakie lubimy wyrażać wobec rodziców czy losu, są w każdym jednym przypadku świadectwem skrajnej niewiedzy.

 


 

 

 

komorka POCZĘCIE

 

 

 

Moment poczęcia
- podobnie jak śmierć - jest chwilą szczególną.

Jesteśmy w pełni DUCHEM (koncepcją mentalną) i wcielamy się właśnie w materialną komórkę ciała.
I - jak wspominałam -  w chwili, gdy  jesteśmy jedną nogą TAM, a drugą już wkładamy TU, w ciele fizycznym... Gdy przenikamy jednocześnie dwa światy, SEZAM staje przed nami otworem i znów możemy PROGRAMOWAĆ.
Każda jasno wyrażona w tej chwili decyzja, każdy zamysł czy pragnienie stanowić będzie dodatkowy PROGRAM
na zbliżającą się inkarnację.

 

cid 1sqddWyjaśnię to na własnym przykładzie;  
W chwili poczęcia zadecydowałam się na "życie" pod warunkiem, że królować w nim będzie MIŁOŚĆ (w każdym jednym aspekcie).
W przeciwnym wypadku uciekam stąd czym prędzej.

 

Taki stworzyłam program
i jak długo tematem przewodnim mojego życia była miłość, mogłam nawet prowadzić niehigieniczny tryb życia i ryzykować zdrowiem.

Gdy zostałam dosłownie "rzucona" na pole niekończącej się walki o byt, rak nie kazał na siebie długo czekać (historię tę opisałam w zakładce Mój pierwszy raz). 
- Programy załadowane przez nas samych działają jak bomby zegarowe, mogą być z opóźnionym zapłonem, ale... Nic ich nie powstrzyma! Te załadowane w chwili poczęcia mają potężną moc!

 

Niedoszła matka wyraża zgodę na przyjęcie płodu
na głębokim poziomie duchowym - tam, gdzie jej rozum nie ma zazwyczaj dostępu, ale zgoda jest zgodą! 

W ten sposób  zostajemy "uwięzieni" ze swoją dyskietką w ciele żywej istoty.  

 

aW pierwszych tygodniach
możemy jeszcze odejść - z wielu przyczyn np. gdy matka podjęła decyzję, która uniemożliwi nam spełnienie własnej misji, gdy przeżyliśmy już koniczne doświadczenie i na więcej nie mamy ochoty... Powodów może być tysiąc.

Rezygnujemy z ciała w sposób naturalny albo wpływamy na matkę, żeby przerwała ciążę.

 

TAK!!! - Ayahuasca uczy, że decyzję na ten temat często podejmuje....
wcielony właśnie DUCH (trudno nazwać go "dzieckiem").

Podobnie jest przy opętaniu  -  tam także OBCY DUCH zasiedla ciało, które już ma prawowitego właściciela i bardzo często przejmuje całkowity w3pływ na większość decyzji i posunięć.
Dlatego kobiety w ciąży bywają takie trudne. Niektóre zmieniają się nie do poznania i choć zwykliśmy tłumaczyć to burzą hormonów, niewiasty te są pod wpływem, a nawet we władaniu obcego, często potężniejszego od nich DUCHA.
Działają jakby były "ubezwłasnowolnione" i wymiotują tak samo, jak na ceremoniach ludzie zainfekowani obcymi energiami.
Ich decyzje o aborcji nie są więc tak do końca samodzielne!
-  Wola istoty wcielonej potrafi być decydująca.

Stąd bierze się tyle paradoksów, np. kobieta, żyjąca w luksusie u boku kochającego męża bez wahania udaje się na zabieg przerwania ciąży, podczas gdy inna pragnie dziecka pomimo biedy, samotności, złego stanu zdrowia czy nawet groźby ukamienowania.  

 


 

 

 

lono1ŁONO

MATKI

 

 

 

Gdy przetrwamy, stajemy się płodem.
Oczywiście nie mamy szans być tą samą osobą - z poprzedniego życia. Teraz miksujemy własnego Ducha z genami i predyspozycjami rodziców. Tworzymy nową indywidualność - jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną i wyjątkową.
Kimkolwiek byliśmy, otrzymujemy zupełnie nową szansę.

 

Póki co, wciąż jeszcze żyjemy życiem duchowym.
Mózg i zdolności myślenia dopiero się ukształtują. Nie mamy uformowanych uszu i nie znamy mowy rodziców. Nie potrafimy myśleć ani kombinować...

 

A jednak
- przez pępowinę przedostają się do nas hormony matki i - chcąc nie chcąc - całym swoim jestestwem doświadczamy fali uczuć i emocji.  I jeśli matka przeżywa jakąś traumę, trauma ta jest automatycznie przenoszona na dziecko.

 

Granica między nami a centralą
domyka się bardzo powoli, właściwie jesteśmy trochę TU i trochę TAM   - stosunkowo przez dłuuugi czas, dlatego przeżycia z tego okresu zajmują aż 1/3 dyskietki. 

W każdej chwili, a szczególnie pod wpływem silnych doświadczeń, instalujemy dodatkowe programy.

 

Tu znów posłużę się przykładem;Lono
Wiele lat temu mój mąż trafił jako regreser w kręgi nieformalnej grupy businesswoman z Warszawy. 

 

Wszystkie panie,
które go wtedy odwiedziły, miały ten sam problem;

świetnie radziły sobie z biznesem i pieniędzmi, ale żadna z nich nie była w stanie utrzymać związku z mężczyzną na dłużej.

 

Podczas terapii okazało się,
że niemal każda z tych kobiet własnoręcznie z a p r o g r a m o w a ł a się na samotność jeszcze w brzuchu matki. Scenariusz tych wydarzeń był niemal identyczny. - Cierpienia ciężarnych matek z powodu zachowań partnerów sprawiały, że kształtujące się w ich łonach dziewczynki podejmowały silną, emocjonalną DECYZJĘ, że poradzą sobie same.
I radziły sobie - doskonale!
Tęsknota za bliskością zjawiła się, gdy zmiana programu była już praktycznie niemożliwa. (Nie znaliśmy jeszcze ayahuaski.)

 


 

 

 ayahuasca terapie6aPORÓD

 

 

 

Swego czasu do Platona przybyła młoda matka z pytaniem :
- Jak wychować dziecko na dobrego człowieka?
- Jak stare jest dziecko? - Spytał Platon

- 3 dni - Odparła kobieta
- To za późno! - Oparł filozof.

 

Człowiek w chwili urodzenia
jest już emocjonalnie ukształtowany i na jego dyskietce dokonują się niemal "ostatnie zapisy".
Sam poród można porównać do porwania dorosłego na obcą planetę. Gwałtownie przenoszeni jesteśmy w zupełnie inne środowisko, gdzie klimat i wszystko dookoła jest obce.

 

DUCH brutalnie wyrywany ze znanych sobie strukturporod 1
energetycznych znajduje się całym sobą jeszcze TAM i już za chwilę TU!
Jak zwykle w takim momencie - sezam otwiera się na oścież, a d
o centralnego komputera płyną pierwsze DANE na temat nowego życia i nas samych;
jest ciepło albo zimno, przyjemnie, błogo, cudownie lub obco, ponuro i złowieszczo.

 

Możemy czuć się kimś wspaniałym
bądź intruzem i złem koniecznym.

Świat, na który nam przyszło zawitać, zadba o wszystkie nasze potrzeby albo sami będziemy musieli się o nie zatroszczyć. Czujemy się tu samotnie albo tankujemy ogrom uwagi i miłości...

 

Niektórzy mistycy twierdzą,
że pierwsze "myśli" (wrażenia) po narodzinach są - gatunkowo rzecz biorąc - te same, z którymi umieraliśmy w poprzednim wcieleniu.

Jakkolwiek jest, dołączamy do naszej "dyskietki" informacje, jakie przykuły naszą uwagę i wzbogacamy ją nowymi programami. 

 

radix dusinyWe Wszechświecie wszystko jest ze sobą połączone
i wpływa na siebie wzajemnie. Oczywiste jest, że w momencie porodu musi zachodzić pewnego rodzaju kompatybilność między zawartością naszej dyskietki a zjawiskami, zachodzącymi właśnie na NIEBIE.

Dlatego nasze wewnętrzne programy odczytać można z doskonałą precyzją, posługując się astrologią, numerologią i Kalendarzem Majów.
Od lat to śledzę i dbam, aby każdy mój gość przed ceremonią zapoznał się (przynajmniej pobieżnie) z zadaniami, wyznaczonymi przez jego duszę na obecną inkarnację.   

 


 

 

 

ayahuasca terapie7 DMT

 

 

 

Reasumując;
wszystkie te chwile, kiedy mamy dostęp do CENTRALI i mniej lub bardziej świadomie programujemy się na przyszłość, łączy istotny warunek....


Za każdym razem znajdujemy się jedną nogą na tym, a drugą na "tamtym" świecie.
Posiadamy jednocześnie wgląd w światy DUCHA i mamy  do dyspozycji ludzkie ciało - w szczególności mózg, który wydziela w tych momentach obfite ilości DMT.

W trakcie poczęcia nie mamy jeszcze mózgu, ale (jestem pewna) substancja ta wydziela się wówczas rodzicom.
U płodu gruczoł szyszynki wykształca się dopiero w 49 dniu życia i natychmiast wydziela do młodego krwiobiegu DMT.
Warto o tym wiedzieć.

 

 


 

 

 

ayahuasca terapie8WCZESNE

DZIECIŃSTWO


 

 

Prócz narodzin i śmierci,
DMT wydzielane jest w dużych ilościach we wszystkich sytuacjach ekstremalnych; w czasie długiej, wyczerpującej choroby, bezsenności, głodu, bólu i tortur...   

 

Zjawisko to jest częste u niemowląt!
W pierwszych trzech miesiącach życia, kiedy to nasze ciało rośnie nawet do 10 cm, głód potrafi być nieludzką torturą. A gdy dodamy jeszcze kolki jelitowe i dziecięce choroby, ekstrema będzie na tyle silna, że mózg dosłownie zaleje się DMT.

 

Sezam u maluchów otwiera się więc bardzo, bardzo często,
a do centrali płyną informacje na temat "jak na tej planecie przeżyć" bądź "jak się tu najlepiej urządzić".

Obserwujemy więc, zbieramy doświadczenia, kształtujemy przekonania w stylu;
"muszę długo się drzeć, aby dostać to, czego pragnę" lub "choćbym, zdarł całe gardło,
nie dostanę", "nie zdążę nawet zapragnąć, a wszystko już jest, "wystarczy tylko zakwilić" , "jestem pępkiem świata" albo "nikt mnie nie kocha" .... itp.

 

wychowanieGdy stajemy pewnie na własnych nogach
i świadomie mówimy o sobie "JA" (ok.drugiego, najdalej trzeciego roku życia), dostęp do centralnego komputera zostanie zamknięty i zapieczętowany - teoretycznie na "zawsze".
Reszta to... WYCHOWANIE, zwłaszcza w pierwszych trzech latach życia.

...

 Patrząc od strony duchowo-emocjonalnej
mamy już ukształtowany charakter, określoną samooceną i pojęcie o otaczającym nas świecie.

Odtąd będziemy postrzegać rzeczywistość zgodnie z tym, jak jesteśmy zaprogramowani.

 

Od strony "naukowej"
można powiedzieć o połączeniach w mózgu, które nierozerwalnie łączą pewne doświadczenia z odczuciami, np.
miłość + ból, przyjemność + kara, szczęście + strach przed jego utratą, nieposłuszeństwo + okropny wstyd...itd.

Dla ludzi, którzy NIC  nie robią, życie toczy się w kręgu tych samych uczuć i przeżyć.

 


 

 

 

ayahuasca terapie9DUCHY

PRZODKÓW

 

 

 

Uwięzieni w matrixie na oślep bierzemy się z życiem za bary!
A żeby nie było zbyt łatwo, na naszą dyskietkę przedostają się różne "wirusy".
Szamani nazywają je duchami przodków, choć tak naprawdę rzadko są to prawdziwe "duchy".

Jest to raczej coś w stylu klonów energetycznych a - trzymając się języka komputerowego - są to wsunięte w nasz komputer, przestarzałe dyskietki ojca, cioci, pradziadka...


 

medrcy i pasterzeSens istnienia cudzych programów
na naszym komputerze
jest w naturze mocno uzasadniony.
W każdej bowiem społeczności, plemieniu czy stadzie... starszyzna ma za zadanie przekazać młodym pokoleniom doświadczenie i wiedzę na temat otaczającego ich świata.

W przypadku przedwczesnej śmierci nie mają możliwości uczynić tego osobiście,
pakują więc "wszystkie dane" i wysyłają "mailem
" do swoich spadkobierców.

 

A zatem - chcemy czy nie
- nasz komputer pełen jest plików,
pochodzących od przynajmniej czterech pokoleń wstecz. 

Ten, kto widział film "Apocalypto", pamięta zapewne, jak plemię, porwane na ofiary,
zostawiło w dżungli gromadkę bezbronnych dzieci. Dzieci takie potrafiły przeżyć właśnie dzięki łączności z duchami przodków.  

 

Z tego samego kanału wiedzy korzystali szamani Syberii;duch
Gdy Stalin okrzyknął ich "zabobony" "hamulcem budowy socjalizmu" i zamknął wszystkich do więzień
i łagrów, szamańskie dzieci i wnuki kontaktowały się z "duchami przodków"!
Ałtajska szamanka, Zinajda, twierdzi, że:

"... oświecenie przyszło, gdy przyśnił mi się starzec w bieli. Powracał w moich snach. (...)
Objawiono mi wiele rzeczy...".

 

Podobnie dzieje się u zwykłych ludzi,
nawet tych cywilizowanych. Np. dziadek mojej przyjaciółki po śmierci babci - ilekroć nie potrafił przyrządzić sobie jakiejś potrawy, ucinał sobie drzemkę. Jego żona zjawiała się we snach z gotowym przepisem na zupę czy naleśniki.
Kontakty ze zmarłymi tą drogą nie są niczym szczególnym. To powszechne zjawisko.
Jeśli  jesteśmy akurat pochłonięci jakimś ważnym problemem życiowym, obowiązkiem "ducha przodka"
jest nam służyć.

Owe "klony energetyczne" przekazują ZAWSZE wiedzę, którą zdobyli w czasie swojej inkarnacji i... ani minuty więcej. Mamy do czynienia z "zapisem" ich doświadczeń - nie z nimi samymi.
Wyjątkiem są zbłąkane istoty; które należy odprowadzić do światła (a to już inna historia).

 

Z typowym "klonem energetycznym"
kłopot  polega na tym, że DZIŚ np. w kryzysie małżeńskim rozwiązania prababci nie muszą należeć do najlepszych.
Filozofia naszych dziadów powoduje raczej zbędny, wewnętrzny dialog i niepokój, a - niestety - często ma wpływ na nasze decyzje i wybory.

Najlepiej jest pozbyć się tego typu "duchów" w jednym akcie i uzdrowić rodzinne syndromy (np. cierpienie kobiet rodu). 
-  Na ceremonii może to okazać się bardzo łatwe.

 


 

 

 

1aROZWIĄZANIE

 

 

 

Żadna ze znanych mi metod
(autohipnoza, kontrola umysłu, medytacja, regresja, ustawienia rodzinne...) nie przynosi dostatecznie trwałych efektów, ponieważ nie doprowadza człowieka do centralnego komputera
i nie porusza wewnętrznych programów duszy. Nie dotyka duchowej matrycy.

Zgadza się, że w niektórych sprawach można sporo osiągnąć, ale trzeba na to ogromnego samozaparcia i sił psychicznych.

 

Parę razy mi się udało! aldona 345
M.in. będąc urodzonym grubasem (dziedziczna cecha kobiet w mojej rodzinie)
osiągnęłam szczupłą sylwetkę. (Foto. Aldona w wieku 30, 45 i 50 lat.)
Przestałam się kontrolować i głodzić, a zaprogramowana waga pilnowała się sama. - Przynajmniej  do czasu klimakterium, kiedy to każda kobieta otrzymuje sporo dodatkowego ciała od Natury w "promocji" (z tym nie wypada już walczyć).

 

Kolejnym wyczynem było
stworzenie szczęśliwego związku przy braku pozytywnych wzorców z domu. Jednak... osiągnięcie samego tylko ZROZUMIENIA trwało długo i wymagało wielu wyrzeczeń.

Na wszystko straciłam prawie 20 lat, z czego przez 12 żyłam w odosobnieniu, godzinami ćwiczyłam kundalini jogę i stosowałam dziesiątki metod pomocniczych; medytacje, afirmacje, regresje...
Nie obeszło się bez rytualnie palonej marihuany.

Efekty w pełni mnie wówczas zadowalały, ale - co dziś widzę wyraźniej, nie były tak do końca idealne. 
Problemy, zakodowane na głębszych poziomach, rozwiązałam dopiero przy pomocy ayahuaski.

 

Mimo wszystko
- podkreślam to z całą mocą - napój to tylko narzędzie, niewyobrażalnie potężne i wymagające mistrzostwa.
Gdyby nie owe 20 lat trudów, nie umiałabym dziś z niego korzystać. 


Amatorów ayahuaski zachęcam więc do wyszukania sobie ulubionych metod pracy duchowej.

 

 


 

 

 

wiedzaPRZED

CEREMONIĄ

 

 

 

Osoba, udająca się  na ceremonię,
powinna sporządzić listę swoich pragnień i zacząć od bilansu "wirusów na dyskietce".

A ponieważ większość białych ludzi nie pamięta ani śmierci poprzedniego życia ani momentu poczęcia, analiza zawężona jest do okoliczności porodu i tragicznych zgonów w rodzinie.

 

Każde zdarzenie
jak: cesarskie cięcie, owinięcie pępowiną, złamanie obojczyka, kleszcze..., a także przypadki gwałtownej, przedwczesnej śmierci przodków (niebezpieczeństwo "maila" ze zbędnym stanem lękowym) to dzwonki, alarmujące o konieczności przeprowadzenia głębszej terapii.

 

baby naturaDla plemion naturalnych
w tym punkcie zamyka się lista możliwych dramatów, bo...

Każde ich dziecko trzymane jest tuż przy sercu matki i do trzeciego roku życia nie zostaje samo ani na chwilę.  
Powszechne są wierzenia, że gdy maluch zostanie sam, to przyjdą złe duchy i zabiorą mu duszę. - Naprawdę tak można to ująć.

 

Nasi naukowcy zdołali już dowieść,
że do trzeciego roku życia nie mamy poczucia czasu. Każda chwila jest wtedy wiecznością i opuszczenie przez mamę na "pół godzinki" odbierane jest jak porzucenie na zawsze.

W  bólu dzieci otwierają się na "pomoc" z innych wymiarów i wpuszczają różne byty, choćby tylko dla towarzystwa.
- A tę "bramę" wystarczy otworzyć tylko raz. 

Nic zatem dziwnego, że tak wielu ludzi Zachodu, nawet jeśli nie przeżyli żadnych szoków, masowo cierpią na syndrom odrzucenia, stany lękowe lub depresje... I większość z nas gości w swojej aurze obce energie. 

 

Trudny poród
czy tragicznie zmarli przodkowie są u nas tylko drobnym dyskomfortem, bo w Europie nawet naturalna śmierć dziadka - ortodoksyjnego katolika, owładniętego poczuciem winy i przeraźliwym lękiem przed "sądem bożym", może okazać się o wiele gorszym kłopotem niż "duchowy testament" myśliwego, który przegrał walkę z jaguarem. 
O zastraszającej liczbie aktów pedofilii, przemocy w rodzinach...itp. nie chcę już nawet wspominać.

 

Na bazie doświadczeń
ukułam śmiałą tezę, że na dyskietkach bladych twarzy aż roi się od prawdziwych "koni trojańskich" i w zasadzie nawet nie wiem, o co pytać. Jest niemożliwością  skorygować wszystko w jeden weekend. Znakomita większość potrzebuje kilku a nawet kilkunastu ceremonii, by choć trochę podreperować wadliwy system.

 

 


 

 

 

ceremonia aya hua skaPRAWDZIWA

PRZEMIANA

 

 

 

Najwspanialszą wartość ayahuaski upatruję w tym,
że wyrywa nas z magicznego kręgu w kółko tych samych uczuć i przeżyć, by wyrzucić nagle poza wszystko, co znaliśmy do tej pory.

Ukazuje świat i uczucia, za którymi nawet nie tęskniliśmy - nie przeczuwaliśmy ich istnienia, nie umieliśmy ich sobie nawet wyobrazić.
W ogóle pozwala dostrzec, co naprawdę czujemy - z dala od programów, narzuconych nam przez wychowanie i system. 

Dopiero dzięki ceremonii możemy rozpoznać, co jest najważniejsze i czego tak naprawdę pragniemy najmocniej.
Doznajemy - być może po raz pierwszy - POTĘGI wszechogarniającej, bezwarunkowej miłości. 

 

W trakcie trwania ceremonii mamy szansę
przerwać wspomniane wyżej połączenia w mózgu typu przyjemność = lęk, obawa i zamienić je np. w przyjemność = szczęście. Potrafimy ujrzeć nasze życie w zupełnie nowym świetle.

Rodzimy się na nowo i stajemy się zupełnie nowymi ludźmi.

 

 mozg

Rys. (a) - wizualizacja działania mózgu bez stymulantów.
(b) - obraz zwiększonej aktywności mózgu pod wpływem środka psychoaktywnego, zbliżonego do DMT .
Grafika: Journal of the Royal Society na podstawie danych, uzyskanych dzięki użyciu rezonansu magnetycznego (fMRI). 
Naukowcy z King's College w Wielkiej Brytanii po przeprowadzeniu badań na mózgu po psychodelikach zaobserwowali znaczny wzrost aktywności i ilości połączeń między różnymi regionami mózgu i przepływ informacji miedzy obszarami, które normalnie się nie komunikują. Umysł stał się bardziej kreatywny - nie poruszał się już utartymi ścieżkami, a tworzył wiele nowych, wszedł na inny poziom przetwarzania danych i rozwiązywał najtrudniejsze problemy natury psychologicznej.
Zwiększona kreatywność i optymizm utrzymywały się do 14 miesięcy po zażyciu.

 


Przy sprzyjających okolicznościach
możemy stworzyć najpiękniejsze w świecie wzorce partnerstwa lub rodziny i zupełnie utopijny (jak nam się dotąd zdawało) model funkcjonowania grupy. 

Mamy szansę "zatankować" przekonanie o obfitości Wszechświata i skończyć wreszcie z bezsensownym lękiem o byt. Możemy diametralnie zmienić poczucie własnej wartości i dokonać wielu upragnionych zmian.
Ale...

 

ceremonia193Zwykle powtarzam moim gościom,
że Aya TYLKO wyciąga nas z przysłowiowego szamba za "wsiarz" do góry i pokazuje rzeczywistość ponad jego powierzchnią.

Daje nam poznać, kim naprawdę jesteśmy, kim możemy się stać i jak powinna wyglądać nasza egzystencja.
Ukazuje naszą boskość i możliwości!
Możliwości (!!!) - nie aktualny stan rozwoju. O nie!

 

ONA ukazuje jedynie cel
i choć czyni to bardzo sugestywnie, błogi ten stan utrzymuje się przeciętnie ok. 2 tygodnie do miesiąca po ceremonii.
U niektórych trwa o wiele, wiele dłużej (bardzo rzadko zostaje na zawsze), a niektórzy cieszą się nim tylko jeden dzień. Zależy od ludzi i środowisk, do jakich wracają.

 

W każdym niemal przypadku,
wcześniej czy później wygląda to, jakby Aya nieopatrznie nas upuściła, a my powolnie.... bul, bul, bul .... Zanurzamy się w stare, znajome błotko.

Pewien aktor błyskawicznie w tym punkcie załapał, scenicznym ruchem demonstrując: "... no i wtedy trzeba  żabką, żabką... do góry!"
- Dokładnie tak! Stan, ukazany nam na ceremonii, będziemy musieli dopiero osiągnąć przez pracę nad rozwojem osobowości. To proces, który każdy człowiek musi przeprowadzić sam.  
Bo jeśli ktoś wierzy, że istnieje środek, po wypiciu którego wilki zamieniają się w owce, jest nie do uratowania.
Wiara, że wystarczy tylko się napić, a całe zgromadzone dotąd szambo oczyści się samo, to znak nieuleczalnej naiwności. - Tego rodzaju napój nie istnieje!

 

Aya to NAUCZYCIEL.
Na pewno najwspanialszy, najpotężniejszy i cudowny, jak nic innego na świecie, ale wciąż tylko NAUCZYCIEL. Nie daje magicznych rozwiązań, pozwala jedynie inaczej spojrzeć na rzeczywistość, na siebie i własne moce. Uczy, jak z nich korzystać, nie przerabia nas na własną modłę. 

I tak naprawdę żaden szamański rytuał na świecie nie przyniesie nikomu trwałego dobra, jeśli człowiek sam nie dokona zmiany postawy wobec życia i nie przeżyje wewnętrznej przemiany duszy.
Wyjątkiem są bardzo młode dusze, które nie są obciążone karmicznym splotem wciąż jeszcze bliskie Źródła przeżyły na ceremonii mega oświecenie, ale... to już całkiem inna historia.

 

siatkaenergetzcynaWszystko, co zawiera nasza dyskietka; 
proces wychowania, nasze nawyki, reakcje na konkretne zdarzenia, typowe emocje i problemy -  całą tę ukształtowaną przez lata osobowość.... Wszystko to ma pewną utrwaloną formę w postaci starannie zaplecionej siatki energii.

Nazywam to kostiumem energetycznym.
Posiada on swój czysto namacalny, materialny odpowiednik w postaci kostiumu hormonalnego, gdyż każde uczucie, każda emocja kryje w sobie określoną chemię. 

Ludzki organizm łatwo przyzwyczaja się do "łykania" codziennej porcji w kółko tych samych substancji jak adrenalina, endorfina, naturalne narkotyki, zawarte we łzach... itp.
- W obliczu tego wszyscy jesteśmy ćpunami!
Dlatego właśnie tak bardzo "lubimy" na okrągło złościć się czy narzekać... Dlatego jesteśmy, jacy jesteśmy.

 

Owo uzależnienie od naturalnych substancji organizmu
sprawia, że niższe ja nie pozwoli nam się zbyt łatwo rozwinąć.
Uczyni wszystko, by sprowadzić nas na znajome tory, żebyśmy znów - jak dawniej - biegali w stresie, zżymali się na rachunki, krzywo patrzyli na sąsiada....- Ciało potrzebuje się naćpać, a więc instynktownie - jak pies szukający narkotyków na lotnisku - otworzymy zawsze te drzwi, za którymi czeka nas porcja znajomych emocji.

 

y 33ATo nic, że na ceremonii byliśmy tak sobie bliscy,
tak kochający, głęboko zatopieni w JEDNOŚCI, tak swobodni i bezpieczni, będąc sobą.

W większości przypadków nie potrafimy odtworzyć tego w realu, gdyż w walce starego JA z nowym, stare najczęściej zwycięża!
Dawne kostiumy energetyczne i hormonalne leżą na nas jak ubrania, skrojone przez najlepszego krawca. Nowe uczucia są jak niewygodne buty - już po krótkim czasie tak nas "uwierają", że zrzucamy je i ostatecznie zakładamy wydeptane łapcie.

 

Jeśli pragniemy, by pozytywne zmiany objęły całe nasze życie,
jeśli chcemy, by zagościły w nim na zawsze, musimy zabrać się do pracy domowej.

Póki wszystko jest świeże, zajęcie to potrafi być dziecinnie łatwe. Bez wysiłku można "wyćwiczyć" utrzymanie cudownych stanów błogości, znakomitego samopoczucia, świadomości, kim się jest... 

 

ceremoniaCodzienna koncentracja na cudownym wspomnieniu uczuć ceremonialnych
sprawi, że z czasem organizm zacznie wytwarzać inną wiązkę hormonów i przyzwyczai się do "ćpania" nowych substancji chemicznych... Aż zapragnie "konsumować" je codziennie.

 

Po drodze trzeba przełamać opór i detox
(odtrucie po złych nawykach negatywnego myślenia) i wtedy trzeba "żabką, żabką - ku górze!

Bardzo pomocne w tym procesie są piramidy Yantra. Ich energia sprawia, że człowiek instynktownie dąży do harmonii wewnętrznej. 
Pomocne bywają także różne techniki autohipnozy. Gorąco polecam mój tekst o obrazach duszy...

 

Gdy nam się uda
(pół godziny błogostanu dziennie będzie prawdziwym mistrzostwem), gdy organizm się od tego uzależni, zaczniemy otwierać inne drzwi, skierujemy uwagę w inną stronę i nasze życie całkowicie zmieni bieg.
Przyciągniemy ludzi, zdarzenia i sytuacje, które pozwolą nam przeżywać to, czego w głębi duszy pragniemy najmocniej. Zaczniemy nosić w sobie nową legendę, którą cały Wszechświat będzie nam realizował...

 


 

 

 

dzieckoPRACA

Z WEWNĘTRZNYM

DZIECKIEM

 

 

 

Pracę z wewnętrznym dzieckiem opisałam już w OBRAZACH DUSZY,
tu postaram się nieco rozwinąć temat; 
Otóż doświadczenia z pierwszych lat życia, np. permanentny lęk lub pewność "syna wodza", dziecinne przekonania, że nikt nas nie chce albo że jesteśmy bardzo ważni, smutek, letarg i kompleksy albo nieposkromiona radość życia....

Wszystko to zostaje upchnięte w głąb podświadomości i stanowi energetyczne WZORCE, które za wszelką cenę dążą do urzeczywistnienia w świecie fizycznym.

 

Jasno z tego wynika, że dzieciństwo to fundament,
na którym opiera się całe nasze życie. - Jeśli cokolwiek poszło nie tak w dzieciństwie, odbija się to na naszym TU I TERAZ, bo - jak powiedział Coelho - cały Wszechświat pracuje na realizację "legendy", którą nosimy w sobie.

 

 

Na nasze szczęście
w każdej chwili możemy wychować w sobie wewnętrzne dziecko na nowo.

Korzystamy tu z prawa, że duszy jest obojętne, czy coś się dzieje naprawdę, w marzeniach czy we „snach", 30 lat temu czy teraz.
Nawet nauka zdołała już dowieść, że część mózgu (tzw. gadzi mózg) nie odróżnia obrazów rzeczywistości od wyobrażeń i przyjmuje wszystko za prawdę. Ponadto, co oczywiste dla wielu uczestników ceremonii,   "czas to ściema" i dla naszej duszy wszystko jest TERAZ.

 

Jeśli więc załadujemy do podświadomości
dostatecznie dużo obrazów szczęśliwego dzieciństwa, wspaniałego domu rodzinnego, wsparcia ze strony bliskich i bezgranicznej akceptacji nas takimi, jakimi jesteśmy..., sprawimy, że mniej lub bardziej nieudane życie powoli zacznie się zmieniać. 

A gdy wytrwamy w tej pracy dłużej, zmiany będą trwałe. 

 

Stare obrazy duszy nie znikną
(zgodnie z prawem zachowania energii nic nie znika), ale można je skutecznie zagłuszyć.  Najgorsze nawet obciążenia z dzieciństwa łatwo zniwelować i człowiek pełen głębokich ran, jeśli tylko dość mocno tego zapragnie, ma szansę stworzyć, a potem roztaczać wokół siebie aurę rozpieszczonego dziecka sukcesu.  - Trzeba tylko trochę samozaparcia, konsekwencji i dyscypliny. 

Prawdę mówiąc znacznie więcej niż trochę, ale warto poświęcić na to nawet kilka lat. 


Kolysanka dla

Moja płyta, „Kołysanka dla wewnętrznego dziecka"
jest przykładem pracy z wewnętrznym dzieckiem w stanie głębokiego transu, a więc w chwili, dy nowe treści kodują się najpewniej.

Może być wielką pomocą dla początkujących. Ułatwia pokonanie lęków egzystencjalnych i emocjonalnych, pomaga zmienić fatalne wzorce i usunąć wiele kompleksów.
Wprowadza w stan hipnozy, lecz nie koduje niczego. 
Ułatwia dostrojenie się się do pierwotnego, dziecięcego zaufania, otwartości, bezgranicznego bezpieczeństwa i pozostawia słuchaczowi możliwość własnej inwencji.
W tym punkcie warto wypracować sobie nową legendę i dalej już niech Wszechświat kombinuje, jak ją zrealizować. 

 Praca z wewnętrznym dzieckiem podczas ceremonii
daje dodatkowe możliwości. Szamani wiedzą (nie wierzą, a właśnie WIEDZĄ),
że w momentach przeżywanej traumy odrywa się kawałek duszy i zostaje w miejscu bolesnych przeżyć.
Owe kawałki duszy to struktury energetyczne - jak ona cała, ale... nie bawmy się w szczegóły.  
Człowiek, który ma na koncie wiele przeżytej traumy, chodzi po świecie "podziurawiony" jak ser szwajcarski. Żyje poniżej swoich możliwości, często cierpi na melancholię i brak wiary w siebie, rezygnuje ze starań o własne dobro, a słodkie owoce tego świata rosną dla niego zbyt wysoko...

 

Podkreślić muszę, że
traumą dla dziecka nie są wyłącznie hardkorowe doświadczenia! Wystarczy, że raz zabrakło mamy, maleństwo płakało, z piersi wydobył się głęboki żal i... pozostał nieutulony.

Rodzice cieszyli się, że dzieciak w końcu zasnął nie rozpieszczany, tymczasem oderwany kawałek duszy na zawsze pozostał tam, gdzie niemowlę przeżyło "porzucenie" i dotkliwą samotność.
Brak tego "kawałka" sprawi, że w realnym życiu przeżyje to samo porzucenie - być może wielokrotnie, aż....  zrozumie., że sam jest kowalem swego losu.

 

Podczas ceremonii możemy
- dosłownie - "zebrać się do kupy", "pozbierać się", "wziąć się w garść"... (Nasz język pokazuje, że nasi szamańscy przodkowie doskonale znali zjawisko "kawałków duszy".)

W chwilach gdy ayahuasca nie zabawia nas ogromem wrażeń "wzrokowych", w "miejscu", w którym wszystko jest jasne i samym czuciem WIEMY, co chcemy wiedzieć.... Wystarczy zadać sobie pytanie; ile kawałków duszy mogę dziś zebrać? 
Spontanicznie pojawia się cyfra, np. 3, a potem dokładnie trzy razy "rzucani" jesteśmy do czasu i miejsca, gdzie przeżywaliśmy dotkliwe cierpienie.
Widzimy przykładowe trzy wersje zapłakanych siebie po kolei, w sytuacjach, kiedy nikt nie starał się lub nie mógł nam pomóc. 
Teraz to my jesteśmy dorośli i teraz my możemy pocieszyć serce, osuszyć łzy, a zagubiony kawałek duszy sam powraca na swoje miejsce. 

 

W świecie centralnego komputera
możemy nie tylko odzyskać fragment siebie ale i zabezpieczyć się przed powtórzeniem doświadczenia w przyszłości. Tu włączają się zazwyczaj nasze talenty wielkich magów i czarodziei, ale w tym celu... Trzeba się napić. 
Z całego serca życzę POWODZENIA!

 


Aldona Mironski