PRZEWODNIKPRZEWODNIK

MAŁEGO SZAMANA

...czyli co trzeba wiedzieć przed

ceremonią ayahuaski

 

 

 

UBIÓR

Dlaczego ubrania Słowian
musiały być białe?


 

 

Wszyscy ludzie na całym globie
posiadają stroje obrzędowe - inne na chrzest, ślub, pogrzeb czy uroczystość, związaną z oddawaniem czci bogom.

Szaty mistrzów ceremonii zazwyczaj w jakiś sposób ich wyróżniają - podkreślają autorytet osoby lub rodzaj i doniosłość odprawianych rytuałów.

 

 

ceremony-Wyjątkiem jest ceremonia ayahuaski,
na której celem ma być poczucie JEDNOŚCI,
a pełna swoboda ruchów szamana ważniejsza jest niż doniosłość jego wyglądu.

 

Foto: Ceremonia Tutenchamona. 
Kapłan prócz bieli przystrojony jest po szamańsku - w skórę swojego zwierzęcia mocy (tu: leoparda).

 

Bogate hafty i liczne ozdoby
w postaci symboli, totemów albo zwierząt mocy mają ochraniać czakry i meridiany przed wnikaniem ciemnych energii.

Oczywiście tę samą rolę spełniać może  dym z kadzideł i ziół, szamańska grzechotka albo pełna mocy MYŚL szamana (wszystko jest energią).
Design ubioru zależy zatem od gustu, wyobraźni, wiedzy, oryginalności, epoki, mody i charakteru imprezy.  Np. u Eskimosów, rytualnym strojem są jedynie... tatuaże. - Każda kultura ma nieskończoną możliwość wyrażenia siebie i własnej kreatywności.

 

x ChuonnasuanI w tym kontekście jest żałosne,
gdy któryś z Polaków stylizuje się na Indianina bądź kogoś, kim (w tej inkarnacji) nie był i już nie będzie.
Szaman, który autentycznie spełnia się wśród swego ludu, szuka własnych środków wyrazu
- nawiązujuących do jego kręgu kulturowego i ducha przodków.  

 

Dobrze jest też,
gdy zachowuje trzeźwy rozum i wysoką świadomość.
Bo gdy w dziedzinie stroju pojawiają się zbyt sztywne przepisy, jest to znak, że zboczył z wytyczonej drogi.

Nieodżałowany komik, George Carlin, dostrzegł niegdyś, że
katolicy muszą zdjąć czapki z głów, by uszanować Boga, a że Bóg jest wszędzie, to po co w ogóle kupować czapkę?
Katoliczki odwrotnie, muszą te głowy przed obliczem Pana okryć.

U Żydów jest odwrotnie czyli: katolicy i Żydówki występują przed Bogiem z gołą głową, katoliczki i Żydzi - z przykrytą. Do tego każda religia ma inne nakrycie - istnieją najróżniejsze turbany, bereciki, mitry, jarmułki... - jeden wkłada, drugi zdejmuje....
I w obliczu tego czapkowego szaleństwa Carlin nie wierzył w żadnego Boga, który każde wkładać bądź zdejmować czapkę.

- Mam dokładnie tak samo! 

 

Na ceremonii
przestrzegam tylko ogólnie przyjętych norm;

 

Po pierwsze - potrzebny jest obrządek. slowianin
Trzeba dołożyć trochę starań i podkreślić doniosłość rytuału, bo... Skoro z wielką pieczołowitością szykujemy się na ślub czy wigilię, wyprawa do istot ze światła w przypadkowych dżinsach byłaby objawem braku respektu lub duchowego niechlujstwa. 

 

Po drugie - kolor.
Syberyjscy szamani (dziś także i nauka) uważają paletę barw
za instrument do sterowania ludzką psychiką.

Każdy kolor ma własną częstotliwość i stale wywiera na nas wpływ,
bo oddziałuje na regulację hormonalną a tym samym na uczucia.
Podoba się lub nie, ponieważ rezonuje (lub nie) z częstotliwością impulsów,
generowanych przez mózg.

- Dowodzi tego test kolorów Luschera.

 

ubiorJest też już dowiedzione,
że terapia kolorami leczy wiele dolegliwości psychosomatycznych
- nawet u niewidomych, bo ludzkie włókna nerwowe są niczym światłowody.
Wystarczy skontaktować barwę ze skórą.

 

Nasi przodkowie doskonale o tym wiedzieli:
wiązali czerwoną chustkę na poparzeniach, zieloną zaś przewiązywali oczy w przypadkach histerii. - Do dziś pozostał zwyczaj wiązania czerwonej wstążki przy niemowlakach,
zaś panny młode ukrywają pod suknią coś niebieskiego.

 

Człowiek intuicyjnie wie,
jakiej potrzebuje energii, dlatego ludzie powinni mieć dowolność w wyborze barwy stroju  na ceremonię.
Jedynym warunkiem jest jego jasny, pastelowy odcień! 
Ciemne i ciężkie materiały wibrują na niskich częstotliwościach
i przyciągają odpowiadające im ponure energie.
Lepiej tego unikać!

 

Najdoskonalsza jest - moim zdaniem - biel,11401551 889011737829177 1900500067752559871 n
gdyż mieści w sobie wszystkie kolory tęczy. 
Tzn., że nie zamyka człowieka w jednej częstotliwości.
Poza tym daje pewne ułatwienie w pracy szamana. - Na białym stroju błyskawicznie dostrzec można kolor aury, obce wpływy, a nawet... czystość intencji.

Zadbanie o biały kostium na ceremonie jest jednoznaczne z dążeniem do do światła, boskości, wewnętrznej czystości i doskonałości.

 

Ważnym argumentem, przemawiającym za bielą
jest fakt, że  dodatkowo łączy nas z energetycznym polem wiedzy przodków.


Odświętne stroje PRASŁOWIAN musiały być białe,
gdyż "kolor" ten u nas (podobnie jak u słowiańskich odszczepieńców, Persów) uważany był za święty.  Oznaczał rozwiązanie problemów, 
wolność od przeszkód i nieskończone możliwości
. Kojarzył się nieodłącznie z przemianą;
"śmiercią" tego, co stare (przeżyte) i odrodzeniem - zakończeniem jednego etapu na zawsze i nowym początkiem.

 

egiptoKażdy więc, kto oczekuje od Ayahuaski
rozwiązania problemów i kto pragnie nowego początku, każdy kto chce sięgnąć do świata nieskończonych możliwości..., otrzyma dodatkowe wsparcie, jeśli otoczy ciało kolorem białym.

Jego przenikająca na wskroś wibracja jest niezawodna.

 

Wiedza na temat szat ceremonialnych
pochodzi jeszcze z Wielkiej Tradycji Północy.
Dla Ariów
nawet  stroje żałobników były białe, jako, że pogrzeb był również uczestnictwem w czyjejś tranformacji.
- W tym jednak przypadku szaty ozdobione były dodatkowo "welonem", nawiązującym do Welesa - boga światów podziemnych.

 

Tradycję bieli ceremonialnej
kontynuowali indyjscy bramini, a także kapłani Egiptu i Grecji.

 

Foto: Ozyrys - założyciel Egiptu,  egip szaman osiris
przybysz z naszej praojczyzny, Hiperborei i twórca misteriów z udziałem Acacia nilotica  (DMT).
Pośmiertnie został okrzyknięty Panem Świata Podziemnego i Duchowego,
Tu: w odświętnym stroju szamana z nieodłącznymi gadżetami.

 

Abstrahując od tradycji
biel zawsze stwarza uroczyste wrażenie, pozwala pominąć elegancję i modę, a w przypadku CEREMONII AYAHUASKI najważniejsze jest, by było nam ciepło, przytulnie i miło.

 

Korzystne są też "szaty"
z naturalnych i przyjaznych dla ciała włókien, ale to już nie jest żaden wymóg.
Każdy wkłada, co zechce i w czym się czuje najlepiej.

Swego czasu przyjęłam chłopców, którzy zimą przeszukali całe miasto w poszukiwaniu  jasnych spodni. Udało im się wreszcie kupić białe.... nostalgiczne kalesony.
- Wyglądali jak bohaterowie westernu i wzbudzali ogólną wesołość, lecz ich starania zostały docenione. 

Podświadomość kocha show i im skrupulatniej przygotowany jest obrządek, tym szerzej otwiera bramy percepcji!

 


 

 

 

SWIAT SZAMANASZAMAŃSKIE  

PRZESTRZENIE

 DUCHOWE

 

 

Obszar naszych działań ma ściśle ustanowiony porządek.
Z grubsza rzecz biorąc dzieli się na trzy grupy:

 

1 - Świat dolny,
Nawi - świat duchów (świat astralny), podziemny, podświadomy...

W mitologii prasłowiańskiej świat ten określany jest mianem NAVIA (to, co nie-jawne),
u Greków był to HADES, możemy też go nazwać astralem.  
Zawiera w sobie ogrom wielowymiarowych realności (złożony system "piekieł")
i jest to obszar uczuć, duchów chorób, problemów, zbłąkanych dusz, upiorów oraz wszelkiego typu istot demonicznych. 
Znajduje się tam również kraina umarłych i siedziba Władcy Podziemi.

W wyższych partiach (Sławi - jasna Nawi, niebieski świat, górny astral) spotykamy niezliczone duchy przyrody, opiekunów zwierząt, siły życiowe, ciała niebieskie, a także duchy przodków, aniołów, posłańców, pomocników...

 

ziemia2 - Świat środkowy
to Ziemia, Królestwo Natury i strefa ludzi -  słowiańska JAWIA  - jawa, ułuda.
Fizyczny świat, w którym żyjemy i w którym istnieje wiele poziomów rzeczywistości (od szczytów Himalajów po głębiny oceanów).
- Miejsce najbardziej ze wszystkich niebezpieczne i pełne napięć, gdyż tu właśnie ścierają się siły niebiańskie z mrocznymi.
Rządzi nim bóg Perun (gromowładny).

 

prawia3 -  Świat górny,
Prawi (Logos) strefa "Nieba", miejsce zamieszkania istot ze światła - królestwo MIŁOŚCI... Pozostaje całkowicie niewidoczny i najczęściej jest nieświadomy.
W mitologii prasłowiańskiej określa się go mianem PRAWIA. - Od niego pochodzą słowa: prawo, prawość, prawda...
Tu zdobywamy wiedzę, znajdujemy odpowiedzi na miliony trudnych pytań i czerpiemy moc do pracy duchowej.
Na tym poziomie jesteśmy współtwórcami naszym światów.
Jest to świat Jasnych Bogów, tworzących PRAWO dla Nawi i Jawi (świat przyczynowy).
Rządzi tu myśl twórcza i siła sprawcza świata, byt nadrzędny.
Na najwyższym poziomie, w Centrum Galaktyki, króluje Stwórca Galaktyk czyli
Pan Wszechświata, słowiański bóg, Swaróg. 

 

Do wyższych wymiarów
można uzyskać dostęp tylko przez śmierć (lub na ceremonii ayahuaski).
Po osiągnięciu odpowiedniego stadium rozwoju przechodzimy na stałe w coraz doskonalsze światy aż stajemy się "bogami".

...

 

Żadna z trzech, wymienionych przez mnie stref
nie jest bardziej rzeczywista od innej i żadna nie ma szansy bytu w oderwaniu od reszty.
Współistnieją we wzajemnej zależności. Wszystkie też są tak samo zróżnicowane i wielowarstwowe jak Ziemia, na której ryba z mrocznych głębin oceanu nie ma pojęcia o istnieniu Nowego Yorku.

 

Świat górny
łączony jest z tzw. szamanami "białymi" - magami i kapłanami, których zadaniem jest nauczanie.

 

Podziemie szaman smok
to cel wędrówki szamanów "czarnych" - najczęściej uzdrowicieli.

Nie chodzi tu, bynajmniej, o czarno-biały podział w sensie dobra i zła,
a tylko o specyficzny rodzaj pracy;

 

CZARNI
natykają się w podziemiach na coraz mroczniejsze i coraz bardziej przerażające warstwy, gdzie walczą z duchami chorób, wykonują egzorcyzmy bądź spotykają zbłąkane dusze i odprowadzają je na swoje miejsce.

W większości przypadków przejmują całkowitą władzę nad swoim pacjentem i wykonują za niego całą "brudną" robotę.
Jest to rodzaj manipulacji (a to już czarna magia), ale... W ich przypadku cała szamańska praca adresowana jest do ludzi, niezdolnych pomóc sobie samodzielnie, nie panujących nas sobą, nie zainteresowanych pogłębianiem wiedzy.

 

szamanka 2BIALI
z założenia tylko kierują podopiecznych ku "niebu" i głębszemu samopoznaniu.

Zwracają uwagę na ich własne moce i konieczność przemiany negatywnych wzorców.
Uczą metod, pozwalających przekroczyć granice swoich możliwości i osiągnąć szczęście.

Ogólnie czuwają nad prawidłowym rozwojem jednostek i całego plemienia.
Na ceremonii ayahuaski prowadzą ludzi do "centralnego komputera" WIELKIEGO DUCHA,
gdzie pokazują, jak naprawia się matrix.


Naturalnie żadna ze stref nie jest ściśle zarezerwowana,
każdy szaman może udać się, dokąd zechce, jednak.... wilka zawsze ciągnie do lasu.
- Mnie pociągają światy górne!

 

Jako białej szamance
tradycja nakazuje mi "głosić" nauki, które gwarantują ludziom błogosławieństwo, miłość, szczęście i dobrobyt, powodzenie w "łowach", płodność, obfitość Natury, moc do walki z chorobą bądź przeciwnościami losu.

Celem jest oświecenie, choć...
Równie mocno cieszy mnie "nawrócenie" na łono natury facetów w czerni co transformacja młodych kobiet, które z panienek o złamanym sercu przeistaczają się w świadome swojej mocy kapłanki miłości.
Biali szamani w kulturach rozwiniętych pełnili rolę kapłanów.

 


 

 

 

czarno bialoJASNE

I CIEMNE

MOCE 

 

 

Zarówno wśród adeptów szamanizmu białego jak i czarnego
wyodrębnić można ludzi, których praca niesie radość i tych, którzy dla osiągnięcia pewnych celów sprowadzą na ludzi cierpienie.
- Krótko mówiąc dobrych i złych.  

 

Nas interesują  tylko pomocni i pożyteczni, szaman slowianski
lecz... - żeby była jasność - szamani nie są aniołami!

Na tej ścieżce trzeba poznać również "diabelskie" sztuczki - choćby po to,
by umieć czasem zagrać z "diabłem" jego własnymi, znaczonymi kartami. 

I każdy z nas musi być w pełni świadom swego cienia. 
- Gdy zajdzie konieczność, użyjemy także ciemnych mocy, bo szamanizm
to nie jednoznaczne dobro czy zło, ale umiejętność zgrabnego poruszania się
po wąskiej ścieżce między nimi.

 

Na początek zdefiniujmy, co to jest ZŁO
(zła energia)?
Złą energię ma muszla klozetowa i na pewno byłaby czymś okropnym
na stole kuchennym, ale... Czy ktoś wyniósłby owo "zło" z toalety?

Złem jest  bombardowanie domów, ale zburzenie zmurszałej chałupy w celu budowania nowej czyni siłę niszczenia pożyteczną.
Złem jest zabijanie, lecz nie wtedy, gdy mamy ulżyć w agonii cierpiącemu zwierzęciu. 

 

Szamanizm to wielka sztuka
użycia właściwej siły we właściwym momencie - dla ogólnie pojętego dobra i pożytku całego "plemienia".  

Nie jest zatem ważne, jakiej mocy używa szaman, istotna jest jego INTENCJA i dobre efekty wszelkich działań.
Sięgając po "ciemne moce" musimy być świadomi i pełni respektu dla prawa karmy.   

 


 

 

 

axis mundi mundiAXIS

MUNDI

 

 

 

Łącznikiem między trzema światami
i odczuwalnym znakiem jedności całego kosmosu jest AXIS MUNDI, symboliczna oś, wokół której kręci się cały Wszechświat.

Pełni on funkcję między-wymiarowej bramy czasu.

 

 

Tę samą rolę może spełniaćkosmiczne drzewo
kostur maga, totem, brama,  święty kamień, góra lub nawet... królicza nora. 

Najczęściej jest to jednak struktura pionowa, a ideałem
- drzewo, rosnące w świętym gaju.

 

W pewien tajemniczy sposób jest ONO rozpoznawalne "na pierwszy rzut oka".
- Wrasta swymi korzeniami głęboko w świat podziemny,
koroną zaś sięga świata bogów. 
Każdy, nawet najbardziej trzeźwo stąpający po ziemi człowiek -  jeśli naprawdę pozwoli sobie głęboko p o c z u ć - zdumiewająco łatwo nawiąże przy takim drzewie łączność z duchami przyrody i z Wszechświatem.

 

axis mundi nowyW czasach przedchrześcijańskich
surowo karano tych, którzy ośmielili się ściąć axis mundi.

 

Z tego powodu zawsze,
ilekroć któryś z moich gości ma problem z otworzeniem się na przesłanie ayahuaski, prowadzę całą grupę pod któreś z naszych kosmicznych drzew.

Stało się już regułą, że ONE potrafią czynić cuda!
Bez względu na to, czy uczestnicy mi wierzą czy nie, zabieg ten naprawdę DZIAŁA!

Bywa też, że duch drzewa zjawia się potem na ceremonii, ale...
To już jest temat na jedną z bajek dla moich wnuków.

 

 


 

 

 

zwierze mocyZWIERZĘTA

MOCY,

 PRZEWODNICY

I OBROŃCY...

 

 

 

...opisani są szeroko w literaturze fachowej, 
streszczę się więc tylko do ogólnie przydatnych informacji.
Istoty te ukazują się wszystkim - nie tylko szamanom. Mogą to być duchy przodków, roślin, drzew lub żywiołów, postaci z mitologii, bogowie, anioły lub stwory kompletnie nie z tego świata.
Ich ogromne zainteresowanie i uczynność po drugiej stronie lustra bierze się stąd, że praca dla nas leży w zakresie ich własnej ścieżki rozwojowej.

 

Jeśli tylko nasze motywy są czyste, serce Ayi
a darowane moce używane w sposób właściwy, wzbogacają naszą wiedzę we wszystko to, o czym się filozofom nie śniło.

 

Im potężniejszy jest szaman,
tym więcej ma duchów opiekuńczych, które mu pomagają.

Ale...  UWAGA!

 

Żadna z tych istot nie lubi być zabawką!
Ci, którzy wchodzą w duchowe światy tylko dla mocnych wrażeń, bardzo szybko tracą połączenie i gdy znajdą się w prawdziwej potrzebie, narażeni są na liczne niebezpieczeństwa.

 

.....

 

zloty SimbaZWIERZĘ

MOCY

 

...to DUCH gatunkowy konkretnej rasy ptaków, ssaków...itd.
Każdy człowiek może przeżyć spotkanie z takim pomocnikiem nawet we śnie.
Jeśli ukaże się więcej niż raz albo dwa, to jest na pewno to! Zazwyczaj goni swego "pana",
żeby go pożreć lub na odwrót - pozwala dopaść i skonsumować samego siebie.
Obojętne kto kogo - w każdym przypadku chodzi o to, żeby z dwóch istot, człowieka i np. lisa, stworzona została jedna o sile, mądrości i umiejętnościach obydwu.

 

Oczywiście metod osiągnięcia tego samego efektu
jest wiele. Zdarzyło mi się np. "narodzić" w gnieździe orła, pamiętam jak bardzo długo wykluwałam się z jaja i ćwiczyłam moc swoich skrzydeł.

Potem uczyłam się szybować po nieboskłonie...

 

Szaman, który naprawdę chce
korzystać z
tej osobliwej symbiozy, zwierz mocymusi pozwolić takiemu stworzeniu w sobie żyć.
- Dziwne tańce wokół ogniska to często dopełniający się proces integracji
i nauka kontroli nad świeżo zamieszkałą w nas "bestią".

Niektórzy - dla ułatwienia - przebierają się w skóry albo doprawiają sobie skrzydła i...
Robią, co mogą, by doskonale poczuć swego pomocnika w sobie, w pełni "stać się nim".

Uczą się korzystać z jego siły i sprytu, wzbudzają w sobie naturalny,
krwiożerczy instynkt drapieżnika, starają się poruszać jak wiewiórka, jeleń albo bizon...
- Warto czynić to regularnie, przynajmniej raz na kilka dni, choć pod naszą szerokością geograficzną niekoniecznie na oczach sąsiadów.

 

Człowiek, który po ceremonii
lekko o wszystkim zapomina, traci wartościową pomoc. A szkoda, bo może być bezcenna.
Gdy zmuszona jestem walczyć o duszę jakiegoś biedaka, w potrzebie mogę zamienić się
w orła, smoka albo gigantyczną anakondę...

Mogę złowrogo syknąć, zmieść potwora potężnym skrzydłem z powierzchni planety, parsknąć ogniem... 
To zapewne jest to osławione "szaleństwo szamana"  (patrz: Postać szamana), jednak najważniejsza jest tu niezwykła skuteczność starych, sprawdzonych metod.

 

egipscy-bogowieRys. Wcześni Egipcjanie doskonale rozumieli,
że ich bogowie to zaawansowani mistrzowie szamańscy,
przebrani w totemiczne maski.

 

Większość znawców tematu twierdzi,
że zwierzę mocy ma być związane z naszym terytorium czyli musiałby to być niedźwiedź, żubr, wilk, zając... a choćby i przedstawiciel wymarłego już gatunku, jak tur, tarpan albo nawet dinozaur...

 

Praktyka przeczy tej teorii,
bo meldują się u nas także egzotyczne twory.

Stąd niektórzy dzielą zwierzęta mocy na "totemy" i "przewodników".

 

- Zwierzę totemiczne
ma pochodzić z ziemi szamana i jest z nim związane całe życie, jak np. moja słynna ropucha.

 

- Przewodnik zwierze mocy1
zaś może być egzotyczny i zjawia się jako gość - na krótki czas. - Teoretycznie!

 

Doświadczenia
szamanów indygo  zachwiały wszystkimi ogólnie przyjętymi zasadami, ale...
Nasze "życie plemienne" toczy się często na facebooku, gdzie cała planeta jest naszym terytorium,
wielu poznaje świat natury jedynie przez discovery channel  i - co również ma znaczenie - zagryzamy przy tym brazylijską pomarańczę, afrykańskie kiwi lub azjatyckie mango...
- Pożywienie, importowane z różnych stron świata, przesycone jest wibracją miejsc, z których pochodzi.  

Rośliny mocy do naszych podróży psychodelicznych również sprowadzamy z najróżniejszych krajów egzotycznych.
I jak ma się  to wszystko nie pomieszać?

 

.....

 

duch lasuPOMOCNICY

 

...są jak przechodnie na deptaku,
mogą wskazać nam właściwy kierunek i udzielić cennych rad.
Chwilowo podążają w tę samą stronę, co my, ale mają własne zadania i z zasady nigdy nie odzywają się jako pierwsi.

Może to być stary indiański czarownik, dowolne bóstwo, duch drzewa lub motyl...
Psychodeliczny savoir-vivre nakazuje ich z szacunkiem powitać, w żadnym wypadku - obrazić, a wtedy wiele można się od nich nauczyć.
Pomagają poruszać się po tamtym świecie.

 

W każdym niemal przypadku obroncy
obcowanie z nimi to jednorazowa przyjemność i raczej nigdy ich już nie spotkamy.

 

....

 

OBROŃCY

 

...to najczęściej "ludzie", węże , smoki.... Pełnią rolę doskonałych przyjaciół.
To oni nas wybierają i choć także nie odzywają się jako pierwsi, silniej od przewodników zaznaczają swoją obecność.
- Za nic nie pozwolą się zignorować, mogą np. tarasować nam przejście i najczęściej rzucają nam jakieś wyzwania; musimy rozwiązać łamigłówkę albo jesteśmy zmuszeni stoczyć z nimi walkę, jak bohater "Avatara" z Torukiem Macto.

Gdy staniemy na wysokości zadania, stają się wartościowymi przyjaciółmi i w potrzebie zawsze możemy na nich liczyć.

 


 

 

 

pan POSTACIE

ARCHETYPOWE

 

 

...istnieją w świadomości zbiorowej od tysięcy lat.
Są wśród nich: Jezus, Budda, bóg Siva, postacie z różnych mitologii... No i sama Ayahuasca. 

Wyróżniają się wyjątkową mocą.
Mogą wystąpić w roli pomocników, przewodników, obrońców, zwierząt mocy... Łączą w sobie dwie, trzy lub wszystkie te funkcje po trochu. 

 

Wyróżnione wśród nich BÓSTWA
to jedyne istoty, którym wolno użyczyć własnego ciała i... naprawdę warto!
Jest to dla nas wielkim zaszczytem i jeszcze większym szczęściem. - Uczucie nie do opisania!
Przenika nas cudowność boskości i wszechmocy, stajemy się na chwilę - dosłownie - gromowładni, zharmonizowani z całym istnieniem we wszystkich wymiarach, pełni uzdrowicielskich mocy i nadludzkiej siły... Niebiańscy.
- Na krótki czas!

 

Przybycie postaci archetypowych
wiąże się zawsze z silnymi emocjami. Już chwilę wcześniej zauważalne jest przyśpieszone bicie serca albo dławienie w gardle, silne przeczucie lub strach. - Każdy odbiera to na swój własny sposób. 
W skrajnych przypadkach pod wpływem spotkania delikwent doznaje szoku, który wyrywa go z transu bezpowrotnie. Lepiej być przygotowanym.

Archetypy ukazują się niezależnie, czy dany człowiek ma o nich jakiekolwiek pojęcie czy nie.

 

swieto 2Np. znany z mitologii "Pan",
bóg lasów, pól i płodności Natury ( prawdziwy bóg-ojciec nas, Polan),
może ukazać się ortodoksyjnemu katolikowi, nawet jeśli ten - nieobeznany z Prawdą - pewnikiem uzna go za... diabła.

 

Są to sytuacje,
w których znajomość mitów i baśni naszych przodków byłaby wysoce pożądana (patrz: Szamańska edukacja).

Bo PAN istotnie pojawia się niekiedy pod postacią, która Kościołowi posłużyła za pierwowzór diabła; jest kosmaty, ma głowę kozła, parę rogów, ogon i zgrabne kopytka. 

 

Sceneria, w jakiej potrafi się ukazać,
też bywa "piekielna" - przesycona wszechpotężną siłą ognia (symbolu dynamicznej energii męskiej) w płomiennych barwach żółci, pomarańczu i gorącej czerwieni.

Towarzyszy jej niewyobrażalna moc popędów - niepohamowana siła płodności, bo Pan od wieków włada właśnie popędami.
Obiektem jego pożądania są w takim samym stopniu nimfy, kobiety, jak zwierzęta czy młodzi chłopcy.  

- Osobnik indoktrynowany w dzieciństwie przerażającym grzechem, wynikającym z popędów i  - na domiar złego - wizerunkiem "diabła", w chwili spotkania z Panem ma prawo poczuć się wciągany w... czeluście piekieł. 

 

SWIETA 4Tymczasem energia tego bóstwa
to tylko czysty ŻYWIOŁ - moc płodności, gwiżdżącej na jakiekolwiek doktryny, wymysły, poczucie grzechu czy choćby ludzkiej przyzwoitości.

Pan zwyczajnie czyni swoje, by zgodnie z Wielkim Planem rodziły się nowe dzieci.
- To właśnie dzięki niemu ganiają po lasach młode wilki i sarny.

 

Siła ta istniała na tej planecie
od zawsze, nieustannie nam panuje i zapewne długo jeszcze istnieć będzie.
Zetknięcie z nią stanowi doświadczenie tego aspektu boskości, który od zarania fascynuje ludzkość chyba najmocniej.
Energia seksualna - pociąg, pobudzenie, namiętność... budzi też zachwyt, zapał, inspirację i kreatywność czyli bez niej nie byłoby NICZEGO, nie byłoby nas.
SEX, w szczególności seks rytualny to najpotężniejsza, twórcza siła Wszechświata.

 

Gdy swego czasu
w jednego z uczestników mojej ceremonii, Karola, wszedł Pan, to gdy tylko chłopak dotknął mojej dłoni,
przed oczyma duszy przeleciał mi "film" z odprawianych niegdyś na mojej ziemi sabatów (pogańskich świąt, które opisuję w Kalendarzu ceremonialnym).

 akt

Według przekazu,
jaki otrzymałam, były to uroczystości łączenia sacrum i profanum w JEDNO,
by mogła wypełniać się wola bogów - dla dobra ludzi.
Akt seksualny z Panem miał wówczas bardzo głębokie znaczenie sakralne, duchowe i społeczne.
Spośród starannie przygotowanych uczestników szamańskiego święta bóstwo dobierało sobie parę kochanków;  mężczyznę, z którym stawało się JEDNYM i (często  nawiedzoną przez boginię) kobietę, którą łaskawie obdarzyło swoją uwagą... 
I - wierzcie mi - każda chciała być jego wybranką! 

 

Kościelna indoktrynacja
do dziś każe nam myśleć o tych zwyczajach jak o  perwersyjnych "orgiach".

W rzeczywistości to dopiero Rzymianie wypaczyli je i doprowadzili do wielu nadużyć. Ostatecznie zamienili  szamańskie święto (bachanalia) w okazję do lubieżnych orgii. Z tego zresztą powodu w 186 r. p.n.e. senat rzymski zakazał ich celebracji.

 

swieto 3U Prasłowian były towwwbuikjdeks
niezwykle mistyczne, rytualne akty płciowe,
połączone z głębokim oświeceniem i nirwaną.
Angażowały wszystkie poziomy ziemskiej egzystencji;
doskonałe ludzkie ciała, pulsujące energią Źródła SERCA,
całe dusze i umysły.

 

Akty te wykraczały znacznie poza zwykły seks.
Połączenie kochanków musiało być żywiołowe i naturalne,
przepełnione niebiańską miłością i pożądaniem aż po najwyższą,
boską EKSTAZĘ.
Tak, by młodzi - niemal dosłownie - sięgnęli NIEBA,
by możliwe było dla nich sprowadzić szczególną istotę wprost z łona bogini Leili - matki wszystkich matek.

 

Pisałam
w zakładce o ceremoniach w Holandii, że emocja ma wpływ na ludzki kod genetyczny.

W tym przypadku błogostan i upojenie światłem sprawiały, że ludzie stawali się najdoskonalszą wersją samych siebie
i  użyczali swoich ciał do wielkiego misterium tworzenia nowego, bardziej od innych niezwykłego człowieka
- być może szamana, proroka, wielkiego wodza...

 

I rzeczywiście, dziecko spłodzone w ten sposób,
okazywało się wcielonym Aniołem lub samym bóstwem, wszak historia o Jezusie nie była niczym nowym. - Wierzyliśmy w nią absolutnie! 

Chrześcijaństwo przyjmowało się u nas opornie, ponieważ nikt nie widział powodu, by syn żydowskiego boga miał nad nami PANOWAĆ.
- U nas każdy w ten czy inny sposób był potomkiem boga, Pana, wszyscy byliśmy "bogami" i równymi między sobą PANAMI.
Do dziś tytułujemy się - "pan" bądź "pani" ( jakiś tam). 

I to z tamtych czasów pochodzi określenie ciężarnej jako "błogosławionej", dziecka jako "daru Niebios", albo ironiczne nieco powiedzenie,
że u kogoś  "co rok to prorok" . 

 kupalanight

Oczywiście w obrzędach tego typu
brali udział różni bogowie i boginie, nie tylko Pan.

Dobór pary kochanków zależał nie od starań, ale od poziomu świadomości
i... kodu genetycznego przyszłych rodziców.
Wyższa inteligencja kierowała się nieco inną logiką niż ludzki rozum czy  poczucie "przyzwoitości".

Więcej o tym, patrz: Kalendarz ceremonialny.

 

Jestem pewna, że
gdy więcej ludzi pozna (przypomni sobie) te szczególne aspekty MOCY Bogów, uroczystości te - zapewne z udziałem grzybów halucynogennych (nie napoju) - odzyskają należne miejsce w kulturze Zachodu.

...

swieto 1Na ceremoniach ayahuaski seks jest i zawsze będzie wykluczony.
Tu przenosimy popędy na wyższy poziom i używamy energii seksualnej jako najpotężniejszej twórczej siły,
niezbędnej do KREOWANIA nowej rzeczywistości.
Bo siła kreacji i płodności posiada jedno wspólne źródło, jeśli nie użyjemy jej dla stworzenia nowego człowieka, możemy tworzyć wielkiego dzieła albo własną przyszłość.

 

Człowiek nieświadomy
może doznać wstrząsu na sam widok niejednej istoty, którą nasi pogańscy przodkowie określali mianem bogów.
Bo manifestują się one dość ...masowo i usilnie pragną nam PRZYPOMNIEĆ samych siebie i nasze dawne obyczaje.
Nie mając innej okazji, robią to na ceremoniach ayahuaski.

  

Fałszywa propaganda, zasiana w ludzkich umysłach,
zdaje się być wciąż skuteczna, choć - przyznam - uczynienie diabła z boga natury jest wyjątkowo przewrotnym, by nie rzec: szatańskim pomysłem.
Niejeden śmiałek, biorący boga Pana za diabła, a prawdziwą Bestię za Boga, padł ofiarą tego właśnie zmyślnego oszustwa.

DIABEŁ bowiem (jakkolwiek go nazwiemy) może ukazać się pod postacią czarująco piękną i emanującą światłem.  W końcu jest to.... upadły Anioł i wygląd jego wcale się nie zmienił.
Od zarania dziejów sprytnie potrafi nas oczarować i zmamić. 
Przeważnie rozpoznajemy go dopiero po OWOCACH! 

Goethe ujął to krótko i dosadnie; "...Szatan jest częścią władzy hierarchicznej, żerującej na ludziach. Władza ta pracuje tylko dla JEJ dobra - waszym kosztem."
Owoce spotkania z Panem są dobre i zawsze służą ludziom.

 

KAROL o spotkaniu z PANEMkarol1
... wyczułem że Bartek potrzebuje energii i wypompowuje ją ze mnie.
- Nie miałem "jej" zbyt wiele po poprzedniej sesji, w której walczyłem z swoimi demonami. Teraz poprosiłem o więcej Mocy Miłości.

W pewnym momencie, pojawiła mi się w głowie mantra i bez zastanowienia wystartowała z moich ust jak bolid formuły F1 na wyścigach Formuły 1.

 

W trakcie mantrowania
pojawiło się ŚWIATŁO o bardzo Ciepłej Barwie Pomarańczowo
-czerwono - żółtej... Napierało jakby z nieba.

Czułem się, jak pod WODOSPADEM MIŁOŚCI i SZCZĘŚCIA całego Wszechświata...
Dosłownie, jakbym został podłączony do Kanału MIŁOŚCI, który przechodzi przeze mnie w tej chwili...

 

wizjaKarolaSZCZĘŚCIE i MIŁOŚĆ
w niezwykle potężnej dawce wypełniały moją duszę, ciało i umysł.

Ciepło MIŁOŚCI wprowadzało mnie w nieopisany stan EKSTAZY... Łzy Pełnego SZCZĘŚCIA, RADOŚCI i MIŁOŚCI sączyły się z oczu w pełnej harmonii z uczuciami.

 

W "tym" Błogostanie
poczułem chęć dzielenia się i wysłałem intencję do Wszystkich na sali, by się przyłączyli i też napełniali się MIŁOŚCIĄ WSZECHŚWIATA...

Moje ciało wprowadzało się w drgawki z nadmiaru ENERGII, co uznałem za naturalne i nie walczyłem z "tym", bo nie widziałem sensu opierania się SILE MIŁOŚCI... 
I znów wysłałem intencję, tym razem prosiłem o "ODBIORCÓW ENERGII", ponieważ ja już byłem przepełniony...

Jak na zawołanie spojrzałaś, Aldonko, na mnie i powiedziałaś: "Ja chcę",
a ja położyłem dłoń na Twojej głowie... ENERGIA przepływała już przez Naszą trójkę, a ja ciągle czułem że, to za mało, a wtedy dołączyła Magda, przytulając się do Ciebie.

 

Po chwili
drgawek już nie było i pojawiła się wizja JEDNOŚCI LUDZKIEJ. To było tak piękne i zniewalające jak narodziny nowej niewinnej istotki na Świecie.

- Nie jestem w stanie określić czasu, w jakim to wszystko się działo, ale dla mnie nie istniał czas, ani nic co mogło by mnie ograniczać w jakikolwiek sposób. Gdy przestałem mówić Mantrę, ŚWIATŁO przestało płynąć z góry, lecz wypływało prosto z mojego SERCA i dawało tyle samo ŚWIATŁA i MOC UCZUĆ - jak "To" z Nieba. Cudowne Uczucie, które wypełnia mnie Radością zawszę kiedy o "tym" myślę i kiedy "to" wspominam.

 

Karol3Po puszczeniu dłoni Bartka,
złapałem Twoją rękę i... grałem na niej jak na harfie.

Kierowała mną "Jakaś Wyższa Jaźń" bądź jakiś Duch. W pełni elegancko i z namiętnością prowadził moje palce po Twojej ręce jak wirtuoz...

 

Widziałem i Czułem dźwięki.
(Przypis Aldony: Dla mnie było to jak programowanie komputera - potok wiedzy, nie ogarnionej w tym momencie rozumem, ale kodowanej... )

Wprowadziło mnie to w stan zupełnego relaksu i uniesienia, ale zupełnie innego niż podczas WODOSPADU MIŁOŚCI...
Wprawdzie oczy miałem zamknięte, ale widziałem więcej niż jakbym miał otwarte...

 

Widziałem obecnych jako Świetliste Dusze
albo zjawy w pełni obnażone/gołe, bez cielesnej powłoki. W pełni NATURALNE, PIĘKNE i CZYSTE...
W stanie tego uniesienia, poczułem się niesamowicie cudownie...

 

ekstazyTroszkę wstyd mi się przyznać
ale, poczułem też niesamowity potok seksualny...
To było jak orgazm mojej Duszy, Serca i Ciała w jednym momencie...
Najpiękniejsze jest w tym, że nie prowadziła mnie namiętność cielesna lecz wyłącznie DUCHOWA.
Delikatność, z jaką moje palce były prowadzone po Twojej ręce/harfie, napełniały mnie wzruszeniem i spokojem...
Wyczuwałem delikatność ludzkiej Natury i Usposobienia, jakie każdy z Nas ma w Sobie/Sercu...

 

Wypełniło mnie to
nieograniczoną Miłością do wszystkich Ludzi... Nawet do tych, których było za co nienawidzić.
Wydaje mi się że, to mogła być Muzyka Odpuszczenia, o której zapomniałem lecz nigdy 'Jej" nie straciłem.

Po wygraniu całej Melodii, puściłem Twoją dłoń/harfę i udałem się na swoje miejsce. Tam, pływając w spokojnych wodach mojego serca, czułem się jak świeżo narodzone dziecko które, na nowo może podążać ścieżkami pięknego Życia..."

 


 

 

 

smokidwaSMOKI

 

 

 Symbolika smoka
- tak jak i węża - ma naturę dualistyczną.
Istnieją smoki dobre i złe czyli jedne służą siłom światła, a inne - ciemności.

Według Czesława Białczyńskiego Bóg Światłoświat kazał ciężkim Smokom służyć Światłości, zaś ognistym, lekkim Żmijom parać się ciemną Głębią.

 

Dobry smok
symbolizuje połączenie wszystkich mocy i wszystkich żywiołów (skrzydła odpowiadają elementowi powietrza, łuski - wody, jego tchnienie to ogień...)

Z reguły strzeże on wielkich skarbów ludzkiej duszy, drogi do Drzewa Życia i innych świętych elementów.
Ma związek z alchemicznym złotem, kamieniem filozoficznym, tajemnicą Kwiatu Życia, miłością, jednością i oślepiającym blaskiem wszechpotężnego światła.
Może też być nośnikiem WIEDZY...

 

smok hildegardyMało kto wie, że
najbardziej wykształcona  kobieta średniowiecza 
- zakonnica, lekarka, pisarka i kompozytorka, Hildegarda z Bingen, spisywała swoje wielkie dzieła pod dyktando.... smoka!

Zródła wspominają, że w przyklasztornym ogrodzie hodowała marihuanę.
Twierdziła, że jest to "zioło dla ludzi, którzy mają głowę na swoim miejscu i cały rozum w niej".
- Z całą pewnością jadła również grzyby i piła ayahuaskę!

W  książkach teologicznych wielokrotnie podkreślała, że jej dzieła medyczne są WIZJAMI szczególnego „pochodzenia”, co stanowi o ich absolutnej wyjątkowości.
- Opisane w nich zalecenia od smoka zostały niedawno przetestowane  w niemieckich klinikach i... zdystansowały metody konwencjonalne. 

 

zwierze mocy 1Smokiem, z którym ja się zaprzyjaźniłam,
jest monstrualny DRACO. 

Po raz pierwszy ujrzałam go, gdy weszłam w ayę z przygotowanym pytaniem o mój związek.
Natychmiast pojawił się potężny, zielono-złoty "wąż" z odpowiedzią,że mój partner..."został specjalnie stworzony, by się mną opiekować".
Z nieukrywaną satysfakcją powtórzyłam tę informację nazajutrz przy śniadaniu.
Jarek podniósł wzrok znad talerza, wyraźnie nie spodobało mu się to "specjalnie stworzony", zatem burknął jedynie. - Nie gadam z zielonymi wężami!
(Cóż... Cały świat widzi, jak ofiarnie się mną opiekuje! - Tą właśnie jego opiekuńczością tak chętnie dzielę się z moimi gośćmi.)

Jakiś czas później ten sam zielono-złoty "wąż"
bezpardonowo mnie połknął i stało się to tak szybko, że nie zdążyłam nawet pomyśleć. Bezdyskusyjnie staliśmy się JEDNYM.

Został "moim" zwierzęciem mocy, ale dopiero przy trzecim spotkaniu zademonstrował mi się w całej okazałości.

 

Z początku poczułam trudny do opisania niepokój...
Po chwili ujrzałam krokodylowy łeb i gigantyczne cielsko, którym zdawał się przesłaniać cały horyzont.
Był tym razem zatopiony w ciemnościach, trudno rozpoznawalny; monumentalny, cichy i złowrogi niczym przypływający nade mną statek kosmiczny.

 

Ponad masywną szczęką waz smok
wyzierała para przerażających oczu, które złowróżbnie łypały na boki
- jakby się zastanawiał, kogo by tu przegryźć na pół. 
Przejęła mnie zgroza!

Jednocześnie przemknęła myśl; przecież jestem światłem,
co złego może stać się światłu?

 

Mężczyzna pewnie musiałby stoczyć z nim walkę,
mnie starczyło opanować paraliżujący lęk.
I wtedy to... Nieoczekiwanie znalazłam się w pozycji medytacyjnej
- luźno zawieszona w przestrzeni, podczas gdy "wąż" płynnie zawinął rogala i osłaniając moje plecy
przybrał pozycję kobry - jak na posągach z Buddą.

- Wszystko jasne! Oto mój ochroniarz!
Na pytanie, skąd krokodylowy wąż wziął kołnierz kobry, ukazał mi...  smocze skrzydła.

 

drako 001Szaman-uzdrowiciel z Amazonii,
pogrążony jeszcze w ceremonialnym transie, zapuszcza się w dżunglę i zbiera rośliny. Jedną miażdży, drugą gotuje, trzecią tnie na kawałki do żucia..., co trzeba miesza ze sobą i zyskuje niepowtarzalny lek na przypadłość konkretnego człowieka.

Robi to wszystko automatycznie, zazwyczaj bez użycia rozumu. Intuicyjnie daje się prowadzić matce Ayi.

 

My, szamani Zachodu....
Otwieramy Internet i - tak samo odruchowo - znajdujemy rozwiązanie dla nurtujących nas problemów. Wystarczy kołatające się po umyśle pytanie, a ręka sama naciska enter w najwłaściwszej, sieciowej czasoprzestrzeni.

 

Nie zdziwiło mnie zatem,
gdy już następnego dnia ujrzałam na facebooku grafikę z portretem (wypisz wymaluj) mojego SMOKA.

W przypływie emocji, spontanicznie napisałam, że znam tego "gościa" - był u mnie na ceremonii...
Niemal natychmiast posypały się komentarze; ktoś widział go  w ceremonialnej toalecie,
ten sam "numer z kobrą" zrobił mojej przyjaciółce, czasem zabierał młodych szamanów na przejażdżki,
Jarek zaś widywał go regularnie i to od dawna.

Poczułam się ciut zawiedziona, wręcz zazdrosna, że nie należy wyłącznie do mnie, jednak z archetypami tak już jest!

 

"Przypadkiem" (jasne!) smoczek zielony
natknęłam się też na artykuł sir Laurence Gardnera, "Gwiezdny ogień, złoto bogów",
w którym znaleźć można opis "mojego" smoka.

Nazywa się Draco i w czasach starożytnych ukazywał się bardzo często właśnie pod postacią zielono-złotego węża o pysku krokodyla lub warana. Był m.in. znakiem boskości faraonów i symbolem egipskiej medycyny. Ceniono go od stepów Azji po Irlandię. 

 

Stał się moim wiernym przyjacielem,
totemicznym zwierzęciem mocy, przewodnikiem i opiekunem moich spotkań. 

W zależności od nastroju lub sytuacji potrafi objawić się jako mały lub ogromny, złoto-zielony, zielony, złoty lub złoto-seledynowy.
Jego partnerka, potężna, opiekuńcza smoczyca na stałe pilnuje mojego domu.
- Nikt na pewno nie chciałby mieć ich przeciwko sobie, a jeśli komuś zdarzy się te stwory pokochać, to na zawsze.

 

smoczekMoim gościom regularnie ukazują się różne smoki,
w wielu kolorach, nierzadko przypominają symbole z królewskich sztandarów
i żaden z nich nie jest niczyją własnością.

Smoki nie są niewolnikami, choć zadziwiająco chętnie służą ludziom w potrzebie! 
Poniżej fragment relacji jednego z moich gości;

 

JACEK 
"...W pracy, jak to w pracy, troszkę mniej uważamy na to, co się dzieje w głowie i wokół niej.
Z czasem zaczęły się do mnie kleić różne, mniej lub bardziej zaborcze byty.
Wtedy przestawałem na chwilę pracować i przywoływałem się do porządku.
Jednak wciąż pamiętałem o smokach, które otrzymałem do dyspozycji podczas drugiego dnia ceremonii.

 

Kiedy przywoływałem je w myślach,
siedziały naprzeciwko mnie, nic nie robiąc.
Cały czas zastanawiałem się, po co one są.
Przecież ich rola musi być duża, skoro cala scena oddawania się ich na służbę do mnie odegrała się dwukrotnie.

Kiedy po raz kolejny zamierzałem się oczyścić - otrząsnąć z przylegających do mnie dosyć nachalnych tym razem bytów, spojrzałem na smoki i odruchowo zapytałem : może pomogłybyście.

 

Wręcz rzuciły się w moją stronę,smoki smoki
zaczęły wirować wokół mnie i po króciutkiej chwili... ,
stałem czyściutki jak łza.
Moja aura była czysta jak po przebudzeniu się rano po ceremonii Ayi.

A wiec po to tu jesteście! - Dotarło do mnie.
Teraz, mimo ze pilnuję się (na tyle, na ile jest to możliwe),
kiedy jestem w potrzebie, proszę je o pomoc i po paru sekundach wirowania wokół mnie mam spokój...."

...

Sądzę, że to nie TAMTEN ŚWIAT jest bajkowy.
To bajki pochodzą z tamtego świata.
W każdym niemal przypadku spotkanie z archetypem porusza nasze uczucia i zostawia po sobie ślady na zawsze. 

 


 

 

  

kosmiciKOSMICI

 

 

 

...to temat - rzeka
i chyba nie do ogarnięcia w krótkim tekście.

Jest wiele ras, żyjących w innych wymiarach; mam na myśli istoty fizyczne, nie fizyczne i takie ni pies ni wydra (pół na pół).
Pochodzą z Syriusza, Oriona, Plejad.... bądź nieznanych nam układów planetarnych. Współpracują z Iluminati albo z nami - ludźmi.

 

Generalnie są dokładnie tacy, jak my czyli....
bardzo różni: o różnych kolorach i rysach "twarzy", rozwinięci duchowo albo tylko technicznie, przyjaźni, neutralni lub zdecydowanie wrodzy.

I - również jak my, ludzie - bywają tacy, co udają dobrych, a w rzeczywistości to chytre jak lisy, zwodnicze potwory... 


 

Jedni wyznają zasadę kosmitek Dyzio
nieingerencji w naszą wolną wolę, inni wcale jej nie respektują i dokonują bezpośredniej inwazji we wszystkie dziedziny naszego życia.

Ich motywy są zróżnicowane - od chęci bezdusznej eksploatacji naszego potencjału po altruistyczną pomoc w naszym rozwoju.


Większość z nich uważa,
że ludzkość nie dojrzała do zarządzania sobą i zasobami planety, by  pozwolić nam na rozwój bez ścisłego nadzoru.

Przyjmują zatem rolę kustoszy, hodowców, dobrych pasterzy, troskliwych rodziców lub mądrych mentorów.... - Różnią się miedzy sobą tak filozofią, jak i praktycznym podejściem do kwestii hodowli ludzkiej "trzody".  Maja multum planów....
Proste moralne kategorie ludzkiego myślenia zdają się być nie wystarczające dla zrozumienia  wpływu i działalności kosmitów. 

 

kosmici operacjaCi, których dane mi było poznać bliżej
(i których chętnie dopuszczam), wyglądają na ogół szlachetnie, zdają się być
niezwykle pomocni i pracowici.
Podobni są do szaraków, tylko bardziej biali; nazywamy ich roboczo Białakami.
Często robią ludziom profesjonalne operacje; wymieniają zużyte narządy, poprawiają DNA i dokonują cudów.
Bywa, że w realu posługują się sprawnymi dłońmi szamana. - Nie raz zdarzyło mi się dotykać gościa np. w okolicy czoła, podczas gdy on czuł wyraźnie długie palce, wnikające w głąb jego czaszki.

 

Dobre intencje owych istot poznać po tym,
że są bardzo kulturalne i taktowne.

Wolna wola wydaje się być dla nich święta; zdarza się, że konsultują pewne działanie z "pacjentem", ponieważ metoda, którą chcą zastosować, jest dopiero w fazie eksperymentów (inno-wymiarowy, medyczny "prototyp").
Zazwyczaj bardzo pomagają przy otwieraniu ludzkich serc i często udzielają nauk duchowych.
Ogólnie działają zgodnie z intencjami uczestników ceremonii i cierpliwie czekają na nasze przebudzenie. Obcowanie z nimi jest bardzo przyjemne.
Najdokładniej zobrazował ich istoty film Otchłań (1989). Gorąco go polecam.

 

kosmita oaOwe wysokorozwinięte humanoidy
o niewyobrażalnych umiejętnościach znane są ludzkości od zarania dziejów.

Słowiano-aryjskie wedy nazywają ich Uri.
Mieli przybyć na Ziemię razem z nami jako nauczyciele, mentorzy i nierzadko lekarze. 

 

Biały Niedźwiedź
– Indianin z plemienia Hopi, przekazujący opowieści swojej babki, nazywa ich Kaczyni, tzn. „istoty godne szacunku i poważania" (na Hawajach - Kahuni). 

Byli (i są) zawsze gotowi do niesienia pomocy, ochraniali życie na Ziemi i nauczali ludzi przestrzegania praw natury.
Dzięki pojazdom, które poruszały się w polu magnetycznym bez żadnego silnika i paliwa,
mogli w każdej chwili znaleźć się w każdym miejscu na Ziemi, jak również ją opuścić. 

Posiadali (i wciąż posiadają) zdolność przekazywania myśli na odległość oraz umiejętność płodzenia dzieci z ziemskimi kobietami.
Wiele mitologii przedstawia ich jako... "bogów", natomiast ich dzieci to nierzadko znani z mitów herosi.

 

DAWID 
... istota podtrzymywała mnie pod prawe ramię.
Nie widziałem jej, ale czułem jej obecność. Komunikowała się ze mną przez obrazy - patrząc na nie dokładnie, znałem ich znaczenie (...) Zabrała mnie na ich statek - składał się z trzech, nachodzących na siebie okręgów w kolorach czerwono- zielono-niebieskich.

Istota pokazała mi jakieś zabudowania z lotu ptaka ... bardzo chciała, abym się skupił na statku. Pokazała mi wnękę, z której wybiegały dzieci.
Było tam kilka napisów, strzałka aktualnie wskazywała napis DREAM, ale tam już zachowywałem się jak dziecko. Chciałem, żeby mnie już puścił, wolałem sobie polatać nad miastem :)

Zrobił to bez najmniejszego oporu . Pozwolił mi odlecieć tam, gdzie chciałem ...
Nie wiem, co to była za rasa, ale bardzo szanowali moją wolę. Niczego nie zrobili by bez mojej zgody.

 

Przeciwieństwo "dobrych pasterzy" to typy,kosmiciktóre "włażą do domu bez pukania" i zachowują się jak prymitywni właściciele obory. Nakazują! Mówią, co mamy robić....
Istnieje też cała gamy typów pośrednich....
Nowicjusz nigdy do końca nie wie, z jaką rasą lub frakcją przyszło mu obcować, a jest tego - oj - cały Kosmos  i wszystkie jego wymiary! 
Znani są od niepamiętnych czasó. Starożytni znacznie więcej o nich wiedzieli.

 

Oczywiście motywy "niedobrych" kosmitów
nie zawsze są skrajnie złe, czasem bywają tylko... sprzeczne z naszą własną ścieżką rozwoju.
Badają nasze ciała i obyczaje, jakby studiowali "zootechnikę". Są też sytuacje, kiedy wykonują eksperymenty, wkładają różne urządzenia, druty lub czipy w nasze głowy... 

 

kosmici 04Większość z nich nigdy nie zaznała życia materialnego,
a niektórzy mają na nie wielką ochotę.
Bywają bardziej od nas świadomi, bardziej inteligentni i lepiej potrafią wykorzystać nasze moce. Pchają się zatem w ciała naiwnych, by zagościć w nich na dłużej.

 

I często się zdarza,
że istota super inteligentna, niemal wszechwiedząca, pozornie na wskroś dobra...
potrafi w pewnym momencie okazać się zupełnie, ale to zupełnie inna.

Przytrafiło się to jednemu z moich gości i niech jego historia stanie się dla Was przestrogą!

 

Chłopak był u mnie kilka razy,
doznał już spektakularnego oświecenia i stał się prawdziwie szczęśliwym człowiekiem.
Przy jednej z kolejnych wizyt, pewny samych dobrych przeżyć, niczego nie przeczuwając zaprzyjaźnił się z kosmitą.
Stwór oczarował go swoją szczodrością; pokazywał obce cywilizacje, zachwycał niezwykłościami jak np. "cudnie kolorowymi budowlami, o kształtach podobnych zupełnie do niczego..." A przy tym całkiem mądrze uczył, jak funkcjonujemy.

- Pomimo moich protestów przez kilka sesji gadał za pomocą strun głosowych chłopaka językiem, zrozumiałym tylko dla niego. 
Hmm... !!!
Oglądanie obcych światów możliwe jest bez dodatkowego pasażera w ciele, nauki też są dostępne w każdy inny sposób....

Postanowiłam przepędzić intruza, napotkałam jednak tak stanowczy protest obydwu zainteresowanych, że zostałam zmuszona odpuścić.
Właściciel ciała zawsze ma głos ostateczny! To jego terytorium i wola.
Przy pożegnaniu prosiłam tylko, by mój gość przynajmniej bardzo na siebie uważał.

 

Wkrótce potem dostałam maila:kosmitek
... piszę do Ciebie ponieważ, jestem jakby cały czas nieobecny.
Mam niesamowitą pustkę w głowie i zniechęcenie do wszystkiego, co mnie otacza. Miałem nadzieję, że to przejdzie z czasem, ale im dłużej, tym bardziej jestem skołowany.
Coś się zmieniło, ale nie jestem w stanie określić, co. Straciłem blask Szczęścia i Radości, który mi oświetlał drogę po poprzednich ceremoniach.
W zamian dostałem pustkę i stłumione uczucia/emocje, wobec których czuję się niespełniony i nieobecny...

Cały czas próbuję coś z tego zrozumieć, ale nawet myśli nie przychodzą... Jakbym stracił zdolności myślowe i zatracił siebie, co jest uciążliwe. ....to nie jestem do końca ja...
Próbuję medytować, ale stan medytacyjny niczym się nie różni od całego dnia... Nie mam pomysłu, jak sobie mogę pomóc, nawet nie wiem w którym kierunku mam iść, by coś zmienić... Im dłużej to trwa, tym bardziej jestem skołowany ( i nieobecny)... Albo zostałem stłumiony w środku albo jakaś część mnie nie wróciła na swoje miejsce i to miejsce jest puste, bądź zajęte, ale już nie przez moją osobę...
Aldonko, nie chcę obarczać Cię moimi problemami, ale nie umiem sam sobie pomóc i proszę choć o jakąś podpowiedź, co mam dalej czynić... Jeszcze raz przepraszam za swoją słabość i zaprzątanie Waszego czasu... Jestem tak skołowany, że nie wiem co mam dalej czynić...
M.W.

Poinstruowałam chłopaka, co ma robić i już po kilku godzinach napisał uszczęśliwiony:

 

...usiadłem w pozycji medytacyjnej,
by rozpocząć Pracę, którą zleciłaś.... I pojawił mi się dwa razy ten kosmita. Widziałem jego zarys na tle kolorowych pejzaży. Wyczułem u niego niepokój i dodało mi to wiary w siebie. 
Dziękuje Ci ślicznie za nieocenioną pomoc...

Wracam do siebie, jakim byłem po poprzedniej sesji. Wdzięczność i Miłość zaczynają wypełniać moje serce i duszę, powraca energia do życia. Najbardziej wspieram się Wdzięcznością za nauki, które dane mi było przeżyć... Wyciągam z tych nauk więcej dobroci i zrozumienia dla dalszej mojej podróży.

 

Ten kosmita wpędził mnie w "pustkę/otchłań niewiedzy".
Co najgorsze nie czułem się smutny ani zagubiony, tylko totalnie wypłukany z uczuć i myśli. Bardzo dziwne uczucie którego, nigdy wcześniej nie czułem i nikomu nie życzę. Na szczęście powracają uczucia Miłości, Wdzięczności i Szczęścia.

Dziękuję za to wszystko, czym mnie Obdarowaliście... Szczerze dziękuje z całego Serca...
M.W.

 

Faktem jest, że wszystkie przeżycia tego typu,
nawet te najgorsze mogą być pouczające. na pewno wzbogacają naszą wiedzę i doświadczenie! 
Początkujący jednak  powinni zdać się wyłącznie na sprawdzonych szamanów i słuchać ich wskazówek w trakcie i po sesji.

 


 

 

 

obcyO OBCYCH

BYTACH

I PASOŻYTACH

UMYSŁU
 

objawy obecności obcych bytów

Wetiko - niewidzialne pasożyty  

RELACJA z oczyszczającej ceremonii

Umysł latawca - wypowiedź szamana, don Juana (z książki Carlosa Castanedy)

 

 

 


 

 

 

fuseli-nightmareSIŁY

DEMONICZNE

 

 

...to różnej maści energie,
które nastawione są na czynienie ZŁA, prowokują do niego lub po prostu je czynią.

Mogą to być też pasożyty, żywiące się strachem i niskimi emocjami.
Tak czy inaczej w jakiś sposób zawsze sprytnie wysługują się człowiekiem.


Nie daję im tu zbyt wielkiej przestrzeni i nie przejmuję się nimi zbytnio...  
Profilem mojej działalności jest ludzki rozwój, a na tej ścieżce siły te mogą być tylko pomocne.
Jak ? - Są informacją, jak daleko mamy do celu!

Człowiek ukierunkowany na dobro, który uczy się radzić sobie z lękiem i transformuje złe emocje w miłość, nie ma się czego bać.
To one boją się (poprawniej: brzydzą) MIŁOŚCI jak przysłowiowy diabeł święconej wody.

 

Znacznie większym problemem są "PRZEBIERAŃCY" fuse
- siły demoniczne pod postacią istot ze "światła", wilki w owczej skórze, sprytne zło. 
Literatura mistyczna od zarania mówi o wspomnianych wyżej upadłych Aniołach, które potrafią zwodzić.
Niekiedy porażają pięknem prawd, które głoszą, albo zniewalają pięknem uczuć (także miłości), by podstępem osiągnąć swoje zamiary.

 

Ich typową strategią
jest przekazywanie człowiekowi 9-ciu naprawdę głębokich PRAWD, by w rezultacie przemycić jedno perfidne kłamstwo.

Osobnik nie doświadczony (na ceremonii albo jako channel-medium) z reguły nie wie,  
kiedy staje się narzędziem do załatwiania cudzych, brudnych interesów. Bo twory te dysponują nieprzebraną ilością forteli i pokrętnych sztuczek. Potrafią pokazać dowolny "hologram" lub wzbudzić określone uczucie.
Niektórzy kosmici dysponują prawdziwie nieziemską technologią, mogą nawet kontrolować umysł.  

Większość amatorów napoju bogów nie ma o tym wszystkim bladego pojęcia,  szamanów jednak trudno wywieść w pole.  

 

ciemnoscNowicjusz musi wiedzieć,
że PRZEBIERAŃCY bazują zazwyczaj na ludzkiej chciwości, potrzebie bycia ważnym, pragnieniu wyniesienia się ponad innych, żądzy władzy.... i podobnych ludzkich słabostkach.
Najmniejsza wibracja tego typu bywa dla nich jawnym zaproszeniem i zgodą na ingerencję. 
Bo - co niezwykle tu ważne - siły ciemności też muszą przestrzegać kosmicznego prawa i nie wolno im nic robić bez naszego przyzwolenia.

 

Osobnik, podstępnie przez nich opętany,
zazwyczaj czuje się wyjątkowy, możliwe, że nawet "oświecony" (to też potrafią symulować), jednak nietrudno dostrzec, że wnosi swoją osobą dysharmonię. 

Niektórzy zmamieni w ten sposób opowiadają o swoim doświadczeniu w pozycji biernej:
jest mi pokazywane, jestem przygotowywany do ważnej misji....itd.
Rzadko jednak wiedzą, o jaką w ogóle misję chodzi. - Są pionkami.

 

Bywa, że po takim "oświeceniu"
człowiekowi wiedzie się o wiele lepiej, nagle potrafi zarobić dużpe pieniądze....
- W  dawnych czasach nazywało się to, że delikwent "zaprzedał duszę  diabłu".
Większość jednak oddaje się do dyspozycji całkiem "za darmo", a raczej za owo uczucie bycia kimś szczególnym -  za wygłaskane EGO i pozorny brak konieczności pracy nad sobą.

Zarówno cwani jak naiwni po "zaprzedaniu duszy" przynoszą sobie i ludziom raczej tylko kłopoty. 
Skuteczną ochroną przed takimi istotami w trakcie ceremonii ayahuaski jest albo wysoka ŚWIADOMOŚĆ albo... dobry szaman.  

 


 

 

 

BogMAMIDŁA

 

 

 

...to miszmasz z wytworów własnej podświadomości,
wyobraźni i knowań ego.  

Podobnie jak siły demoniczne mogą przybrać postać Jezusa, Matki boskiej, ducha przyrody, kosmity, Ayahuaski... - z reguły kogoś "ważnego".
Na pierwszy rzut oka wyglądają prawdziwie i przekonująco, zazwyczaj jednak same nawiązują kontakt i mówią nam lub pokazują, co mamy robić.
Słuchanie takich podszeptów pewnie prowadzi nas na manowce.

 

Każdy przeżywa takie potknięcia
i dopiero z czasem uczy się odróżniać mamidła od wartościowej wiedzy.  

 

PRZYKŁAD:  paw ego
Jeden z moich uczniów, KRZYSZTOF, niezwykle uzdolniony szaman o wielkim sercu,
dostrzegł na jednej z ceremonii, że nie zostało mi zbyt wiele ziemskiego czasu.

Był to dla mnie czas kolejnej inicjacji  (zapewne wyglądałam, jakby dni moje były już policzone
i w obliczu tej - wyimaginowanej w gruncie rzeczy - sytuacji "Ayahuasca"(?) natychmiast
"pokazała" Krzysiowi mnie w przyszłości - jako jego córkę.

Ponieważ żona Krzysia nie może już rodzić, na matkę "wyznaczyła" przyjaciółkę, z którą oboje przyjechali na ceremonię. Całość dopełnił obrazek sielsko żyjącego trójkąta w symbiozie i wielkiej harmonii na malowniczej, polskiej wsi.
Obie panie, zarówno żona jak ich przyjaciółka, nie były zachwycone taką przyszłością,
lecz któż śmiałby polemizować z proroctwem "Ayahuaski"?

Krzysio doznał otrzeźwienia dopiero, gdy zwróciłam jego uwagę na nieokiełznany pęd
do płodzenia mnie w chwili, gdy jeszcze żyję.

 

Zbliżoną historię opisała jedna z moich uczestniczek, Sandra.
Mailowo zadała pytanie w sprawie kolegi, który nie mógł dostać się na moje ceremonie, więc przeżył inicjację
w zupełnie innym miejscu. Jego intencją było dowiedzieć się "co ma zrobić dla ludzkości".

Aya w odpowiedzi dała mu ważne przesłanie, jakim miało być.... zapłodnienie Sandry!
W celu "zrobienia dziecka" otrzymał plemnik od "zielonych kolegów" i na tym jego misja życiowa miała się skończyć.
Sandra dodała, że "koleś jest zdrowy psychicznie" i pytała, co o tym sądzę.
Chłopaka lubi i to wszystko.

 

zaplodnienie- Cóż!
Planowanie życia kobiecie za jej plecami pachnie paskudną manipulacją!

Wprawdzie zdarzały się w historii przypadki rodzenia dzieci bogom (opisane wyżej).  
Był to dość słynny, słowiański zwyczaj - tak znany, że zapożyczyli go m.in. Żydzi; by uczynić z niej najbardziej znaną historię na świecie. 
Jednak bogowie, prawdziwi bogowie - istoty ze światła  zachowywali się zawsze niezwykle taktownie i elegancko.  
Maryja została zapłodniona dopiero, gdy zwiastujący jej Anioł usłyszał słowa:
" Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według słowa twego!"
Wolna wola to DAR, którego nawet Najwyższy ściśle przestrzega.
(Akt płodzenia boskich dzieci u Słowian opisałam w zakładce Kalendarz ceremonialny, patrz: Równonoc wiosenna).

 

Inny PRZYKŁAD:
fragment relacji  HALINY:
... Aya w drugiej wizji pokazała mi, że muszę teraz podjąć decyzję, czy wybieram męża i rodzinę czy drogę bezwarunkowej miłości (...) 
Widziałam jak duchowa energia Aldony - mojej szamanki - pomaga mi się pozbyć wszystkich metalowych przedmiotów na ciele,
dała mi do ubrania kapłańskie suknie i widziałam siebie z dala od rodziny w gronie moich wyznawców,
jako kapłanka i medium Ayi...
"

W dalszej części tekstu znalazła się gruntowna analiza ludzi, obecnych na ceremonii, kto jest kim, kto stoi w miejscu,
komu czas na zmiany, kto ma jakie problemy z dzieciństwa i ogólnie wskazówki, co ludzie powinni robić. 

 

To z całą pewnością nie mogła być Aya i na pewno nie byłam ja!Queen of Olympus Chris Saunders
Nigdy, PRZENIGDY nie jest możliwe, by BOGINI rozdzielała rodzinę na rzecz jakiejkolwiek służby. Poświęcenie, ofiary, mniszki, kapłańskie suknie, klasztory... to nie ta bajka.
Gromadzenie rzeszy wyznawców to także czysty podszept EGO
- szczególnie posada medium Ayi trąca archaizmem, gdyż na ceremonii bogini może zwrócić się bezpośrednio, do kogo zechce.

Halina najwyraźniej zmiksowała Ayę z mijającą właśnie epoką narzucanych systemów religijnych, duchowego terroru, ślepych wyznawców, ofiar
i wątpliwej jakości pośredników do boga i wiedzy.

 

Istoty ze Światła nigdy nam nie powiedzą,
co mamy robić i nigdy nas nie używają do własnych celów. Nie instruują w sprawach życia naszych przyjaciół czy sąsiadów...
One szanują wolną wolę, respektują ludzkie pragnienia i plany, uczą i ogólnie pomagają w rozwoju. Czasem co najwyżej nas inspirują - nic ponad to.  

 

ayahuasca visionDo mamideł
zaliczam także wizje demonów czy potworów tam, gdzie wcale ich nie ma. 
Zdarza się to notorycznie ćpunom (m.in. dlatego wykluczam ich z ceremonii) oraz ludziom, którzy nie oczyścili się przed spotkaniem z Ayą.
Bywa to bardzo częste u osób, które generalnie źle myślą o innych i nawet na ceremonii wzbraniają się przed otworzeniem serca, niemal zawsze pojawia się w przypadkach opętania przez złego ducha.
- Wszyscy ludzie, dotknięci w ten sposób, mogą widzieć nagle koszmarne istoty w twarzach współtowarzyszy lub  oglądają osobliwe "obrazki" np. w chwili gdy człowiek obok jest dosłownie w siódmym niebie, oni widzą jego rozmowę z demonem
albo w słowach płynącej właśnie pieśni o miłości doszukują się złych treści.

 

Takie przeżycia opisała mi MAGDA, studentka psychologii:
"...To, co wtedy widziałam, było odzwierciedleniem moich najgłębszych lęków.
Ludzie, których się obawiałam, wizualnie zamieniali się w potwory. Nie było dla mnie żadnej ucieczki, miejsca, gdzie mogłabym się schronić, ponieważ to, czego się bałam najbardziej, siedziało w mojej głowie.
..."

(więcej , patrz: RELACJE)

 

Zjawisko, kiedy EGO,
strach lub przewrotny umysł mącą w głowie człowieka do tego stopnia, że nie odróżnia on własnych zachcianek,
ambicji lub lęków od rzeczywistości duchowej, jest niezwykle częste. 

Wspólne omawianie doświadczeń po ayahuasce koryguje błędy tego typu natychmiast.

 


 

 

 

totemyGADŻETY 

 

 

...wszelkiego typu bywają niezwykle przydatne w zmaganiach z przeciwnościami.
Najważniejszy jest bęben i grzechotka, zwane na Syberii "szamańskimi wierzchowcami". Jak bardzo potrafią być niezwykłe nie da się opowiedzieć. Doświadczenie jest jedynym sposobem poznania.

TOTEM
ściśle określa przynależność do konkretnej grupy ludzi.
Stanowi zazwyczaj niepowtarzalny sztandar lub godło rodu, szczepu, plemienia, szamańskiego klanu...
Gwarantuje rodzaj psychicznej ochrony.

 

Totemu nie da się wymyślić ani stworzyć.
Sam objawia się w sposób magiczny i zwykle pod postacią czegoś naturalnego. Może to być kamień, kryształ, pióro, zwierzę albo drewniany kloc, w którym "zaklęta" jest przyszła rzeźba.

Może to być także symbol albo broń jak np. miecz Króla Artura.
laskaW świecie realnym jest to na pewno przedmiot, obok którego trudno przejść obojętnie i którego zabieramy ze sobą do domu jak skarb.
Robią to często dzieci, gdyż one instynktownie szukają ochrony i magii. W każdym przypadku owo coś  fascynuje szczególnie i natychmiast staje się przedmiotem czci.

 

Do takich właśnie skarbów należy
nasza "laska Asklepiosa", zgrabnie uformowana przez Naturę z dwóch pni młodych brzóz.

Krótko po wprowadzeniu się do Parku Narodowego, na dawne magiczne tereny druidów świetlne istoty dosłownie rzuciły ją mojemu mężowi pod nogi.
"Z nieba" spadł cudny prezent i niezwykła wróżba jednocześnie.

 

W tamtych czasach
nie mieliśmy jeszcze zielonego pojęcia o naszych związkach z Asklepiosem i pomimo, że nigdy nie zabieraliśmy do domu żadnych pamiątek, tym razem było inaczej.

Przyświecała nam  niejasna pewność, że ten dziwny "kostur" ma dla nas szczególne znaczenie.
- Próg objawienia!

 

eskulap 05Paradoksem jest,
że długo nie wiedziałam, co z nim począć. Poniewierał się po kątach, przez jakiś czas służył za podpórkę do kwiatów,
w końcu przekładaliśmy go z miejsca na miejsce, ale nikt z nas nigdy nie ośmielił się go wyrzucić.

- Dziś jest strażnikiem sali ceremonialnej.

 

Rzeczywista moc totemu
objawia się dopiero, gdy zostanie użyty do szamańskiej pracy i ten właśnie "kijek" nie raz już pokazał, co potrafi.

 

GRZECHOTKA
w połączeniu z siłą ducha i wolą szamana to niepozorne, aczkolwiek niezwykle potężne narzędzie.
Głównie przeciwko przewrotnym duchom. Rozpędza też wewnętrzne demony, natłok złych myśli, kłęby czarnych emocji.... 
W podobny sposób chronią swej przestrzeni grzechotniki.

Nie bez powodu grzechotka jest niezbędnym zakupem, gdy pojawia się w domu niemowlę. Jeśli dziecko rzeczywiście ma problem z bytem astralnym -   uspokaja się pod wpływem grzechotania.
Zło nie ma wstępu w obszar wpływu zarówno kochającej matki jak i kochającego szamana.
Instrument ten bywa wykorzystywany podczas przygotowań do ceremonii; bywa umówionym sygnałem dla pomocników,
pozwala skrupulatnie oczyścić aurę lub zmienić kierunek i treść wizji.
Grzechotaniem (także bębnieniem lub mantrowaniem) doprowadzamy też świadomy umysł do takiego znudzenia, że może wreszcie sobie odpuścić. -
Wtedy otwierają się bramy Nieba.

 

szaman ogienBĘBEN
w rytmie ok. 220 uderzeń na minutę ułatwia przełączenie świadomości.
Badania laboratoryjne, prowadzone przez Jilek'a i Nehera, wykazały że mózg osoby uczestniczącej w sesji bębnienia wykazuje aktywność w rytmie fal theta (4-7 cykli na sekundę).

Jest to faza marzeń sennych, zatem pojawienie się w  wizji w trakcie tzw. podróży bębnowej jest zjawiskiem jak najbardziej naturalnym.

 

Uwaga!
Osoby, które podczas ceremonii denerwuje dźwięk bębna lub grzechotki, z całą pewnością mają "pasażera" - obcy byt we własnym ciele. To on się wścieka na myśl, że będzie musiał opuścić wygodne "mieszkanie".

 

duchOGIEŃ ŚWIECY i DYM Z KADZIDŁA
traktowane są przez szamanów jak "istoty",
ENERGIE,  pomocne, by odgonić nieżyczliwe byty, złe moce i związane z nimi niebezpieczeństwo.

Indianie w Amazonii stosują jeszcze tytoń, ale u nas tytoń nabrał zbyt wiele złej sławy. Niektórzy ludzie z trudem go tolerują.

 

KADZIDŁA
- oczywiście naturalne, nie perfumowane i nie duszące - lepiej potrafią złagodzić ludzki nastrój i uspokoić umysł.
Właściwie użyte oczyszczają ciało eteryczne i aktywizują ducha do pracy.

Nag Champa i biała szałwia przyjemnie drażnią zmysły.
Kadzidłem z bursztynu nasi słowiańscy przodkowie skutecznie odpędzali siły demoniczne z domów, kościołów i ołtarzy. Problem tylko w tym, że bursztyn cuchnie paloną gumą, używam go więc tylko, gdy muszę.
Dym z płonącej bylicy błyskawicznie odstrasza złe istoty o charakterze wężowym.
Płonąca, wysuszona paproć z lasu przepędza (wg św. Hildegardy) nawet  diabła.

 

Wrogie wibracje i pasożyty duchowe
odgania również gitara, drumla, hang drum, poza tym... Rzadko zdarza mi się napotkać istoty złośliwe, które mogłyby być silniejsze ode mnie czy kogokolwiek.
Yogavasista mówi, że


NIC WE WSZECHŚWIECIE NIE JEST W STANIE
PRZECIWSTAWIĆ SIĘ ZDECYDOWANEJ,
LUDZKIEJ MYŚLI


GuciaCzasem wystarczy o tym wiedzieć!
Z tego właśnie powodu różne duchy starają się nas przestraszyć, bo tylko wystraszeni tracimy na chwilę władzę i moc. Zatem w razie potencjalnych kłopotów Zwierzę Mocy, Przewodnik lub któryś z Pomocników pomagają zachować zimną krew.  

 

PSY
Znaczenie i rolę psów, a także tradycję korzystania z ich niezwykłej pomocy podczas ceremonii, opisałam w zakładce Ceremonie Eskulapa 
Ludzie, którzy nie lubią psów i nie życzą sobie ich obecności, nie wiedzą, jak wiele tracą.
W niektórych sytuacjach tę samą rolę spełniają koty, ale... one są niezależne. Obcym ludziom pomogą, jeśli zechcą i jeśli im akurat pasuje.
Pies potrafi być całkowicie oddany i kocha pracować z człowiekiem.

 


 

 

 

wiedzaTRANSFORMACJA

 

 

Rozwój duchowy, przemiana i transformacja
różnią się nieco od typowych działań szamańskich. 

Energie, z jakimi mam do czynienia, są znacznie potężniejsze od wszystkich wyżej opisanych. 
Na tym poziomie większość narzędzi okazuje się bezużyteczna, wszelkie działania zaś zmuszają do uruchomienia nietypowych mocy i pomysłowości.

Jest to ścieżka wojownika serca
- takiego, który już nie walczy z ludźmi ani z nikim innym we Wszechświecie.

Walczy jedynie z własnymi słabościami, opanowuje wewnętrzne demony i przekształca energie wewnętrzne w taki sposób, by zmiany stały się widoczne gołym okiem - odczuwalne w życiu codziennym.

 

Praca duchowa
wykracza wówczas poza rytuał i rozciąga się na sposób bycia i życia.

Chodzi tu o odwieczną alchemię - systematyczną i stałą przemianę szarego na złote. - To czyni z człowieka adepta, potem mistrza,
a potem... Przeżywa się wzloty i upadki.

Idealna harmonia i współbrzmienie z całym Wszechświatem to stan ducha, z którego co jakiś czas wypada nawet najlepszy szaman.
- On też musi pracować nad sobą. Jeśli to czyni, pozostaje kanałem transformujących energii i sama jego obecność wyzwala w ludziach dążenie do rozwoju i wzrostu.  

Więcej, patrz: Szkoła szamanów

 

 


 

Źródła