Aldona Mironski
BLASKI I CIENIE HIPNOZY
POWRÓT                                          LINKI GŁÓWNE                                             DRUKUJ



Czwarty Wymiar 12/2001



Hipnozę definiuje się jako "sztucznie wywołany stan , podczas którego zmienia się świadomość, postrzeganie zmysłowe, funkcje wegetatywne organizmu oraz podatność na sugestię".
Mimo wielu wydanych na ten temat książek i opracowań trudno jednak o jednoznaczne określenie, co to właściwie jest.



Jeśli przyjrzeć się hipnozie nieco bliżej, widać, że nie jest to stan tak odmienny, jak podaje definicja. Wszyscy świadomie lub nieświadomie przeżywamy go każdego ranka - w króciutkiej chwili między snem a dniem. W umyśle krążą jeszcze barwne marzenia, a ucho łowi już odgłosy za oknem. Niekiedy dzwonek u drzwi staje się motywem kolejnego snu. Jeszcze uczestniczymy aktywnie w sennej fabule i już odbieramy bodźce ze świata realnego.
Stan ten wywołany sztucznie przez terapeutę ma zbawienny wpływ na organizm i psychikę wszystkich ludzi - chorych i zdrowych. Jest błogosławionym snem, w którym świadomie możemy przejąć kontrolę nad marzeniami (świadome śnienie) i zaprogramować swoje życie na nowo.


HISTORIA HIPNOZY

Stany hipnotyczne znane są od zarania dziejów. Stosowali je Egipcjanie, grecy, Rzymianie, Chaldejczycy, Hebrajczycy, Hindusi... głównie do kojenia cierpień duchowych i cielesnych. W Egipcie  stosowano je również do egzorcyzmów.
Najczęściej łączono hipnozę z praktykami religijnymi, co wzmacniało u chorych wiarę i zaufanie. Kompetentni kapłani zazwyczaj wiedzieli, co czynią. W Grecji i w Rzymie, w kultowych miejscach mocy budowano świątynne DOMY SNU, gdzie poddawano chorych najróżniejszym zabiegom jak kąpiele, posty, medytacje.. a na koniec sen, podczas którego przeprowadzano "rozmowę z bóstwem".
Chory, będący w transie, sam wystawiał sobie receptę na swoje bolączki i odchodził albo kompletnie uzdrowiony albo z konkretnym sposobem na uleczenie.
Terapia taka była jednocześnie drogą rozwoju świadomości, bo każdy problem stawał się dla cierpiących kolejnym szczeblem do samopoznania.

Średniowiecze położyło  kres tego typu praktykom, choć przenikały do nas wówczas wzmianki o  hipnozie, stosowanek w odległych krajach. Słynny lekarz odrodzenia Paracelsus (XVIw), po podróży do Indii, Egiptu i Grecji przeciwstawił się powszechnie stosowanej medycynie i zaprezentował dwa nowe sposoby leczenia: związkami mineralnymi oraz za pomocą mistycznego wpływu na organizm.
Jednak za ojca hipnozy uważa się dopiero Antona Mesmera, który w roku 1775 odkrył "nową" metodę leczenia magnesem, a wkrótce potem - gołą ręką, co nazwał magnetyzmem zwierzęcym.
Początkowo traktowano go jak nieszkodliwego wariata, jednak seria skutecznych uzdrowień, zagrażających interesom lekarzy, zaowocowała falą intryg. Odtrącili go uczeni Wiednia, Londynu i Paryża. Akademia Francuska wydała zakaz stosowania jego metod pod groźbą wykreślenia z listy lekarzy. Mimo tego sława Mesmera rosła, a jego metodą chciało się leczyć coraz więcej osób. Zszedł więc do podziemia i sprzedawał swoją wiedzę potajemnie. Starannie dobierał uczniów i poddawał ich surowym egzaminom. Każdy z nich miał obowiązek złożenia dowodów nieskalanej moralności i przestrzegania tajemnicy.
Wkrótce metoda Mesmera stała się bardzo modna w bogatych salonach Europy. Jego uczeń, markiz de Puysegur, lecząc swoich wieśniaków, odkrył u nich stan głębokiego snu, który nazwał somnabulizmem sztucznym.
Jest to stan najgłębszej hipnozy, który można wywołać u nielicznych pacjentów  i on to właśnie  obudził lęk przed hipnozą. Markiz de Puysegur odkrył jednak również, że nikogo nie można uśpić wbrew jego woli ani zmusić do czynu, sprzecznego z jego poczuciem moralności.
Potwierdziły to liczne badania, prowadzane jeszcze w XX wieku.
W roku 1843 brytyjski chirurg James Braid zaobserwował, że pacjenci zapadają w rodzaj snu, gdy dłuższy czas koncentrują się na błyszczącym przedmiocie. Nazwał to hipnozą od greckiego hypnos czyli sen.
Termin ten pozostał w powszechnym użyciu.


POTĘGA SUGESTII

Bernheim z Nancy (pocz.XXw.) przypisał działanie hipnozy wyłącznie sugestii i pracy wyobraźni, czym podkreślił potęgę ich stosowania.
Czym jest sugestia? Jest to kategoryczne stwierdzenie, w które mamy uwierzyć i wierzymy, bo mocno działa na wyobraźnię i zapada w pamięć. Staje się częścią naszych przekonań.
Sugestią jest stwierdzenie matki: "nie jedz tego, bo cię rozboli żołądek!" lub "jesteś za głupi, żeby zostać ministrem". To właśnie dzięki rodzicielskim sugestiom budujemy poczucie własnej wartości, które towarzyszy nam przez całe życie, chyba, że zapragniemy je zmienić.
Sugestią może być słowo, obraz lub jedno i drugie.
sugestiaW czasach studenckich często chodziliśmy z mężem na popisy kolegi tenora. Typowym dowcipem było wówczas pokazywanie występującym przekrojoną cytrynę, jeszcze lepiej, gdy któreś z nas zaczynało ją zjadać z miną żarłocznego bazyliszka. Występ zawsze został przerwany.
Było to dość perfidne zastosowanie sugestii obrazowej, choć kolega podzielał nasze poczucie humoru.
Z tego wynika, że obraz potrafi być o wiele mocniejszy niż słowo. Dlatego obraz zdrowego ojca z papierosem jest o wiele silniejszy niż najgorętsze zapewnienia matki, że palenie szkodzi.
Z tego właśnie powodu wiele afirmacji nie działa, choć wypowiadające je osoby mocno pragną w nie uwierzyć.

Najlepsze są sugestie zawierające i obraz i słowo jednocześnie, czego dowodzą reklamy tv. Dzięki nim przyswajamy sobie najbardziej niedorzeczne przekonania, że np. dobrym zwyczajem jest jedzenie co dzień jogurtu określonej firmy. Nucąc śpiewną formułkę sami tę sugestię wzmacniamy, a skuteczność sugestii rymowanych i melodyjnych jest nie do przebicia.
Poparte lukrowaną historyjką obrazkową gnieżdżą się w naszych umysłach na zawsze. Szczególnie działają, gdy zapadamy przed telewizorem w "hipnotyczną" drzemkę i utrwalają się, gdy prowadzimy rozmowy z włączonym telewizorem w tle.
Podświadomość koduje je i wzmacnia bez naszej uwagi. Potem lekcja jest wyuczona i niewiele pomoże świadome rozumowanie. Do koszyka z zakupami włożymy reklamowany produkt nawet, jeśli obok będzie leżał lepszy i tańszy. 


NIEBEZPIECZEŃSTWO SUGESTII W HIPNOZIE

Gdy na jawie władzę sprawuje rozsądek, w hipnozie jak we śnie łatwiej uwierzyć, że latamy, w sekundę zmieniamy kontynent, jesteśmy zdrowi i szczęśliwi... Potęga słowa i obrazowej wyobraźni w regularnie powtarzanej lekcji nie ma granic. Nic więc dziwnego, że wielu hipnotyzerów ucieka się do tej metody, by polepszyć komuś bytowanie. Istnieją także zwolennicy leczenia lub usuwania złych przyzwyczajeń właśnie tą metodą. Jednak dobro pacjentów jest tu, niestety, tylko pozorne.


POWIERZCHOWNOŚĆ HIPNOTERAPII

Problem, z którym pacjent zwraca się do hipnotyzera, niezwykle rzadko jest tym właściwym problemem. Najczęściej chodzi o usunięcie tylko objawów.
Spektakularnym przykładem, często używanym przez hipnotyzerów jest ślepota histeryczna.
Pod wpływem hipnozy niewidzący odzyskuje wzrok. Terapeuta może czuć się cudotwórcą, jednak powód, dla którego pacjent przestał widzieć, nadal w nim istnieje.
Nie można przewidzieć, jak się rozwinie i czym zakończy.
Osobiście wierzę, że podświadomość wybiera zawsze najlepsze rozwiązanie. Pozbawiona go sięgnie być może po coś drastyczniejszego, w najlepszym przypadku przywróci znajomy objaw. Jest regułą, że objawy nie rozwiązanego problemu wracają i wcześniej czy później znów przyjdzie się z nim zmierzyć. Trzeba się zastanowić, czy warto zaczynać kurację, której efekt jest nietrwały, a kolejne zabiegi sporo kosztują.


WYBÓR HIPNOTYZERA

Większość zawodowych hipnotyzerów i lekarzy, stosujących hipnozę, wie jedynie, jak ją wywołać i wykorzystać. Nie są w stanie przewidzieć, co się wydarzy w psychice i umyśle hipnotyzowanego.
Tym bardziej winniśmy się zastanowić, czy ktoś, kto ma mgliste pojęcie o tym, skąd przyszliśmy, dokąd zmierzamy i jakie jest nasze zadanie, może bezkarnie "grzebać" w naszej duszy.
W pewnym fachowym piśmie przeczytałam, że dobrym hipnotyzerem może być tylko lekarz.
Nie rozumiem dlaczego? Lekarze europejscy są doskonałymi rzemieślnikami, wytrawnymi znawcami naszych ciał, jednak nikt (przynajmniej nikt z Akademii Medycznej) nie informuje ich, jak funkcjonuje ludzki umysł i psychika. Nie znają medytacji ani zasad buszowania po zakamarkach własnej duszy, tym bardziej nie są uprawnieni do dotykania cudzej.
Wybór hipnotyzera jest więc poważnym problemem , bo najczęściej nie wiemy, komu powierzamy nasz umysł do... dowolnego formowania.


ZALEŻNOŚĆ

Hipnoterapeuta jawi się często jako tajemnicza postać, ktoś, kto wiele może, natomiast sam stan hipnotyczny jest, jak wspomniałam, cudownie zbawienny. Można wpaść w nałóg, co czynią szczególnie chętnie osoby, którym w dzieciństwie zabrakło odpowiedniej porcji miłości i uwagi. Gdy objawy choroby wracają, wydaje się, że nikt nie zastąpi hipnotyzera i zależność się pogłębia.

SUGESTIE SZKODLIWE

Działając w najlepszej wierze, najbardziej etyczny hipnoterapeuta nie wie, czego potrzebuje jego pacjent na swoim etapie rozwoju i jak dalece można ingerować w jego umysł bez naruszenia praw kosmicznych.
H.Korpikiewicz w książce HIPNOZA I SUGESTIA opisuje, jak nakazała uśpionej klientce nazwać siebie głupią małpą. Kulturalna kobieta oparła się tej sugestii, jednak nękały ją sny, w których widziała soją terapeutkę w klatce z małpami.
Jest to niezwykle ciekawe doświadczenie i jeden z wielu dowodów, że sugestia zawsze gdzieś błąka się po naszej podświadomości i coś z nią uczynić trzeba. W podobny, acz poważniejszych przypadkach, głęboko zakodowana, niewłaściwa sugestia może powodować niepokoje, zakłócenia snu i wiele innych konsekwencji, z którymi nie upora się żaden psychiatra.
Jeśli więc hipnotyzer nie wie, co kryje w swych głębinach ocean podświadomości cierpiącego człowieka, lepiej żeby się w ogóle nie odzywał.

Pewien człowiek zdecydował się na hipnozę z powodu alkoholizmu. "Sprytny terapeuta" podsunął mu sugestię, że umrze, gdy sięgnie po kieliszek. I właśnie.... tego mu było trzeba. Alkoholizm był w jego przypadku utajoną formą tęsknoty za śmiercią i głębokim pragnieniem zakończenia w ten sposób aktualnych trosk i kłopotów.
Po hipnoterapii rzucił alkohol na kilka miesięcy,  potem do iego wrócił i  zmarł nagle - w wieku 38 lat. Lekarze długo szukali przyczyny zgonu i choć nie znaleźli, trudno im było uwierzyć, że   była nią... sugestia hipnotyczna.


BLASK HIPNOZY

Stan hipnotyczny bez żadnej sugestii, poza tą, która go wywołuje, jest leczniczy sam w sobie i znajduje coraz więcej zwolenników. Wzorem dawnego snu świątynnego można podczas trwania transu nawiązać z klientem kontakt i dotrzeć do jego własnej wszechwiedzy.
Okazuje się wówczas, że każdy człowiek sam dla siebie jest niezawodnym ekspertem w sprawach własnego życia i sam zna rozwiązania dla swoich problemów zdrowotnych i psychicznych.
Uchwycenie prawdziwej przyczyny, dla której nie może pozbyć się nałogu, chorób czy przyzwyczajeń, i odpowiednie jej potraktowanie jest o wiele skuteczniejsze niż jakiekolwiek długotrwałe terapie.
Po takim, najczęściej jednorazowym spotkaniu z hipnotyzerem wystarczy popracować samemu w domu. Niezwykle pomocne są potem własne sugestie i własna metoda autohipnozy, którą opisałam w mojej najnowszej książce.







POWRÓT                                          LINKI GŁÓWNE                                             DRUKUJ