|
|
POWRÓT LINKI GŁÓWNE DRUKUJ Dokonując bilansu minionych 18 lat nieskromnie powiem, że udało mi się ogromnie wiele osiągnąć, choć to, co cenię najwyżej, pozostaje niewidoczne dla oczu. W ciągu tych wszystkich lat rozwinęłam wraz z mężem całą gamę metod pracy duchowej i testując wszystko na sobie dowiedliśmy ich ogromnej wartości. Moja najnowsza książka została przez Was doceniona i cieszy się wielkim powodzeniem wśród ludzi, poszukujących swojej drogi. To wielki sukces i mogę być z siebie dumna, choć - tak naprawdę - wyższe siły maczają w tym palce, a ja konsekwentnie odgrywam tylko swoją rolę. Tę okrągłą rocznicę i dotychczasowe osiągnięcia świętowałam z grupą przyjaciół w Egipcie, w ukochanej przez nas świątyni w Luksorze, gdzie zawsze czujemy się jak w domu.Bynajmniej nie przez sentyment do egipskiej mitologii, ale z uwagi na nasze osobiste wspomnienia z minionych wcieleń i naprawdę wyjątkowe miejsce mocy. Tradycyjnie wracamy do Luksoru zawsze, ilekroć potrzeba nam trochę wytchnienia, kiedy szukamy nowych inspiracji lub - tym razem - odpowiedzi na pytanie "CO DALEJ?" Jednak to, co przeżyliśmy w ramach naszego święta, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Niezwykłe historie zaczęły dziać się, gdy zabrakło dla nas kabiny, więc... musieliśmy zająć prawdziwie królewski apartament z balkonem na dziobie statku. Była to kajuta dla specjalnych gości, których załoga musiała traktować z wielkimi honorami. Tym razem padło na nas i przyjęliśmy tą niespodziankę z humorem. Czekało nas jednak wiele bardziej niesamowitych przygód w luksorskiej świątyni Amona. Trudno je opisać słowami, nie potrafię przekazać głębi uczuć i niezwykłości doświadczeń..., zresztą i tak nikt by nam nie uwierzył.Krótko powiem tylko, że ten duchowy happening przeniósł nas poza czas i przestrzeń, a jednocześnie do CENTRUM wszystkich wydarzeń. Czuliśmy się otoczeni szczególną opieką i miłością całego świata. Otrzymaliśmy wiele OSTRZEŻEŃ, podpowiedzi i wskazówek na przyszłość... Tu zostałam uprzedzona, że czas walki o DUCHOWE WIZJE PRZYSZŁOŚCI nie będzie należał do łatwych (patrz: NOWA ERA) Na zachętę doznaliśmy niezwykłego poruszania serca i chyba możemy mówić o wielkiej NAGRODZIE za minione lata poświęcenia. Ogromnie się cieszę, że udało nam się uwiecznić towarzyszące nam przy tym świetlne fenomeny: ![]() Zjawiska te w postaci błyszczących punktów przypominających (czasem ogromne) świetliki, w formie białej energii lub kulistych struktur różnej wielkości i intensywności istnieją na milionach fotografii, robionych zwłaszcza przy użyciu lampy błyskowej.
Naukowcy i badacze nazywają je ORBAMI. Mają też na tę osobliwość wiele racjonalnych wyjaśnień. Niektórzy dowodzą, że orby przedstawiają grę światła i kurzu. Z drugiej strony ORBY pojawiają się szczególnie często w buddyjskich świątyniach (podczas medytacji), w miejscach mocy, w czasie chrztu lub ślubu w kościołach różnych wyznań..., niekiedy byle gdzie i pozornie bez powodu, a w skali masowej występują w trakcie powstawania piktogramów zbożowych. Z tego powodu coraz większym powodzeniem cieszy się hipoteza, że są to istoty duchowe, które z jakichś powodów interesują się ludźmi i pragną nam coś przekazać.Nie ulega wątpliwości, że towarzyszą nam najczęściej w ważnych momentach życia, kiedy namacalnie dotykamy swojej duchowości i stajemy się otwarci na przesłanie z wyższych wymiarów. Obecność ORBÓW rejestrowałam od dawna. Na wielu naszych zdjęciach pojawiły się typowe orby jak i świetlne smugi oraz najróżniejsze, energetyczne kule. Potem przyzwyczailiśmy się do tych zjawisk Stały się naszymi gośćmi, gdy ulegaliśmy natchnieniu albo w momentach transformacji, jaka odbywa się podczas gier fabularnych w kamiennych kręgach. Np. na stole ofiarnym, kiedy dokonujemy przemiany syndromu ofiary w energię do realizacji wielkich planów. (Fot. z prawej)Obecność Orbów wpłynęła też na ostateczny wybór miejsca zamieszkania w Polsce (Fot. z lewej) W trakcie naszego święta w luksorskiej świątyni ORBY manifestowały się tak obficie, że ich istnienie stało się odczuwalne dla obecnych tam turystów. ![]() Na osatnim zdjęciu widać, jak "zamieniły się" w tysiące świetlnych punkcików. Jestem pewna, że one to właśnie były prawdziwymi sprawcami lawiny niezwykłych doznań, których nie da się już nigdy zapomnieć. Na wszystkie postawione wcześniej pytania, otrzymałam odpowiedzi częściowo jako objawienie, a częściowo w postaci snów, które nawiedzały mnie w następujących potem, magicznych chwilach na Nilu. ![]()
O wszystkim, czego doznałam, dowiedziałam się, postrzegłam i zrozumiałam, stopniowo opisuję na tej właśnie stronie Zapraszam do lektury Aldona POWRÓT LINKI GŁÓWNE DRUKUJ |